czwartek, 30 grudnia 2010

...

Sypał śnieg i wiał zimny wiatr, PG z przyczepionym do ręki Juniorem czekali, aż zmienią się światła.
-Kulwa-Powiedział Junior.
Samochody stanęły, czas się zatrzymał, płatki lecące z nieba zatrzymały się w pół drogi niczym w Matrixie. PG powoli obróciła wzrok na syna, ten błyskawicznie złapał kontakt wzrokowy.
-...to jest bardzo brzydkie słowo-dodał pośpiesznie-i nigdy, nigdy nikomu tak brzydko nie wolno mówić, a dzieciom to już w ogóle-podkreślił z naciskiem.

piątek, 24 grudnia 2010

Wigilijnie

Przed i podczas wigilii można dowiedzieć się, że:
-można spalić moczkę (do dziś nie ustalono jak, ale można),
-przepychanie karpia pierogami nie daje pożądanego efektu,
-z racji bycia w ciąży dostaje się podwójne prezenty (czy promocja uwzględnia ciążę mnogą?),
-nie wszystkie motyle śpią zimą, bywają i takie, które służą przy wigilii jako broszki,
-telefon najlepiej jest dnia 24 grudnia wyłączać,
-apropos telefonów, zadziwia PG wiara studentów sprzed lat czterech, że ona ich wszystkich pamięta, udaje wprawdzie, że tak jest, ale to tylko częściowa prawda (pamięta, że wtedy miała jakieś grupy na jakiejś uczelni),
-należy się dobrze zastanowić, powtarzam :DOBRZE ZASTANOWIĆ zanim kupi się synowi domino sylabowe.

A poza tym wszystkim:

Życzę Wam wszystkim wesołych świąt, wszystkim bez wyjątku i niektórym szczególnie:
Tobie, KA, chwili oddechu i tego, by się ułożyło ważne i mniej ważne,
PE tego, by młody zawsze był takim oczkiem w głowie jak teraz,
Be by nie plątały się zaplątane okoliczności (i żebyś nie krzyczał na mnie o to i tamto),
Aspi, żebyśmy zawsze potrafiły do siebie wracać i jeszcze jednego, o czym tu nie powiem,
R., żeby się wypchał :)
eM życzę, aby w dniu wypłaty "reklamówkami wynosiła gotówkę".
Prawie kazdemu prawie wszystkiego, czego by chciał (nie wszystkiego od razu, żebyście się nie zdemoralizowali nadto, no i już zdobyte tak nie smakuje podobno).

Życzę Wam również tego, czego bym sobie życzyła (i przewrotnie nie mam na myśli li tylko, żebyście za rok nie mieli rozstępów tudzież wagi ciężkiej) zdrowia i spokoju i spotykania w życiu tylko ludzi wartych Waszego zaufania, takich, co to docenią, jacy jesteście fantastyczni!!!

:)




środa, 22 grudnia 2010

Anemicznie

-Do dupy ma pani te wyniki-wypalił pan doktor i zreflektował się po chwili-to znaczy..ee...chciałem powiedzieć,że hemoglobina pani spadła i że nie możemy dopuścić, żebyśmy się obudzili z niskim wynikiem przed rozwiązaniem, przepiszę pani preparaty z żelazem i trzy razy dziennie po dwie tabletki bez dezercji.
-Może od kluczy zacznę?-zaproponowała PG-albo klamek....
-Byle nie moich-odrzekł pan doktor-gabinet bez klamek nie najlepiej świadczy o użytkowniku.
***
-Jak tam, wszystko ok?-zapytał Be na gg
-Anemię mam.
-To będę do Ciebie mówił powoli,po-wo-lu-tku...
***

Powiedzenie: "Całe życie z wariatami" nabiera nowego znaczenia.



wtorek, 21 grudnia 2010

21 grudnia

21 grudnia jak wiadomo obchodzimy święto narodowe.
Urodziny PG.
Z tej okazji jedno dziecko wyściskało i namiętnie wycałowało, aż Gadule policzki ścięło na mrozie, a drugie pomachało stopką na ekranie monitora.
Liczy się zaangażowanie oraz ekspresja wyrazu!

poniedziałek, 13 grudnia 2010

A z zaocznymi jest tak:

PG weszła do sali by nauczać zaocznie.
-Dzie-ń do-bry-
 powiedzieli chóralnie zgromadzeni.
-Dzień dobry, dzieci-
odpowiedziała PG

sobota, 11 grudnia 2010

Eeeee....

-Mamo, co to jest żłobek?
-To jest takie przedszkole tylko dla malutkich dzieci. A skąd znasz takie słowo?
-Z kolędy.

środa, 8 grudnia 2010

Na polu, w kapuście...

PG zadzwoniła wyprzedzając premierę filmu w 3D, tak, żeby reżyser obsługujący ultrasonograf mógł się na to doniosłe wydarzenie przygotować. Po błyskotliwym dzień dobry i równie sympatycznej wymianie zdań z Panią Anonsującą przeszły do ustalenia dnia nagrań. Czy ten czy ów tydzień będzie lepszym wyjściem etc. Pani Anonsująca w swoich działaniach próbowała jednakowoż namówić PG na co najmniej zdjęcia próbne tymi sugerując, że najlepiej byłoby przyjść wcześniej i wcześniej na kilka wizyt, które to zacieśnią więzy jej z reżyserem, co być może poza względami integracyjnymi miało duży związek ze wzrostem budżetu filmu. Jednakowoż PG jest wierną swemu lekarzowi i dalszych znajomości w kręgach lekarskich czynić nie zamierza w pewnym momencie wyszła sama z siebie i stanąwszy obok nie przestała. A wszystko to zostało sprowokowane jednym zdaniem Pani Anonsującej:

-Koniec czwartego, początek piątego, ahaaaaa, a MA PANI LEKARZA PROWADZĄCEGO?
-Nie- odrzekła PG-nie mam, wie pani słyszałam,ze taka moda, ale ja jestem w kolejnym miesiącu ciąży i wymyśliłam sobie,że niepotrzebny mi lekarz i urodzę jak niegdyś nasze babki na polu i bez niczyjej pomocy i w chuścinie do domu przyniosę. Chuścinę już mam!

Po drugiej stronie zapanowała cisza, a po dłuższej chwili Pani Anonsująca zapytała nieśmiało:
-Żartuje pani, prawda?

wtorek, 7 grudnia 2010

Tabcin był przepyszny...

Tak jak w tytule...PG uważa, że tabcin był przepyszny i bynajmniej nie jest wynalazkiem szatana a niesamowitym błogosławionym czymś, co pozwalało przetrwać nie takie grypy.
Syrop z cebuli jest dla odmiany obrzydliwy i nie pomaga, gdy dźwięk wydobywający się z gadułowych oskrzeli przypomina coś między wyciem wilkołaka a startem samochodu osobowego fiat126p zimą...stulecia...ubiegłego.
Boszszszsz...
-Chora jesteś?-spytał Junior ubierany rankiem do placówki.
Odpowiedziała seria kaszlnięć, przytaknięcie i wzrok pt "zlituj się nie każ mi gadać".
-Niedopsz...-podsumował syn-nie zakładaj mi tej czapki, bo się chłopaki będą śmiali.
PG spojrzała załzawionymi oczyma na czapkę z uszami zająca-to już ten czas?- i pokornie sięgnęła po inną.
-Kiedy wyzdrowiejes?-zapytał rzeczowo Junior
-Nie wiem-odkaszlała PG-ale jutro jadę do pracy.
-Szkoda, nie będę siedział z przodu.


Grunt to współczucie....

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Przepraszamy.

