Poniższe wypowiedzi pozbawione ciągłości logicznej i autorstwa, wyrwane z kontekstu są niewiarygodnym dowodem na to,że podczas zakupów nigdy nie mówi się o niczym:
-muszę coś kupić
-ale co Ci potrzebne?
-nic, ale mam depresję
-orzeszki kupiłabym orzeszki
-albo kabanosy
-i bita śmietana mi się z nim kojarzy
-olej, oleju potrzeba, czy ja do końca życia bedę kurą domową?
-a co będziesz robić z takimi kabanosami?
-zejdź mi z oczu mała dziewczynko, bo cię przypadkowo potrącę wózkiem ...
-podążaj w kierunku lodówek! tam, gdzie światło!
-a moze serek zamiast kabanosa????
-ależ ma pani niesamowitą grzywkę, doprawdy, mocno twarzowa-ale do tej twarzy nie pasuje
- może do innej, siedem głów, siedem twarzy..typowy smok
-a gdzie widzialaś te INNE orzeszki?!
/dlaczego koleżAnka zawsze ma obłęd w oczach, gdy mówi o orzeszkach?/
-jajka się zepsuły
-komuś...
-temu sklepu się zepsuły
-zaraz, kiedy tylko wysiądziesz z auta , wyjmuję salami i jem!
-popatrz, popatrz, jelenie bujane!
etc etc
A wszystkiemu temu winna:
KoeżAnka
łobuz, ale ja lubię.
Wśród stada bujanych ,różnych zwierzątek nie zauważyłam napewno jednego gatunku....niektórzy będa wiedziec jakiego;-)
OdpowiedzUsuńKabanosa zjadlam w drodze do domu..prowadząc samochów.Umiem sobie radzić jedna reką:-) i zębami :-)Zgryzlam skórkę ?! a środek czyli kiełbaske kabanoska pochłonełam juz w całości na ściegienego.Potem został mi tylko zapach kiełbasy w aucie i tłusty drążek zmiany biegów.A wczoraj podwożona znajoma chwaliła ze pięknie pachnie wanilią w mojej hondzie..:-)
OdpowiedzUsuńTeraz ,asz zapach "kielbasiany" podejrzewam,ze najoryginalniejszy w mieście:)
OdpowiedzUsuńniniejscy post mógłby mieć tytuł "PRZEPRASZAM, A CZY MOJA KOLEŻANKA MOGLABY SIĘ PRZYŁACZYĆ"?HAHAAHAHHA
OdpowiedzUsuńA mi placuszki pachną... Kurna raz. A Wy tu o jedzeniu.
OdpowiedzUsuńRobimy to z...premedytacją :)
OdpowiedzUsuń