niedziela, 27 marca 2016

Wiosenne słońce na zielonej trawie

na Wielkanoc Babcia z Dziadkiem chodzili na rezurekcje, na Wielkanoc nosiło się całość do święcenia na talerzu, a ksiądz przyjeżdżał  o bliżej ustalonej godzinie i święcił wszystko. Obowiązkowo oddawało się conieco do koszyka "dla ubogich". Miałam białe ażurowe podkolanka i sukienkę w kwiatki z falbanką w kropki. Na Wielkanoc był dom pełen ludzi, czasem zaglądał ktoś z sąsiadów, rodzina zjeżdżała się stąd i zowąd. Jajka, pisanki, kraszanki, zielone żytko, jaskrawe słońce, dzieci ze wsi i z całej Polski, które jak my przyjeżdżały do dziadków na wieś. Przydługie obrzędy w kościele, przyśmieszne wygłupy za które dostawało ię w ucho, nie znosiłam tego, jak młodsza kuzynka tuli się do mojej mamy, zabiera mi mamę , MOJĄ mamę. Kokardy we włosach i lakierki, które miały paseczek, bieganie które było nieuciekaniem w Lany Poniedziałek...

Bardzo często ostatnio wracam do ciepłego miejsca w pamięci nie pamiętając dokładnie jakim było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz