piątek, 31 października 2008

Sweet child

Junior ma swoją nową ulubioną piosenkę,podczas której wpada w stan pobudzenia, wymachuje kończynami, cieszy paszczę, wyznaje miłość co rusz podbiegając do PG i uprawia coś na pograniczu jogingu i "Tańca z gwiazdami".

 

http://artina.wrzuta.pl/audio/hRDn3UrSR5/

 

 

Można powiedzieć, z dużym prawdopodobeństwem,że to skrzywienie genetyczne jest.

wtorek, 28 października 2008

W eterze

KAżdego roku z dokładnością niemal co do godziny , na palcach jak Święty Mikołaj, dokładnie jak Nowy Rok...przychodzi

zapalenie krtani

PG ni stąd ni zowąd zaczyna wtedy trzeszczeć

 

melduje się:

 

W tym roku przyszło.

piątek, 24 października 2008

Ćwiczeniowo

-Gdzie w kategorii Maslowa mieszczą sie potrzeby seksualne?

Studentka:

-W potrzebach fizjologicznych.

PG:

-Fizjologicznych i to tyle?

S:

-Seksualne???-chwila symulowanego procesu myślowego-Fizjologiczne!

 

Na sali cisza, PG patrzy wyczekująco niczym kobra na ofiarę, ofiara nie przestaje wykraczać poza ramy stereotypu blondynki:

-No tylko fizjologiczna a jak?

Cisza..cisza..cisza ślizga się paznokciami po szybach w oknach sali.

-Więc nie można przeżyć bez zaspokojenia tych potrzeb?

S:

-No nie  -ja to nie!

PG:

-To wie pani, ja bym się z panią bała zostać w pokoju na dłużej.

 

Student z końca sali głosem do złudzenia podobnym do w/w Studentki:

-No nie  -ja to nie!

 

środa, 22 października 2008

Juniorowi wyszło...

Buzia Juniorka nie zwykła się zamykać-kiedy nie mówi-śpiewa, kiedy nie śpiewa-szepcze.

W granatowym bolidzie po sam dach wypełnionym Juniorkowym śpiewaniem państwo G  stoją w korku.

Z tyłu Junior śpiewa piosenkę przedszkolną:

Czerwo-ne świa-tło

stój!

Zieloooo-ne światło

idź

Na żółtym świetle cze-ekaj

Tak już musi być.

Samochody w rzędach stoją...stoją...eee...

(tu zabrakło tekstu więc zaczyna się twórczość własna)

i tak so-obie cze-e-ekają

i mó-ówi policjant do kierowcy:

POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ!

 

 

PM położony na kierownicy , PG na kokpicie.

sobota, 18 października 2008

Bartek i B

-Kocham B-zaczął Bartek-naprawdę ją kocham,

robi rzeczy niemożliwe.

?-zapytała uniesieniem brwi PG

-Nnnno-przeciagnął się Bartek-znasz kogoś innego kto umie się zderzyć z wózkiem myjącym podłogi w tesco?

PG nie znała

-A ostatnio, wiesz, dzwoni do mnie do pracy i mówi-"uprałam telefon, przepraszam".

I się rozłaczyła zanim coś powiedziałem, a potem dzwoni drugi raz i mówi: "wiesz z telefonu nic nie będzie, ale karta SIM chyba działa, bo to był program do rzeczy delikatnych".

 

No.

piątek, 17 października 2008

Pif paf

Odbierającego Juniora z przedszkola PM powitał płacz jakiegoś chłopca.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w przedszkolu dzieciom zdarza się płakać, ale płacz pojawiał się gdy PM wchodził w zasięg wzroku dzieciaka i znikał natychmiast z odejściem PM. Po kilku przeprowadzonych próbach -PM-płacz-brak PM-cisza-PM-płacz. PM i Tatko Malucha zastanowili się , co się dzieje.

Zanim padły oskarżenia sprawę wyjaśnił Junior:

-Kuba nam z Kamilem zabierał zabawki to mu powiedziałem,że jak przyjdzie tatuś to go zastrzeli.

 

Tak nie można,to złe, to niedobre, Synku,

 

ale jakie skuteczne.

 nie powiem 

środa, 15 października 2008

Gdy Junior spóźni się do przedszkola:)

PG wprowadza spóźnionego Juniora do sali, zatroskana nieco reakcją pedagogów i pensjonariuszy i oto widzi jak Junior podchodzi do kumpli i wita się pewnym podaniem ręki..gdy już uspokojona chce odwrócić sie na pięcie dostrzega katem oka rozpędzoną ku Juniorowi Zuzię

- Junior!Dlaczego tak późno?!

-pyta Zuzia dramatycznie.

PG wycofuje się w najciemniejszy zakamarek dramatu.

*

Z dniem dzisiejszym działalność (mocno pseudo)fotograficzną przenosi się w inne miejsce internetu.

Onet wyczerpał swą cierpliwość, a skrzynka bloga pojemność...na rezerwie jesteśmy od jakiegoś czasu-nie chciałam pisać,żeby nie siać paniki, ale

teraz już można krzyczeć.

Zdjęcia jeśli się tu pojawią to sporadycznie.

Kto zainteresowany prosi sie o kontakt mailowy, gg i inne.

*

I ostatni rzut okiem na świat z perspektywy Juniora:

  

poniedziałek, 13 października 2008

Spin Bike

Biała octavia była pełna entuzjazmu, wiary w siebie i niespotykanego na tej szerokości geograficznej przekonania o własnej kondycji fizycznej. Poza tym w octavii siedzieli Lukas, Netta i PG.

-Och tak wszyscy wymiękają, a przecież skoro to jest to znaczy,że jest dla ludzi.

-Nie "wszyscy wymiękają" tylko "laski wymiękają" a to różnica -zaoponował wobec PG Lukas radośnie naprężajac muskuły i lypiac okiem czy widok ów działa na Nettę

Netta nie zwróciła uwagi, gdyś była zajęta piastowanem dobrego zdania o swojej sprawności fizycznej.

#

Gdy pół godziny później wchodzili na salę pełną rowerków stacjonarnych pewność własnych możliwości nie ustąpiła ani ciut ciut.

8 minut później już jej nie było.

"Jak anioła głos"

ryczał głośnik tuż nad głową PG a tej wydawało się,że za chwilę osobiście zobaczy anielskie zastępy, spojrzała na Nettę, Netta uśmiechała się blado, i to by było na tyle w temacie bladości bo twarz Netty była w kolorze jej spodni tj. strażackiej czerwieni.

-I jak?-powiedziała głowa Tresera która wyrosła tuż nad gadułową kierownicą

-Sr... strasznie fajnie- powiedziała PG nie całkiem w zgodzie z prawdą ale z szacunkiem dla konwenasów. Treser oddalił sie i przemieścił w kierunku rowerka Lukasa-Podoba się?-pochwyciła słuchem PG ale brak odpowiedzi widać wystarczył Treserowi za odpowiedź bo poszedł moelstowac innych.

PG rozejrzała sie po sali- na kilku "maszynkach szczęścia" pedałowało kilka dziewczyn, na których twarzach nie widać było zmęczenia, wysiłku czy nawet uszkodzeń trwałych makijażu.

Pozostała część populacji walczyła z nadciągającą katastrofą.Ze zróżnicowaną prędkością, na ogół różną od dyktowanej przez Tresera.W 25 minucie -(tak jest na sali zamontowano zegar do odliczania ostatnich chwil życia)- PG usłyszała przeciągłe -Ożesz q..-Lukasa. Spojrzała z wysiłkiem , bo oczy zachodziły jej mgłą, a po szyi płynęły krople potu (choć pewna nie była czy to oby nie płyn rdzeniowy)-ja pier...-szeptał Lukas-poj...ało ich..

Poprzez czerwoną mgłę PG namierzyła Nettę, która sapała jak zagubiony podróżnik pełzający po pustyni w poszukiwaniu wody

- Na-łęczo-wian-ka mi się skoń-oń-ończyła, umrę napewno zaraz...

PG nic nie mówiła, jakieś kilka minut wcześniej wyłączyły jej sie funkcje w mózgu odpowiedzialne za myślenie logiczne, a obszary, podtrzymujące główne czynności życiowe jechały na rezerwie.

-Z werwą!-zakrzyknął radośnie Treser!

-Qr...a!-zakrzyjnęli jednoczesnie Netta i Lukas po obu stronach PG

#

Białą octavię po sam dach wypełniała cisza.

Cisza i przytłaczająca prawda:

Nie zawsze fakt,że coś jest znaczy,że to jest dla ludzi.

 

 

 

P.S. Się przeprasza za prawie-wulgaryzmy, każdemu kto się oburzy polecamy spin bike.

 

sobota, 11 października 2008

Wnioski z wieczornych rozmów

PG wykonała jakiś tam kroczek do przodu w czymś co ponoć nazywają zawodem, toteż dłoń ma nieco ściskaną w różnych miejscach ZacnejUczelni, PG słyszy "Dzień Dobry" miionowy raz na uczelanianych korytarzach poziomach, pietrach, półpoziomach, odwzajemnia uśmiechy, prowadzi zajęcia, dyskutuje ze studentami, nosi dorobek naukowy w  kopiach alfabetycznej,chronologicznej,papierowej i elektronicznej takoż również taszczy programy, plany zajęć, sylabusy, notatki, listy, bibliografie a w wolnych chwilach myśli

 co też najbardziej lubi w tej pracy?

i dziś juz wie

PG najbardziej lubi odgłos własnych obcasów gdy biegnie po schodach na uczelnianym korytarzu...

bo akustyka tam jest niesamowita.

