na Wielkanoc Babcia z Dziadkiem chodzili na rezurekcje, na Wielkanoc nosiło się całość do święcenia na talerzu, a ksiądz przyjeżdżał o bliżej ustalonej godzinie i święcił wszystko. Obowiązkowo oddawało się conieco do koszyka "dla ubogich". Miałam białe ażurowe podkolanka i sukienkę w kwiatki z falbanką w kropki. Na Wielkanoc był dom pełen ludzi, czasem zaglądał ktoś z sąsiadów, rodzina zjeżdżała się stąd i zowąd. Jajka, pisanki, kraszanki, zielone żytko, jaskrawe słońce, dzieci ze wsi i z całej Polski, które jak my przyjeżdżały do dziadków na wieś. Przydługie obrzędy w kościele, przyśmieszne wygłupy za które dostawało ię w ucho, nie znosiłam tego, jak młodsza kuzynka tuli się do mojej mamy, zabiera mi mamę , MOJĄ mamę. Kokardy we włosach i lakierki, które miały paseczek, bieganie które było nieuciekaniem w Lany Poniedziałek...
Bardzo często ostatnio wracam do ciepłego miejsca w pamięci nie pamiętając dokładnie jakim było.
niedziela, 27 marca 2016
piątek, 11 marca 2016
Nie warto...
Nie warto UDAWADNIAĆ studentom, że wie się więcej od nich,
nie warto PODKREŚLAĆ, ile się osiągnęło i jakiż szacunek się NALEŻY,
nie warto szukać potwierdzenia swojej WARTOŚCI przez umniejszanie czyjejś,
nie warto odnosić się z wyższością, domagać się posłuchu, obrażać i zadzierać nosa
bo wtedy..
wróci z przytupem.
Miałam w życiu kilku nauczycieli (wymagających, cierpliwych, ciepłych, dobrze znających się na warsztacie) których zapamiętałam, spotkałam potem kilku takich, jak Doktor Jot (niepowtarzalnych, z tym "Czymś" od Pana Boga), którzy zawsze będą dla mnie jakimś Wzorem. Spotkałam niestety również kilku którzy zadziwili mnie zupełnie nie: pozytywnie.
Tymczasem ambitna, młoda, wymagająca, gardząca, umniejszająca bez szacunku dla kogokolwiek poszła na wieczne wolne przed egzaminem. Student czasem przemilczy, ale zawsze zapamięta.
-Znów nie ma?-spytali PG na zajęciach studenci pytając o nieobecną prowadzącą-wróci i będzie znowu foch.
-Trochę zrozumienia-beznamiętnie poprosiła PG
-No tak-rzucił student-jak dziecko mało zdolne potrzebuje dużo czasu na naukę.
chapeau bas..mówiłam, że nie warto?
nie warto PODKREŚLAĆ, ile się osiągnęło i jakiż szacunek się NALEŻY,
nie warto szukać potwierdzenia swojej WARTOŚCI przez umniejszanie czyjejś,
nie warto odnosić się z wyższością, domagać się posłuchu, obrażać i zadzierać nosa
bo wtedy..
wróci z przytupem.
Miałam w życiu kilku nauczycieli (wymagających, cierpliwych, ciepłych, dobrze znających się na warsztacie) których zapamiętałam, spotkałam potem kilku takich, jak Doktor Jot (niepowtarzalnych, z tym "Czymś" od Pana Boga), którzy zawsze będą dla mnie jakimś Wzorem. Spotkałam niestety również kilku którzy zadziwili mnie zupełnie nie: pozytywnie.
Tymczasem ambitna, młoda, wymagająca, gardząca, umniejszająca bez szacunku dla kogokolwiek poszła na wieczne wolne przed egzaminem. Student czasem przemilczy, ale zawsze zapamięta.
-Znów nie ma?-spytali PG na zajęciach studenci pytając o nieobecną prowadzącą-wróci i będzie znowu foch.
-Trochę zrozumienia-beznamiętnie poprosiła PG
-No tak-rzucił student-jak dziecko mało zdolne potrzebuje dużo czasu na naukę.
chapeau bas..mówiłam, że nie warto?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)