Bartek dziś rzucił myśl, która najpierw PG rozbroiła a potem olśniła ogromem swej prawdy:
"(...) bo o pięknie wewnętrznego życia najwięcej mówią najgorsze pasztety"

Przepraszamy feministki i pasztety.

sobota, 4 grudnia 2010

Wieczorne pogaduchy

-Zdecydowanie powinnaś pomyśleć już o drugim dziecku-powiedział Krzysztof kończąc wywód o najlepszych różnicach wieku między rodzeństwem.
-Myślę-potwierdziła PG-zdecydowanie dużo myślę.

Tak jest, Drodzy Państwo, mimo, że PG zaczyna piąty miesiąc stanu odmiennego mało kto o tym wie.
Maleństwo sprytnie sobie umościło, co powoduje, że w placówce wiedzą o nim 3 wybrane osoby i póki co nikt więcej wiedzieć nie musi. Nie ukrywamy się, kradniemy ten czas tyko dla siebie nawzajem, tulimy się do siebie, dopieszczamy. I choć nie brakuje w tym bliskości Juniorkowej dłoni czy głosu PM, które też są naszą codziennością to jest w tym niemal instynktowne chronienie Maleństwa przed światem. Otaczają nas ciepłe słowa i troska bliskich osób, ale towarzyszy też świadomość, że łączy bliskość większa niż wszystkie i bardziej niż wszystko zobowiązująca. Cały świat jest poza nami i gdy przychodzi konieczność trzeba chronić Je przed całym światem, nie tylko, choć również: łagodnym kołysaniem pod sercem.

Zebrało się wieczorem PG na myślenie o prywatności, nie brakuje na blogach zdjęć USG, filmów nawet promujących przyszłe Gwiazdy i w zasadzie ..skoro ktoś lubi nic przeciwko PG nie ma, bo to i sprawa każdego.
Zresztą radość każdy przeżywa inaczej, inaczej się cieszy i inaczej uśmiecha.
PG tu zdjęć nie zamieści, nie pokaże ich też wszystkim znajomym, nie opublikuje pierwszych  fotek Maleństwa, bo nie wie, czy by sobie tego życzyło...
tak upubliczniać?,w internecie?,  bez ubranka? 



wtorek, 30 listopada 2010

Sposób na korek

-A wiecie jak jest po angielsku gorący pies?!?!?!-zakrzyknął Junior z tylnego siedzenia


Wiedzieli.
A Junior jeszcze nie wiedział, że ten sam żart wysłuchany 55 raz nieco traci na świeżości.
Śnieg sypał, korek poruszał się ze średnią prędkością w porywach 20 km na godzinę.
Ktoś dymił niepokojąco spod maski, ktoś inny trąbił na jeszcze kogoś, ktoś wiózł na dachu okap z 30 cm śniegu, droga krajowa pługa nie widziała.
Kierowca przed bolidem państwa G. zasnął ukołysany delikatnym rytmem śnieżynek.
-Ruszże się!-zakrzyknął PM-zwabiony perspektywą tego,że do pracy spóźni się nieledwie godzinę, zamiast dwóch, jak dnia poprzedniego.
PG zawiesiła się i wzrok na bieli ciągnącej się w nieskończoność za oknem.

-Niedobrze mi-przerwał ciszę Juniorek-mamo, moze ja też będę zygał?


czwartek, 25 listopada 2010

Sennie

Rozmija się PG z Juniorem, rozmija znacząco, kiedy Junior idzie do przedszkola, PG zostaje w domu, potem Junior idze kształcić sie lingwistycznie, co "zahacza" o czas senności PG, a kiedy wraca do domu już jest ciemno.
Nadrabiają wieczorem, kiedy po chwili zabawy, kolacji i praniu PG idzie przytulić Juniorka przed snem.
Szybciutko robi się ciepły i wyrównuje oddech, też ciepły, wprost w policzek PG.
I kiedy ta już chce się wymknąć z Juniorkowej pościeli czuje jego lewą rączkę, która delikatnie przytrzymuje jej włosy i drugą, którą w półśnie głaszcze Dzieciątko pod jej sercem.

wtorek, 23 listopada 2010

Z poradni dietetycznej

PG zjadła śniadanie niezwykle bogate w wartości odżywcze:
sałatkę i żółty ser, a także porcję gotowanej na parze piersi z kurczaka.
Popiła pełnowartościowym sokiem
po czym...
 pobiegła truchtem do łazienki, żeby powitać pełnowartościowy posiłek na powrót na świecie.

Zatem przeszła na frytki, popite gazowanym napojem i zakąsiła lodami bakaliowymi.
I co?
Zarówno PG jak i ulokowane w niej Potomstwo mają się świetnie.



Ciocia Mucha byłaby dumna. papa  


poniedziałek, 22 listopada 2010

Już..już.

-Jakie góry?!-spytał pan doktor "G"-ja-kie-gó-ry? Jak pani pozwoliłem jechać do Zakopanego to myślałem o Krupówkach! Morskiego Oka pani nie widziała?
-A Krupówek nie?

Szczęśliwie wszyscy na miejscach i jest dobrze, choć trudno powiedzieć, żeby PG zachowała spokój.
Bo jak tu się nie denerwować...


gdy się na Szpiglas nie doszło.
 oczko 

środa, 10 listopada 2010

Decyzyjnie

-Wiem, co zrobię-powiedział Junior-jak mi Oskar bedzie chciał zabrać zabawkę to mu powiem, że nie bedę się z nim bawił i sobie usiądę gdzieś daleko.
Państwo G. zlekceważyli wypowiedź pierworodnego, gdyż nieraz już mówił a słowa owe rozmijały się po całości z prawdą.
-Już tak mówiłeś-pękła w końcu PG a potem znów jesteś niegrzeczny.
-Teraz już nie, teraz zabiorę zabawkę i nie będę go w ogóle słuchać...
pierwszy raz taką ZROBIŁEM DECYZJĘ.

Bolid szurał lekko dotykając nieledwie oponami drogi, PG i PM odwrócili wzrok,żeby nie wybuchnąć...
Rej przesypał się cichutko w grobie, na złożenie "zrobić decyzję".





poniedziałek, 8 listopada 2010

Popołudniowo

-Co Ci jest?-spytał Bartek, który kursuje na trasie miasto-PG zawsze przywożąc lub wywożąc to samo.
-Nic-odpowiedziała- głowa mnie boli.
-Poczekaj, zaraz wrócę-odpowiedział Bartek. wsiadając do swojego bolidu.
Wrócił po pół godzinie z Olgą i trzema kubkami ze stacji na B, które zawierały najulubieńszą przez Gadułę kawę z mlekiem.
-Skąd wziąłeś Olgę?-spytała PG, uciekając do wnętrza domu i chroniąc się prze światłowstrętem.
-Na stacji znalazłem-uśmiechnął się Bartek szelmowsko -to wziąłem kawę, Olgę iiiiii....trochę m&msów.

Podczas, gdy Olga krzątała się po kuchni w poszukiwaniu miseczek, a Bartek kilkakrotnie poparzył się kawą PG schowała się pod kocem w najspokojniejszym kącie kanapy. Nikt już nie pytał: co jest? i nikt nie wnikał w nic, posiedzieli, wypili kawę, zabronili używać raków (pfffff niby na jaki śnieg?), rozruszali trochę PG i pojechali, każde do swoich spraw...


Głowa nie przestała boleć, a powieki szczypać, co bolało dalej boli.
Ale dziękuję.
Za kawę i op....iekę.

czwartek, 4 listopada 2010

Nic wspólnego z filologią.


-Panowie nie mają pracy?
-No..niestety- odpowiedział Pan Student-ale...
-Ale ja mówiłam, że nie ma ale...-PG posmutniałai zatopiła się niemal w gorycz porażki pedagogicznej.
-Ale...my nie tylko przepraszamy, my zamiast pracy mamy coś innego...

-Lepszego....

-Znamienitszego...

Dopowiedzieli koledzy Pana Studenta.
-Mhm-podniosła oczęta PG-co może być lepszego od pracy zaliczeniowej z takiego fantastycznego przedmiotu???
Pytanie było retoryczne i naznaczone dramatyzmem,który został zignorowany.
-Napisaliśmy SONET!-powiedział Pan Student nie bez dumy.
PG utkwiła wzrok swój zdumiony, a jejkomunikacja niewerbalna ograniczyła się do łagodnego  ruchu powiek-wyglądało to trochę jak scena z Matrixa (tyle , że w sali 206).
-I chcemy ów sonet wygłosić-kontynuował Pan Student.
PG milczała z lekko uchylonymi ustami, które nie dodawały jej, w opisywanym momencie, nic do inteligencji.
-Prooosz...-wyszeptała
Pan Student wyszedł na środek sali i zaczął odczyt.
W skrócie: podmiot liryczny ubolewa nad nieprzygotowaniem do zajęć, opisując przy tym jednakowoż że była chęć, acz nieznana siła zmusiła go do pójścia do parku w celu "napicia się Tymbarku". Tam,podmiot liryczny z towarzyszami niedoli (czytaj niedoszłymi współautorami nienarodzonego referatu) miotał się w twórczej niemocy, w bolesnym szale braku możliwości napisania dostatecznie doskonałego dzieła, ale na nic mu to było ach na nic. A do gradu nieszczęść dołączyło i spotkanie z policją, której funkcjonariusze dokonali kontroli dokumentów tożsamości bohaterów,co związane było ze spożyciem napoju na Te.

Sonet ów był czterowersowy, z rymami, które określić można jakoPROSTE i miał ...23 zwrotki.

-Koniec-zamknął odczyt Pan Student i popatrzył kontent na grupę i PG

-No dobra- uśmiechnęła się ta ostatnia- praca na następny raz i ma być WYBITNA!

-Będzie– obiecał Pan Student.

-Świetni byliśmy?-zapytał jego kolega.

-Noooo tylko im bliżej końca tym rymy bardziej częstochowskie- dodała PG- dużo Tymbarku musiało pójść przy pisaniu.... 

wtorek, 2 listopada 2010

Kiedy...

Kiedy PG już wydaje się, że Junior jest całkiem doroslym człowiekiem, wtedy ten rzuca:
-Po całym psedszkolu taki jestem MĘCIONY.

niedziela, 31 października 2010

W nocy z 30.X na 1.XI

Od kilku dni choruję, przy okazji poszerzyłam swoją wiedzę o to, co szkodzi Maleństwu, wiec i mnie tym kurować się nie wolno. Dieta złożona z mleka z miodem jest nieszkodliwa, ale..mało skuteczna. W ciągu dnia leżakuję,  co nie zdarzyło się od lat, noce dużą się w nieskończoność, bo budzi ból gardła.
Teraz jest 2 :14 w nocy
z 30X na 1.XI.
Śni mi się dom, w którym spędziłam dzieciństwo, kamienica z czerwonej cegły z ogródkiem przed i ogrodem za. Śni mi się, że na parterze mieszka KA, której dziś nie ma w domu, a ja mieszkam ..chyba wszędzie indziej. Że idę na zakupy do sklepu na rogu, że mam jechać do szkoły/na studia/do pracy...nie ustalam nawet.
Wracam do domu z torbą pełną sprawunków, świeżych bułek, sera, owoców.
Czuję się średnio, przez sen czuję bolące gardło.
Kiedy wracam okna na parterze są pootwierane, trochę mnie to martwi, ale myślę, że jeszcze trzeba rozpakować i zrobić te wszystkie konieczne rzeczy, zanim pojadę i zrobię co powinnam.
W domu jest Mama.
Krząta się taka jak pamiętam ją w dzieciństwie, narzeka coś na to, że nie zdążyła czegoś tam dopilnować...nagle przestaje i każe mi iść szybciutko zrobić co powinnam, że z innymi rzeczami zdążę, ale najpierw trzeba wychodzić!
Zamykamy dom, który tonie w letnim słońcu.
Budzę się i zbiegam na dól po schodach.
Kroję czosnek na drobne cząstki,jak Mama, gdy byłam chora, grzeje mleko, dokładam łyżkę miodu i łyżkę masła. Kiedy mleko grzeje się z masłem i miodem, dorzucam wszystkiego i mieszam.
Smakuje obrzydliwie jak wtedy.
:)
Ale wiem , że powinnam.


Dziękuję.



czwartek, 28 października 2010

Co to jest?

Junior kocha i uwielbia pasjami zagadki podczas jazdy niebieskim bolidem.
-Co to jest...-zaczyna z tylnego siedzenia-mieszka w gniazdku i nie jest ptaszkiem!
PG milczy wymownie.
-Noooo, niezła zagadka, co nie?!- cieszy się Junior-niezłaaaaaaaa i trudna bardzo-PG dostrzega w ostatnich głoskach coś jak satysfakcję.
-Prąd!
odpowiada PG.

Trudno opisać wyraz twarzy Juniora.
-Nie , wcale nie prąd! Osa, nie prąd! Osę wymyśliłem.


Ha!

wtorek, 26 października 2010

...zimne wieczory.

-Nasze dziecko będzie się dużo śmiało-powiedział PM, gdy PG wróciła z Juniorem z podwórka i oboje byli popłakani ze śmiechu po spotkaniu o podłożu kynologicznym, brudni po pachy.


"Świat pełen jest złych ludzi"-powiedziała kiedyś Monia.
Dziś PG wtula się w poduszkę i wolałaby przespać kilka następnych dni.


Mam nadzieję, że choć Maleństwo prześpi je wtulone we mnie, bezpieczne w cieple.


niedziela, 24 października 2010

Kocyk jest dobry na wszystko.

-Chora jesteś?
-Nie, Kochanie, kiedy dzidziuś śpi w mamusi to czasem ona się źle czuje.
-mhm....
-A kocyk Ci przynieść?

piątek, 22 października 2010

Tajnie i poufnie

KA przeprowadzała PG przez tajne korytarze Państwowej Organizacji pikając identyfikatorem i wodząc poprzez system klatek schodowych, przejść, rozgałęzień....do dzis PG nie dałaby głowy, czy oby nie napewno po to,zeby nie potrafiła sama wrócic jakby co... Szła pokornie ze wzrokiem wbitym w kremowe kafelki podłogi, na wszelki wypadek nie podnosząc oczu i nie łapiac kontaktu wzrokowego z kamerami, które napewno tam były i systemem laserów, które na 100% przecięłyby jej ciało na symetryczne trójkąty, gdyby zdecydowała się iśc inną niż wskazana przez KA droga.
-A teraz witaj w PRL-powiedziała KA i piknęła identyfikatorem przy kolejnych drzwiach.
PG bojaźliwie nie podniosła wzroku, ale lustracja podłogi pozwoliła uznać,że całą pewnością kafelki sponsorowane przez Mateczkę Unię przeszły w gierkowski gumolit.
KA usadowiła PG w tajnym pokoju na końcu tajnego korytarza na tajnym krześle obrotowym.
Z tajnej szafki wyjęła tajną herbatkę i kubek, z którego popijał sam 007 zapewne.
-Ja tu legalnie jestem?-spytała PG  na okoliczność, gdyby ktoś otworzył do niej ogień.
-Jakby ktoś wszedł to się przywitaj tutejszym językiem- odpowiedziała KA- i nikt się nie zorientuje, że ty nie stąd.
Dalszy ciąg poranka minął na pogaduszkach i konsumpcji ciastka, którego nazwę PG zapomniała zaraz po zjedzeniu. Dużo było śmiechu, paplania i radości, jednakowoż mechanizmy adaptacyjne PG zadziałały bezbłędnie i gdy otworzyły się drzwi PG wypaliła
-Sp....

No, dobra, nie wypaliła, ale było blisko...wszak jest dobrze wychowaną i pełną wewnętrznego spokoju.

niedziela, 17 października 2010

Dwie kreseczki

Tak, owszem, to prawda.
Otóż PG przestaje występować solo.
Po spektakularnej akcji ukrywania się i wzbogacania życia wewnętrznego ujawniło się Maleństwo.
Ma niewiele ponad centymetr wzrostu, żyje pod moim sercem i
....
bardzo lubi musztardę.
 haha 

wtorek, 12 października 2010

Zagadki

-Co to jest...-zapytał Junior podczas spaceru-ma kapeeeeelusz, nogęęęęęęę i rośnie grzyb w lesie?
-Grzyb!-zgadła błyskawicznie PG
-Dobla, teraz ty!-wskazał Junior
-Co mam na myśli?-zaczęła PG-ma wąsyyyyy....
-Dziadek!-wykrzyknął Junior, aż z lasu pierzchnęły sarenki-Dziadek!
-...i ogon-dokończyła PG
-Dziadek!-tarzał się w domniemanym zwycięstwie Junior
-Dziadek ma ogon???-spytała PG na wszelki wypadek rewidując poglądy o własnym ojcu.
Junior stanął jak wryty i zawiesił wzrok wlepiając oczęta w oczy PG.
-Dziadek ma wąsy, ogon  TROSZKĘ nie pasuje....



No, troszkę.

sobota, 2 października 2010

Nocna zmiana

Godzina 20, zajęcia z dynamiki konfliktu, na sali PG i grupa.
Panowie w ostatniej ławce wyraźnie zajęci czymś innym.
PG prosi o stworzenie hipotetycznego przykładu modelu incydentu konfliktowego, po 15 minutach odwołuje się do ostatniej ławki:
-No, panowie, widzę, że byliście zajęci więc do boju...
W ostatniej ławce następuje cisza i nagła konsternacja...
-Nooo..śmiało-zachęca PG-walczcie, bo wam Titanic tonie..
Po kolejnej konsternacji odzywa się Pan siedzący w środku
-Zateeeeem- zaczyna Pan-wymyśliliśmy taki konflikt, że Rafał (wskazuje na kolegę po prawicy) i Jarek (po lewicy) mieszkają razem.
-Mhmmmmm-przytakuje PG a grupa ożywia się niezdrowo-Zatem pierwotny pojedynczy przedmiot konfliktu to w panów pożyciu...?
-No Rafał przychodzi za późno do domu i Jarek się wkurza bo...czekał z kolacją...
Grupa chichocze, co znacznie zachęca Pana do snucia opowieści.
-Kto wie, może Jarek liczył na coś jeszcze...a tu żadnej czułości...
W tym momencie Jarek chowa twarz w dłoniach a grupa rechocze.
-No dooooobrze-przerywa PG-nie zabrzmi najlepiej w tym kontekście, ale muszę zapytać o drugi etap, naruszenie równowagi stosunków.
-Nooooo-rozumie Pan-to się rozumie samo przez się...Rafał za późno wrócił na..ten tego...
Grupa płacze, PG chowa twarz w dłoniach, Rafał się czerwieni.
-Ujawnienie się innych, spornych problemów, dotąd tłumionych- podpowiada PG.
Pan podłapuje temat:
-"Nigdy nie umiałeś gotować!"-krzyczy Rafał, "A ty jesteś maminsynek!"-w tym momencie opowiadanie Pana przerywa kuksaniec od Jarka
-Dobra-przerywa PG-następna faza: druga strona precyzuje swoje racje i argumenty, wydaje się z gruntu zła...
-No..,-zastanawia się Pan-np Rafał płacze, że Jarek tak naprawdę go nigdy nie kochał, bo nie jest zdolny do miłości...
Część osób w grupie poległa na ławkach, reszta płacze, PG również.
-Wysuwanie osobistych zarzutów wobec drugiej strony-prosi PG
-No to Jarek mówi do Rafała, że nigdy nie był dobry w łóżku!- odpowiada Pan
-Ale ja już panom mówiłam, że są rzeczy, których nie muszę o was wiedzieć!
-No i ostatnia faza, że konflikt uniezależnia się od pierwotnego przedmiotu sporu, to Jarek ma focha a Rafał podważa sens ich związku i mówi, że nawet dziećmi się nie umie zająć!
-Dziećmi?!-pyta PG, której wątek uniezależnił się od głównego tematu-jak dzieci?...-szepcze
-Normalnie, bo oni są bardzo nowoczesnym małżeństwem-odpowiada Pan.
-I bardzo się kochają- dorzuca ktoś z sali.

Po skończonych (bólem brzucha od śmiechu) zajęciach do stolika PG podchodzą trzej panowie z ostatniej ławki.
-Ale się pani nie gniewa?-zaczyna Pan zaglądając PG w oczy (i kontrolnie na listę)
-Nie-odpowiada PG-przykład był...w zasadzie dobry, tylko...panowie...co ja sobie teraz pomyślę, kiedy będę was mijała na korytarzu?

czwartek, 23 września 2010

Pani na Jot.

Pierwszy dzien jesieni.
No pięknie, pięęęęęknie!
PG szura nogami w liściach i wącha jak wokół pachnie.
Bossssssssko!

wtorek, 14 września 2010

Takie o...

-Skąd biorą się dzieci w końcu?-spytał nic z gruchy ni z pietruchy, acz z tylnego siedzenia Junior.
-Nie wiesz?-spytała PG, gdyż przekonana była, że Junior wie wszystko
-Nooo, wiem-zamyślił się Junior-z..ziarenka w brzuszku!
-A skąd się bierze ziarenko?-pogrążyła PG.
-Tato, skąd się ono bierze tam?-spytał Junior pomijają niuanse gramatyki.
-Jeśli ludzie kochają się, to pan daje pani taki malutki kawałeczek siebie..ziarenko- tłumaczył spokojnie PM prowadząc pojazd- a pani ma w środku takie maleńkie ..hmm jajeczko i ono czeka na ten kawałeczek.
-I z tego jest dzidziuś?Już?!-wykrzyknął Junior zaintrygowany, że proces poczęcia to w sumie taka bułka z masłem.
-Nie-powiedział PM- do tego jeszcze potrzeba Bozi, Pan Bóg ogrzewa ziarenko oddechem, to jest tak, jakby przybił pieczątkę "tak, chcę, żebyś był na świecie."

PG odwróciła twarz do okna wprost w migające światła  mijanych latarni.
Po policzku popłynęła jej tylko jedna łza zostawiając mokrą ścieżkę.


-Pieczątkę..no bardzo dziwne...-podsumował Junior.


czwartek, 9 września 2010

Pan Gie

PG szykuje się na przegląd podwozia do Pana G.
-Gdzie idzies?-pyta Junior
-Do lekarza.
-Jakiego?
-Takiego dla dziewczyn, dziewczyńskiego takiego.
-Mogę iść z Tobą?
-No, nie, Skarbie, to jest dziewczyński lekarz.
-To ja sobie tylko popatrzę.


Nooooo

wtorek, 31 sierpnia 2010

Uczymy się czytać

Junior pogardził książeczkami do nauki czytania dla ześciolatków, miał w nosie tradycje elementarzy i ogólnie wybiera sobie sam to, co chce i kiedy chce czytać.
Siedzi PG nad klawiaturą i słyszy jak dziecko jej jedyne czyta głośno i wyraźnie:
-gołą-be-ek wymiotny, lejów-ka mglista, twardzioszek przy-droooo-żny, krowiak aks-sa-sa-amitny, kolczak obłą-cza-sty, sro-mot-nik bez-wsty-dny...

Sezon grzebiarski w pełni!
I przedszkolny od jutra.

piątek, 27 sierpnia 2010

Meczowo

Po zakończonym meczu Junior przybiega do PG i z radością oznajmia"
"nasi wyglali...
z oglomnom detelminacją!"

czwartek, 5 sierpnia 2010

Spostrzegawczo

-Chciałbym mieć takie Lego-zamyśił się Junior.
-Oszczędzasz sobie pieniążki, to sobie uskładasz-pocieszyła PG.
-A Ty masz tą swoją niebieską kartę*..-uśmiechnął się zalotnie Junior-nie szybciej będzie?



