niedziela, 16 lipca 2017

O różnicach kulturowych industrialnie

J. jest uśmiechnięty, wysoki i budzi respekt swoją osobą. Zajmuje ważne stanowisko w międzynarodowej instytucji cieszącej się szacunkiem społecznym. J. patrzy w oczy, gdy mówi, dużo gestykuluje i ma postawę, którą każdy specjalista od mowy ciała nazwałby otwartą profesjonalnie. J. włada znakomitym angielskim amerykańskim, bo jest Amerykaninem. Profesjonalny angielski amerykański zawsze kojarzy się PG z ...kopytkami albo pierogiem leniwym umieszczonym w paszczy, który pozwala na obszernie bełkoczącą artykulację. Ale J. jest bardzo miły, nawet..po amerykańsku przesympatyczny.

J. z tego co mówi jest ZAFASCYNOWANY Polską, z Jej historią, zabytkami, aresnałem zamków i nieprzewidywalną serdecznością ludzi. Dziwi się, że tu tyle kościołów (niektórych starszych od jego kraju) i że ludzie do nich chodzą.

Oczy J. robią się większe, gdy słyszy, że mieliśmy banany tylko na Święta Bożego Narodzenia, ale i tak było fajnie. Nie bardzo rozumie, jak w sklepach mogło nie być masła czy cukru. Zapewne J był wtedy opalonym nastolatkiem śmigającym na deskorolce wzdłuż plaży w Malibu.

-We mnie ten amerykański entuzjazm wywołuje jakiś lęk-relacjonuje wieczorem PG Panu Małżowi-no nie wiem...taką mam psychę...w odcieniu szarej tkanki żelbetonu PRL...czy coś...

-Mhm-odpowiada PM-dekadencja, czarnowidztwo i zgnilizna moralna socjalizmu..No ale pomyśl jaki straszny mógł być dla niego obraz naszego dzieciństwa? A jakbyś jeszcze opowiedziała, że się wychowywałaś na Śląsku...to byłoby takie strasznie industrialne.

-I strajki-poleciała dramatyzmem PG-wśród wystrzałów, huku bomb.

 

Zawsze PG rozbraja mylenie Zagłębia ze Śląskiem a jeszcze bardziej rozbraja INDUSTRIALNE wyobrażenie tamtej przestrzeni. Zawsze, gdy to słyszy wyobraża sobie, co ma na myśli ktoś, kto tak mówi. Coś , jakby bawiła sie z PrzyjaciElką i innymi w scenerii z Mad Maxa, jakby jeździły złożonymi z części wraków innych pojazdów łazikami..po jakiejś pustyni, tu i ówdzie straszyłyby ruiny opuszczonych domów, kominy fabryk i nic więcej....pośród złomu, zniszczenia, pyłu, szarości, brudne dzieci z rozczochranymi włosami i nic więcej...nic....no może śpiew Tiny Turner ponad nimi...

 

 

Choć nie mówię, że tak nie było ;)

piątek, 14 lipca 2017

Żar tropików

Był kiedyś taki serial, bodaj kryminalny. PG swobodnie nawiązuje do tropików przy wakacjach, nie to, żeby uprawiała podróże na jakieś Bali czy inne Karaiby..Po prostu temperaturę zapewnia sobie samoistnie poprzez złapanie jakowegoś wirusa i stałe przebywanie powyżej 38 Celsjuszów, oczy ma załzawione jakby patrzyła w słońce i rumieńce jakoby ją już słońce opaliło. I stale jest naćpana..może to Jamajka?

Pisanie PG nie idzie, wymieniają się za to z Sophie zdjęciami własnych laptopów z rozkopaną robotą i porozrzucanymi wokół zabawkami-człowieczy los...

Leżenie na boku z oczami utkwionymi raczej w ekran telewizora niż w monitor komputera ma tą zaletę, że można bez dyskomfortu zamknąć oczy i nie mieć wyrzutów sumienia. Myśli szybują, szyyyybujjjąąąą.. A potem otwierasz oczy i leci wywiad z Placido Domingo gdzieś z początku lat 90 albo Marek Kondrat mający lat ze 20 śmiga po ekranie jako kelner.

sobota, 8 lipca 2017

***

Z racji prowadzonego  szkolenia PG miała wcielić się w rolę dyktatora. Ostatecznie wyszło nieźle i odnalazła się w tejże (ciekawe dlaczego) ale wcześniej omawiała temat z PM:

-Nic się nie martw-pocieszył Ów-zawsze możesz kazać rozstrzelać oponentów..

EL Nino musiał coś podchwycić, bo wieczorem przed zaśnięciem wzdychał głeboko i opowiadał Matce Rodzicielce, że bardzo chciałby być dyktatorem i że to niesprawiedliwe, że Polska nie jest najpotężniejszym krajem świata...ale jeszcze będzie.

Z pewnością..nie należy tego lekceważyć.

 

***

 

"Z początkiem roku obiecałem sobie schudnąć 15 kg do pierwszego lipca. Jest 30 czerwiec a mi zostało jeszcze 30 kg - trzymajcie kciuki!" -głosi mem z Internetu.

PG nic nie głosi, macha rączkę, nóżką bez założeń strategicznych, żeby uniknąć rozczarowań.

 

 

***

 

I lipiec...ostatnie obrony ...cóż powiedzieć....oczy krwawią przy czytaniu.

Nie chodzi o poziom merytoryczny, nie...raczej nie...

Pokolenie sms pisze prace niemal smsami. Wezbrana rzeka czasu huczy PG w głowie uświadamiając, że ona nie jest z tego pokolenia, że literatura i czytanie jest passe, że zdania podwójnie, poczwórnie, po..piątnie złożone, z niewłaściwą gramatyką, z pokręconymi rodzajami są teraz w modzie...

Przed oczami staje PG jej pani nauczycielka od języka polskiego, stareńka jak katedra w Gnieźnie, która biadoliła nad głowami: "Partyzantów języka polskiego uczyłam! Ale oni to sie przynajmniej przykładali do nauki!"

 

Chwała Bohaterom-mruczy pod nosem PG mając na myśli ową nauczycielkę i czytając zdanie następującej treści: "W życiu jednostki istnieją nierozłączne elementy związane z funkcjonowaniem życiowym  i psycho-fizycznym jednostki"