 

poniedziałek, 6 października 2008

Jesienne konie w galopie

Najciemniej pod latarnią,3 km od gdziebądźtochatynki znajduje się zadziwiającej urody miejsce: po hektarach równo koszonej trawy przechadzają się pawie, w zagrodach bawią się lamy, wśród drzew biegają wiewiórki a na łąkach w promieniach jesiennego słońca pasą się konie.

PM zabrał Juniora i PG, aby poobcowali z przyrodą i kiedy szedł wśród pól i morza liści z aparatem w dloni, kiedy opowiadał o zbawiennych skutkach wpływu piękna przyrody, kiedy karmił dzikie zwierzęta, sluchał śpiewu ptaków i  podziwiał jesień niezwykłej barwy zorientował sie,że jest sam...

Junior i PG zostali tuż przy wejściu

strzygąc radośnie uszami 

okupując quady!

 

Chyba każdy ma swojego konika w tej rodzinie.

 

 

niedziela, 5 października 2008

Bałagan i love story

PG siedząc przy komputerze dostrzega efekt tsunami w pokoju Juniora..

-Juniorku, posprzątaj.

mija 10 minut-zero reakcji

-Juniorek, prosiłam: posprzątaj, słyszałeś?....słyszałeś?

-No.

mija 10 minut stan bez zmian

-Junior, ostatni raz mówię..

-Ale..

-Nie ma "ale", masz posprzątać pokój, słyszałeś?

Groźne i naburmuszone :

-Słysałem!

  

Po kilku kolejnych minutach zaklikaną PG trąca łapka.

Junior kiwa się rytmicznie i śpiewa:

"To juz koniec bejbe skońcyło się lavstory

jestem juz zmęcony wracam już do zony"

po czym ucieka ze śmiechem do swojego  pokoju  pogrążonego w stanie totalnego tsunami.

 

PG szczerze sie martwi, nie tyle bałaganem w pokoju Juniorka co faktem,że przeoczyła fakt istnienia jego żony.

...

zony

 

 

 

sobota, 4 października 2008

Dygresja jeszcze

Po całym dniu pracy, wieczorem PG stoi przed lustrem w łazience, przygląda się swoim zmęczonym oczom i wtedy zjawia się Junior, staje tuż obok, opiera się łokciami o brzeg umywalki i zagaduje:

-A widzisz?Masz podwyższony cholesterol!

 

 

 

 

P.S.Szczerze? Nie widziałam, ale to może wina oświetlenia.

8

Grupa zamontowała sie w swoich kosmicznych krzesełkach, PG rozpakowała zawartość teczek podręcznych i już mieli zacząć wspólne katusze intelektualne, gdy

do sali wszedł ON:

z rozmachem, z szelmowskim uśmiechem, z kaskiem motocyklowym w dłoni ( a w kasku mieścily się przybory do pisania)

PG spojrzała wzrokiemwielemówiącym pt"nie lubię spóźnialstwa".

On nie przestawał się uśmiechać.

A powinien.

PG pokiwała głową z dezaprobatą.

On nie przeprosił.

A powinien.

Bry-wykrztusił patrząc na PG pewnym swego wzrokiem-pada, średnio się jedzie.-zamachał kaskiem niczym Czerwony Kapturek koszyczkiem.

PG podniosła brew:

-Rozumiem,że pan mówi "przepraszam za spóźnienie"?

Tym razem PG nie zaszczyciła Spóźnialskiego swym wzrokiem.

-No ale pewnie nigdy nie znała pani studenta, który przyjeżdżał na moto.

-zagaił radośnie niezrażon brakiem entuzjazmu.

W sali zapanowała grobowa cisza.

-Fakt: nigdy nie znałam motocyklisty, który spóźnia się na motocyklu i używa motocyklowego kasku w formie

damskiej torebki.

-dokończyła PG i rozpoczęła zajęcia.

 

 

Bo, jak mawia mój dobry znajomy "nie robi mnie to".

 j 

czwartek, 2 października 2008

Nie mówi sie z pełną buzią bo się głupoty gada:)

-Co jest?

spytał PM PG stojącą w progu kuchni i trzymajacą się za okutane apaszką gardło

-Boli-

zajęczała PG pokazujac szyję.

Junior podniósł znad miski płatków z mlekiem bławatkowe oczęta i powiedział z buzią pełną kolacji:

 

-A CO CIĘ TAM ZNÓW BOLI KOBIETO?

 

 

Od własnego dziecka to się człowiek współczucia nie doczeka.

środa, 1 października 2008

Inauguracja jesieni

Taaaaa złota polska jesień...

PG bierze 8 rutinoscorbinów, 2 tabciny, paracetamol, zapija syropem.

Taaaaa Gaudeamus igitur...

PG zagrzebuje się głębiej pod warstwą kołder i koców, omotana najcieplejszą piżamą, w skarpetkach, które kiedyś były owcą.

Taaaaa Vita nostra brevis est...

38,3 to też temperatura.