*Tak, niebieska karta ma napis Visa.

sobota, 24 lipca 2010

Nowinki kosmetyczne

Olga chciała kupić płyn do kąpieli dokładnie taki z jakim spotkała się u PG w łazience, firmy na W i z ekstraktem z oliwek. W tym celu udała się do sklepu, gdzie nastąpiło spektakularne zagubienie się Olgi.
Nie dość tego połączone z nieodnalezieniem przezeń rzeczonego płynu. Dzwoni zatem Olga do PG.
-Nie ma, słuchaj nie ma, tu jest cała półka tego na Wu ale nie to.
-Niemożliwe, tam zawsze jest.
-Nie, nie ma-zaprzeczyła błyskawicznie Olga-jest z z miodem, nagietkiem, ekstraktem z KOCIEGO mleka,
Głupia! Koziego KOZIEGO, przejęzyczyłam się!Nie śmiej się, przestań!-krzyczała Olga w słuchawkę.


Za późno. W głowie PG ruszył błyskawiczny proces wizualizacji żmudnego procesu dojenia kotów na potrzeby rynku kosmetycznego.

środa, 14 lipca 2010

Babskie komentarze

Kiedy do Juniora przychodzą znajomi na ogół zostawiają PG w zdziwieniu lekkim.
Na podwórku PM, Julka, Wiktoria, Grześ i Junior.
Julka-najmłodsza, bo 3 letnia rozpoczyna do..PM
-A wie pan, że ja mam na sobie...kostium.
Odpowiada cisza, przerywana li tylko chichotaniem PG, która rzeczoną wypowiedź słyszy z domu.
Za chwile przez uchylone okno słychać wypowiedź Wiktorii:
-Wiesz, Grzesio..ja chyba sobie tez pójdę i założę kostium.
....
-Znaczy cycnik i majciochy.

PG poległa.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Plummmmmm

Temperatury podzwrotnikowe, kot poległ na pralce, psy nie odzywają się, choćby i posesję wynosili w małych reklamówkach z Tesco, a  PG w szczytowych momentach aktywności życiowej wydaje co najwyżej dźwięk echolokacyjny
 a Junior biega
biega, gra w piłkę i chce rozmawiać, zachęca do konwersacji, trawią go rozliczne dylematy życiowe, przynosi piłkę, dopinguje do wspólnej zabawy, prosi o zadanie z dodawania i odejmowania, chce urządzić wyścigi, biec do lasu i na łączkę, stosuje milion kombinacji werbalnych ze zwrotami "dlaczego?", "ale z jakiego powodu?", "a oni są dobrzy czy źli?"..
Plum
Plummm
Plummmmm

wtorek, 6 lipca 2010

Popołudniowo

Junior otwarl oczęta po popołudniowej drzemce:
-Co ci się śniło, Skarbie?-spytała łagodnie PG.
-Coś miłegooo-ziewnął Junior.
-A możesz mi powiedzieć , co?
-Nie mogę...niestety
...
już zapomniałem.

czwartek, 17 czerwca 2010

Pan w Koszuli w Prązki cd.

PG siedziała w pokoju numer takiitaki i gawędziła z innymi pracownikami, którzy stawili się na miejscu o wyznaczonej porze.
Przychodzili studenci, autografy, protokoły etc.
I wtedy wśród innych pojawił się i pan, którego PG rozpoznała bez problemu ale z jakąż radością.
Pan w Koszuli w Prążki stał z indeksem w ręku i paniką w oczach.
Nie, PG go nie zdemaskowała, ale od dziś wie...

Samochodzik policyjny dla Juniora 10 zł.
Bilet na autobus 3 zł.
Zobaczyć minę Pana w Koszuli w Prązki-BEZCENNE!

wtorek, 15 czerwca 2010

Pan w Koszuli w Prążki

Błękitna kareta pojechała na leczenie do warsztatu, w związku z czym państwo G. wracali do domu pojazdem rejsowym zwanym busem.
W busie miejsca było niewiele, aczkolwiek PG ustąpił miejsca mężczyzna w koszuli w prążki.
Junior przybijał mu piątkę, zagadywał, po czym zajął się świeżym pudełkiem z zawartością klockową.
Tymczasem, borem asem, miejsce obok PG zwolniło się i MwKwP usiadł obok PG z Juniorem na kolanach. junior tymczasem rozpytywał PG o światełka na klockowym samochodzie.
-Całkiem jak policjowe, plawda?
-Prawda, ale to betoniarka jest...
-Niech go pani nie straszy policją- rzucił MwKwP- policja nie jest taka zła..
-Eeee-odpowiedziała inteligentnie PG-aż taka zła nie jest.
-Naprawdę-kontynuował pan-ja jestem policjantem.
Dodał nie bez dumy w głosie.
-Naprawdę? - ni to spytała ni zdziwiła się PG, i uśmiechnęła się półgębkiem, co jej się zdarza, gdy czuje w powietrzu wielkie "bum".
-Naprawdę -potwierdził MwKwP-a pani daleko mieszka?
-Nie, niedaleko-odpowiedziała PG, ale w oczach już jej się śmiało.
-A..-MwKwP spojrzał głęboko w oczy PG-co by pani powiedziała...-jeszcze jedno skupienie piwnych oczu- gdybym zaprosił panią na kawę?
-A to proszę męża spytać- odpowiedziała PG
-Ekhm- odkaszlnął pan- a dlaczego się pani uśmiechnęła, gdy powiedziałem, że jestem policjantem, zna pani kogoś w tutejszej policji?
PG zacisnęła usta, bo niniejsza sytuacja zaczęła ją bawić jakby bardziej- pewnie jakichś znam.
-Wie pani jak w policji-zagaił znów pan-o policji różnie mówią...ale ja się rozwijam, studiuję na tutejszym uniwersytecie...
-Naprawdę?-zdziwiła się PG-a ja tam pracuję, na pana kierunku.
MwKwP zastygł w pół następnego słowa.
-A na którym pan jest roku?
-Już pracę piszę,Znaczy..eee...licencjacką pracę.
-O jak miło- ucieszyła się popisowo PG-a u kogo?
MwKwP zarumienił się nieco, ale był już w uliczce, która była jakby nieco ślepą.
-U doktora G.-odpowiedział pan.
-Super! W pokoju nr ten i ten?
-Nnnnoo- powiedział jakby wolniej pan
-I kontynuuje pan na magisterskich?
-Nnnnno-powiedział MwKwP
PG tymczasem wstawała z miejsca.
-Wie pan- tym razem PG zajrzała głeboko w oczy- jak pan będzie u promotora następnym razem, tam przy drzwiach jest tabliczka, na tabliczce prosze spojrzeć na dół..tam jest moje nazwisko.
PwKwP patrzył już bez słowa.
-To niech pan przeczyta, widzimy się we wrześniu, mam z państwem zajęcia!Fajnie, nie?
PwKwP przytaknął głową.


I po kawie.


środa, 9 czerwca 2010

Obcojęzycznie

Idzie PG z Juniorkiem do przedszkola i umilają sobie drogę ową lingwistycznie.
-Jak jest...kot po francusku?
-Un chat- odpowiada bez zająknięcia Junior.
-A pies?
-Po angielsku, po angielsku!-dopomina się Junior
-No dobra po angielsku...
-D O G !-cedzi Juniorek z zadowoleniem.
-A krowa?
-Po angielsku cow a po francuuuuuuusku....une vache ..
-Pociekaj, Pociekaj-wykrzykuje Junior-A jak jest owca po angielsku i francusku?
Kiedy PG bierze wdech , Junior przed jej oczami wystawia łapkę w geście niosącym jasny przekaz "STOP"
-Ja!JA to powiem!!!
-Po francusku un mouton a po angielsku to...zapomniałem!


