czwartek, 15 czerwca 2017

Wciąż biegnę i biegnę...

Paskudną cechą PG jest nieumiejętność odpuszczania sobie, praca na etat+pół etatu+jakowaś umowa (zapewne ze śmieci) powoduje pęd, na wpół świadomy przez maj i czerwiec. Notatki z kalendarza przeszły do telefonu, bo telefonu PG RACZEJ nie zapomina, ale to nie ustrzegło PG przed sytuacjami, gdy w ostatniej chwili zajeżdża na parking...pod niewłaściwą pracą, ale jako MatkaPolkaMultizajęta zdąży (a jakże), z językiem do pasa, na świetle mocno zielonym wjedzie na praking "numero duo" z piskiem opon, z toną papieru pod pachą, z rosą na czole..i tylko zapomni parasola, żeby potem w strugach deszczu biec tylko do auta, gdzie on leży. Wyjazd z domu za dziesięć siódma, powrót grubo po siedemnastej, potem trzeba pobyć matką, pobawić się, poprać i pogotować, i koniecznie pamiętać, że do pojutrze artykuł do wysłania i maile czekają na odpisanie...wieczorem machamy nóżką i rączką, bo jedno i drugie jakoś grubną bez powodu "od wzięcia oddechu głębszego w cukierni", wieczorem czytamy książkę bajkową, wieczorem tłumaczymy Juniorkowi, że to nie całkiem tak, ze gdy nie powie o jedynce to doceniamy jego troskę "żebyśmy się nie denerwowali" :) W międzyczasie się okaże że kurs do poprowadzenia, i gdy już się cieszysz, że temat Ci bliski, że firma prestiżowa, że organizacja miedzynarodowa i że wow jak fajnie, że Ci dano taką szansę..przychodzą materiały...całe po angielsku.

Są chwile, że PG żałuje bardzo, że nie potrafi odpuścić machnąć ręką, odłożyć na potem ale ...Szanowna Publiczności..obiecuje się zmienić.

Uroczyście i wobec Wielkiego Internetu!