I dreptamy dalej.:)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Działania pedagogiczne

Bywa czasem, że Junior zaskoczy i PG, choć wydawałoby się, że jest niezaskakiwalna.
W ostatnich dniach (tygodniach...) Junior skoncentrował się na komunikacie "ja chciałbym..."
W miejsce kropek należy wpisać:
LEGO, samolot, grę, taki dysk jak ma Kuba
etc.
PG ręce opadli, nogi się ugli i postanowiła przejść do ofensywy wychowawczej.
-Zabawki są takie ważne?-spytała Juniora
Junior uniósł brew węsząc coś jakby nadciągającą pedagogikę.
Som-odpowiedział powoli.
-Bardzo?
Junior zmniejszył odległość między interlokutorami i skoncentrował wzrok na oczach PG.
Na wszelki wypadek nie odpowiedział.
-Gdybyś miał wszystkie zabawki świata-zaczęła PG, na co Juniorowi rozbłysło oko jakby za chwilę miał się ziścić sen o wszystkich zabawkach świata w pokoiku na poddaszu-wszystkie, LEGO też-ciche westchnienie Juniora zakłóciło ciszę-ale nie miałbyś ani mnie ani tatusia, to wolałbyś, żeby tak było?
Junior wyraźnie oklapł.
Pokiwał z politowaniem głową.
-Co jest ważniejsze?-spytała PG
Junior jeszcze raz pokiwał głową, tym razem z lewa w prawo.
-Wy-wbił paluszek w ramię PG-Lodzina!

wtorek, 1 czerwca 2010

W Dniu Dziecka...

 
i w dniu codziennym
...kocham Cię...
mały Indywidualisto
do szaleństwa, najmocniej jak umiem.
M.

wtorek, 25 maja 2010

poniedziałek, 17 maja 2010

Przytulanki

-Ładnie pachniesz i jestes grzeczna-powiedział Juniorek do szyi PG przytulając sie popołudniem.
-Dziękuję, staram się-odpowiedziała matka rodzicielka.
-...i wychodzi ci-
podsumował Junior.

sobota, 15 maja 2010

To już?

Junior przebywa u Dziadka Gaduły...od dni 2, które dłużą się nieco matce rodzicielce.
PG dzwoni do niego w okolicach 18 i dowiaduje się, że są w mamy Pauliny i w zasadzie Junior, jak sam zeznaje "nie ma ciasu".
O 21 PG odbiera telefon.
-Byłem u Pauliny-oświadcza Junior.
-I?Fajnie było?-pyta PG.
Fajnie- Junior cmoka znacząco-Paulina chciała, żebym u niej został spać, ale jej powiedziałem
ŻE MAM WŁASNE ŻYCIE.



PG odebrało mowę.
To już???

piątek, 14 maja 2010

O tym jak dzięki DoktorowiJot PG nie umarła z głodu.

Na konferencyjnym obiedzie, w przerwie między obradami przy stoliku numer siedem zasiadł DoktorJot , PG i kilka jeszcze osób, które szczelnie zasiedliły miejsca wokół zielonego obrusika.
Pani kelnerka skutecznie jednak mijała "siódemkę" nosząc na tacach aromatyczny rosół.
Czy wysiłek intelektualny polegający na udawaniu zainteresowania może wyczerpać z sił?
Otóż może.
DoktorJot wraz z PG odprowadzili Panią kelnerkę wzrokiem raz i drugi..przy trzecim nerwowo przełknęli ślinę, a potem odprowadzili ją po raz czwarty i piaty.
Za szóstym razem Pani kelnerka na tacy miała drugie danie i zniknęła gdzieś w głębi sali.
Prędziutko.
-No kiedy przyniosą?-spytał ktoś przy stole.
-Nie lubi nas-spuściła głowę PG i wsłuchała się w smutną melodię, którą aktualnie wygrywał jej żołądek.
-Proszę pani-zaczął z razu nieśmiało DoktorJot-patrz..."nie widzi"...
Pani przemknęła rozsiewając za sobą zapach devolay'a.
-Myśmy jeszcze zupy nie dostali..-Pani przemknęła z prędkością Robert Kubicy nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
-A tamci to już drugie kończą- dodał ktoś z żalem.
-Proszę pani-zdecydowanym głosem zawołał DoktorJot- my tu czekamy, nikt nie przychodzi.
-Nas jest tylko dwie, ale zaraz przyjdzie koleżanka-wytłumaczyła w pośpiechu "Proszępani".
-Ale my tu czekamy...
-Ale to jest szczęśliwa siódemka-wykrzyknęła Proszępani i zniknęła w głębi sali.
Gorączkowo mijały minuty nerwowego wydzielania kwasów żołądkowych.
-A może to stoliczek typu "nakryj się"?-zastanowił się DoktorJot
-Proszę pani-przejął inicjatywę ktoś inny przy stoliku.
Pani kręciła się po sali w tzw odległości bezpiecznej.
-Nie wystarczy schować się za wózkiem z talerzami, żebyśmy nie zauważyli-dorzucił DoktorJot na widok Proszępani maskującej się za wozem bojowym.
PG zaczęła rozważać przeżucie serwetki.
-PANI KIEROWNICZKO! - zakrzyknął w końcu DoktorJot.


Zjawiła się w setnych częściach sekundy z zupą i przepraszającym uśmiechem.
Bo w ludziach to jednak drzemie "wczorajsza" mentalność.

sobota, 8 maja 2010

Ogrodzeniowo

-Co lobią?-spytał Junior panów, którzy ogradzali plac zabaw, pomijając formę grzecznościową.
-Ogradzamy plac zabaw-uśmiechnął się pan w spodenkach na szelkach.
-Czym?-drążył Junior.
-Siatką-odpowiedział pan.
Junior zadumał się nad otrzymanymi właśnie informacjami.
-A zostawicie chociaż malutką dziurę?-zapytał.
Pan w spodenkach zdziwił się nieco ale zapytał: Po co?
-Żeby dzieci mogły sobie włazić...




piątek, 7 maja 2010

Nieoceniona pomoc.

Juniorkowi urodził się braciszek
...cioteczny, żeby nie było.
Nie może jednak zrozumieć, jak to możliwe, że ktoś ma zero lat i że on, Junior  nie będzie miał nigdy starszego braciszka dla odmiany.
W celu uzyskania wyjaśnień dzwoni do Dziadka Gaduły.
Rozmawiają o tym i owym w temacie, PG słyszy jedynie strzępki rozmowy:
-Dziadku ja mam jeszcze taką jedną pieluszkę po sobie-cieszy się z możliwości pomocy w wychowaniu dziecka Junior:
-Była na pamiątkę, teraz jest na wszelki wypadek-dokańcza.


czwartek, 6 maja 2010

Ciastolina!

Zbieranie ciastoliny z dywanu stało się wieczornym rytuałem w gdziebądźtochatynce, co wieczór PG wchodzi do pokoju Juniorka, zawsze wraz ze zmierzchem stara się nakłonić go do usunięcia kubeczków z przykrywkami rozmaitej maści, każdego wieczora Junior wymyśla różnorakie strategie uchylenia sie od trudów obowiazków domowych i taktyki urobienia matki. I poniekąd PG jest do tego przyzwyczajona..poniekąd.
-Junior, bierz się za sprzątanie -zaczęła stojąc w progu Juniorowego pokoju.


-Tak jest MORDECZKO.



Kurtyna opadła...

wtorek, 4 maja 2010

Rozważna?Romantyczna?Mało pragmatyczna.


-Chciałabym dziśobejrzeć "Rozważną i romantyczną"-powiedziała PG nieśmiało wobectendencji PM do wyśmiewania jej zamiłowania do historii kostiumowych.
PM uniósł jedną z brwi (dowolną)
-To rozważną czy romantyczną?-zakpił
-No.."Rozważną i Romantyczną"
-Na którym jest?-zapytał PM kartkując program telewizyjny.
-No nie pamiętam właśnie, ale na którymś, który mamy, bo widziałam zapowiedzi.
-Jedynka, dwójka nie ma-czytał PM-TVN nie maaaa, Canal + nie ma, HBO...
-Na pewno widziałam-zapewniła PG-jak amen w pacierzu widziałam.
PM podniósł drugą brew z wyrazem dezaprobaty
-A o której?
-O21.30-powiedziała PG tonem dobrze przygotowanej uczennicy szkołypodstawowej (nauczona doświadczeniem wie, że potem ton ów bezpowrotniezanika)-...abo o 20.30????
PM przekartkował program wzdłuż i wszerz:
-A pewna jesteś, że to dzisiaj miało być?
-No...albo wczoraj?

poniedziałek, 3 maja 2010

Rysunkowo

PG siedzi przy komputerze a tuż obok Junior koloruje.
Wychodzi po chwili i wraca z ołówkiem w łapce.
-Przyniosłem ołówek-oznajmia.
-Mhm.
-Przyniosłem ołówek.
-Ołówek przyniosłem, a wiesz po co mi?
-Wiesz po co mi ołówek?
-Wiesz po co mi?
-Czy ty wiesz po co mi ołówek?
...
...
...
-Przyda się.

niedziela, 2 maja 2010

Do poduchy

Do poduszki PG opowiedziała Juniorkowi historię Adama i Ewy.
Początkowozbojkotowano imiona, na skutek przedszkolnego podobieństwa, a kiedyprzyszło do drzewa poznania Junior wyraził oburzenie wobec decyzji PanaBoga:
-Jak to nie wolno było jabłusia?
-Po co?
-Ale dlaczego jabłusia?
Ilekroć PG zaczynała wątek zasypywano ją pytaniami o rzeczone jabłko i powody niemożności spożycia:
-Ale dlaczego Pan Bóg nie pozwolił, niegrzeczni byli czy co?


PG zostaje w przekonaniu, że gdyby to Juniora zostawić w Edenie to tamtejsze jabłusia poszłyby na pierwszy ogień na przekąskę.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Rodzinnie.

-My tacy rodzinni jesteśmy, zawsze wszyscy, trzymamy się blisko-opowiadał PG kolega o innych znajomych-bywamy u siebie, wiesz, imieniny, urodziny, grille, wypady, nawet jestem ojcem chrzestnym tej ich....(spojrzenie na sufit)...nnnooo...tej....(rozpaczliwe marszczenie czoła), no, jestem chrzestnym tej ich...
DZIEWCZYNKI!


No...blisko są, tylko się trochę z imienia nie znają.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Pokonferencyjnie

-Ten problem aktualnie nie istnieje w literaturze, nikt o nim nie pisze-referowała Pani Profesor
-Pisze, pisze-dopowiedział Pan Profesor-Iksiński pisze...
...tylko nie żyje.

sobota, 17 kwietnia 2010

Zagadanienia komunikacji.

Najgorzej to jest mieć zajęcia z różnic komunikacyjnych, 20 chłopa na sali i godzinę 20.

-Zatem-kotynuołwała PG-konflikty nieraz implikuje różnica komunikacji- nie miejskiej , uprzedzę pytania.
-Tak, bab..znaczy ekhm kobiety więcej gadają zdecydowanie- dopowiedział Studentdziśniewmundurze
-Zdecydowanie-potwierdziła PG-choć, gdy dziś na Was patrzę to można polemizować z tą hipotezą, panów w ostatniej ławce o cisze upraszam w tym miejscu.
-Nie da się- dopowiedział innystudentdziśniewinnymmundurze-kobiety więcej mówią i strzelają focha. I to jakiego FOCHA.
-O tak, kobiety potrafią mieć focha-zawtórowały męskie głosy na sali.
-Konflikt bierny-zaczęła PG-czyli to co robią...?
-Mężczyźni-dopowiedziała studentka w pierwszej ławce.
-Tak jest, mężczyźni-potwierdziła PG- to tez konflikt...panowie ciszej!
-Jak konflikt?-zaoponował Studentdziśniewmundurze- nie kłócimy się, nie ma konfliktu!
-A zna pan określenie "zimna wojna"?, panowie się uciszą tam, gdyż w przeciwnym wypadku przemoc wróci do szkół!
-No tak, ale co się będę kłócił , jak ma kobieta potrzebę niech się wykłóci sama...
-Ale to denerwuje-dopowiedziała studentka z pierwszej ławki
-Ale to o to chodzi, prawda?-zapytał jeszcze inny student
PG przemilczała.
Ponieważ grupa przyzwyczajona jest do gadulstwa PG wobec jej milczenia zareagowała rosnącym niepokojem w szeregach.
-Uspokójcie się- Innystudentdziśniewinnymmundurze -zwrócił się ku końcowi sali.
-Cisza tam-dopowiedział ktoś jeszcze.
Studentka z pierwszej ławki skontrolowała za pomocą kontaktu wzrokowego czynności życiowe PG.
PG milczała.
Ostatnia ławka milczała.
Cisza.
-Przepraszamy- powiedział Gadacz z ostatniej ławki.
Cisza.
Napięcie rośnie.
-To się nie powtórzy- dodał Studentdziśniewmundurze.
-Przepraszamy za nich- dorzucił ktoś jeszcze.
Cisza.
Cisza.
Cisza
-Już nie będziemy- Gadacz z ostatniej ławki miał minę wielce skruszoną (z cyklu: "kto by tam wierzył").
-Nnnooo...- Studentdziśniewmundurze spojrzał na PG z zachętą w oczach-prosimy...

-Foch!-
skonkludowała PG.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Foch!

PG zakupiła błyszczyk, wybłyszczyła usta i chodzi po domu pytajac to tu to tam, gdzie ma całować ćwiczebie w nowym image?

Wszystkie otrzymane odpowiedzi nie nadają się do publikacji.

sobota, 10 kwietnia 2010

Stylowo

PG zakupiła sobie nowe, nowiusieniunie szpilki, piękne, z odkrytym palcem, czarne, nowiusie.
W tychże szpilkach paraduje między kuchnią a dużym pokojem.
-Piękne, prawda?-szczebiocze w stronę PM nie zdradzającego oznak zainteresowania -piękne, wysokie i wygodne, jakże rzadko te przymiotniki występują razem w przypadku szpilek.Tylko trochę jakby-frasuje się PG -za duże..no połówek nie ma, ale tak jakby 3 mm za duże.

-Nie martw się-komentuje wreszcie PM-założysz grubą skarpetę i będzie ok.

piątek, 9 kwietnia 2010

Kobiety kochają dostawać kwiaty.

-Chodź tu szybko, bo mam coś dla Ciebie- powiedział Junior stojąc na progu domu i wyciagajac ku PG rączkę z paznokciami brudnymi jak święta ziemia.
Na końcu rączki tkwił przebiśnieg.
PG uśmiechnęła się promiennym uśmiechem, dygnęła i pocałowała zaróżowiony policzek.
-No-kontynuował Junior-to w tym roku dostałaś już białego kwiatka, innego kwiatka i mleczyka.

I pobiegł na podwórko z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.



poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Zdrowych i pogodnych

PG uprzejmie donosi,że kłamali wszyscy, którzy w tym roku jej życzyli jak powyżej.
Katar ma olbrzymi (i nie chodzi tu o to,że z nagła stała się właścicielką państwa),
a na zewnątrz zimno, że hej.
Nawet wyszła PG i hopsia hopsia pokicała po trawce...
ale zmarzła przeokrutnie, co zapewne zaowocuje większym katarem tudzież brakiem poprawy w pogodzie.


Czarownie...

piątek, 2 kwietnia 2010

Przed(świątecznie)

Jutro Wielka Sobota
(rozpoznajemy po różnokolorowych opuszkach palców u PG).
Baranek się posiał (sam) nie wiadomo gdzie, zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach serwetka po prababci, Junior pomieszał barwniki i zamiast jajka czerwonego i żółtego mamy coś jakby dwa w jednym..znaczy jajko pomarańczowe wyszło.


Nie o tym chciałam.


Pamiętacie jeszcze te dni przed pięcioma laty?
W telewizji cisza, w radio cicho.
Pamiętam, że na początku mierziło mnie to
a potem w tej ciszy jakbym poczuła się bardziej sobą.
Może to prawda jednak,ze pośpiech gubi w nas człowieka?
Patetycznie zabrzmiało, ech.

Trochę nie rozumiemy paniki przedświątecznych porządków.
My-Junior, który dba o obieg zabawek w przyrodzie i PG, która dba o wprowadzenie czegoś na kształt harmonii między ożywionym i nieożywionym.
Sterylnie tu nie jest, acz...
odnoszę wrażenie, że wszyscy się zachowują, jakby sprzątali wyłącznie przed świętami.



Ach..PG się śniło,że umarła..leżała na katafalku, ba, w krypcie, suknię miała powłóczystą, białą, grobowiec dzieliła z dwoma mężczyznami (ekhm ekhm) i budziła się nocą na pogaduchy.
I tak sobie gadali, a co czas jakiś zachodzili do nich łowcy wampirów, ale to nikomu nie przeszkadzało w ploteczkach.
A potem PM kazał PG psy w liczbie dwa autobusem wozić i niezadowolona PG wzięła psy po jednej sztuce i w sukni powłóczystej, z koronkami na końcach, blada nieco i z włosem rozpuszczonym... czekała na autobus linii 45,
ale ten nie przyjechał
 i martwiła się jakoż to się zmieści z owczarkiem do busa.
Proszę sobie wizualizować: wampirzyca z 30kilogramowym owczarkiem pod pachą pcha się do busa w deszczowy dzień.

Ogólnie to PG jest chora i łyka tabletki na "T" i pewnie to wszystko dlatego.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Strategicznie futbolowo.

PG leżąc w wannie słyszy komentarze Juniora do oglądanego z PM meczu.
Nie pojmuje, co dzieje się za drzwiami, nie wie, co dzieje się na murawie.
-Nieeeeeeeeeee-mówi PM
-Wies dlaczego nie trafił?-pyta Junior-Wies dlaczego? WIEEES?


-Bo źle wycelował!




Polska reprezentacja potrzebuje takich trenerów!

środa, 31 marca 2010

"Edison nie żyje,Einstein nie żyje...i ja się coś słabo czuję"

Jeśli wiosna w pewnym wieku wzbiera na sile w okolicach skroni i przejawia się falującym ruchem rzeczywistości wokół i jeśli to się ma nasilić
to
JA DZIĘKUJĘ!!!
Ponoć z wiekiem ma być gorzej...
Czyli co? Pełne życia, nie: przespane i tętniące humorem wiosny to już przeszłość?
Marnie to widzę...

podobnie jak świat przez oryginalnie czyste okna.

U mężczyzn cenię inteligencję i poczucie humoru

-Schowałeś się za klockami?-spytała retorycznie PG Juniora-ale kiedy Cię znajdę to Cię wycałuję...do cna!bez litości! Mogę tak?
-No bez litości to niiiiiieeeeeeeeeee- odpowiedział Juniorek nie odrywając się od zabawek-ale psecież wiem,że żartujesz.




A czy ja wiem?

wtorek, 23 marca 2010

"Zwolnij"

Wszystko ma smak budyniu śmietankowego.
Strach-nie strach, ból głowy i rozczarowanie.
Biało, słodkawo, bez ciśnienia.

niedziela, 21 marca 2010

Chodź, pomaluj mój świat!

PG złamała się kredka do oczu, toteż, z powodu braku czasu woła o pomoc:
-Juniorku, pożycz mi temperówkę, dobrze?
-Dobzie- odpowiada Dzieckoktórechętnieniesiepomoc.
-Mamoooo-wraca po chwili-nie mam temperówki, zgubiła SIĘ.
-No trudno-odpowiada PG.
-Aleja Ci pomogę-ripostuje Junior, który jak widać wpadł na genialny pomysł właśnie.
Pojawia się za pół minuty i staje w drzwiach łazienki, w rączce dzierży flamaster.
-Pisaka Ci pożyczę, popatrz jaki czarniutki, pomaluj się!
Z głębi gdziebądźtochatynki dochodzi głośne prychnięcie PM.
-Maluj się, nie rób dziecku przykrości!


Stoi PG przed lustrem...i zdecydować się nie może:
w jaką stylizację dziś pójdziemy:
gotyk czy Emo?

piątek, 19 marca 2010

9

PG, żeby wygospodarować czas na napisanie choć kilku fraz w obecności Juniora rzuca go na głebokie wody matematyki.
W skrócie polega to na tym, że zapisuje Juniorowi działania typu "dodawanie i odejmowanie do nieśmiałych 25", Junior pisze, czasem poprosi o wsparcie słowami :
"Pozyc mi palców do 20",
lecz ogólnie jest zajętym dzieckiem.

..a co za tym idzie ciut bardziej małomównym...

Siedzą zatem PG z Juniorem każde nad swoją robotą, Junior rachuje, PG kleci zdania i słyszy szept niemal sceniczny:
"-tsy plus sześć....eeee...dziewięć"
"-ctery plus pienć..to będzie...eee...dziewięć"
"-jeden i ooooosiem to...dziewięć"
"dwa i sieeeeedem..znowu dziewięć?!?!?!"

W końcu podnosi ucieszone ślepka na matkę rodzicielkę i komentuje:
"No z tymi dziewiontkami to psesadziłaś"

poniedziałek, 15 marca 2010

Tatko wrócili!

Stęskniliśmy się trochę i owszem, Junior wyślinił przy całowaniu, a jakże, ale przy okazji pobytu DzG w gdziebądźtochatynce PG przypomniała sobie, czym ojciec jej rodzony jest ją w stanie zabić.
-A wiesz, spotkałem wczoraj córkę wnuczki tej Kowalskiej, od nas z osiedla, wiesz której?
-Nie wiem- odpowiada w zgodzie z prawdą PG
-Ojjj nie wiesz, no tą, której mąż pracował z mężem tej pani Małgosi, no...-DzG podnosi ze zniecierpliwieniem brew.
PG odpowiada tylko kiwnięciem głowy na "nie".
-No jak nie wiesz?-niecierpliwi się DzG-Jak nie wiesz?
PG wzrusza przepraszająco ramionami.
-No tej pani Małgosi, która pracowała w biurze, taka brunetka, no nie pamiętasz? Z jej córką na kolonii byłaś, na Mazurach chyba byłyście razem.
PG rzuca spojrzenie pt"ratunku" w kierunku PM.
-No nieważne-próbuje delikatnie PM-no i co z tą córką?

-A nic-odpowiada DzG-też się do Australii wybierają.


sobota, 13 marca 2010

Cicho!

Dziadek Gaduła wrócił z Kangurowni, w związku z czym Junior nie poszedł do przedszkola..przez tydzień. Dom rozbrzmiewa śmiechem, tupotem malych bucików, mruczeniem kota, tym, co w telewizorze, odgłosami z kuchni...
PG nie wie, czy powinna czuć się winna
ale pragnie spokoju
ma do zrobienia trzy prezentacje, poprawki na stu osiemdziesięciu stronach i dwa referaty do napisania, ma też problemy ze spaniem i chore zatoki.

Potrzebuje ciszy.

niedziela, 7 marca 2010

Aaaaa..psik

PG dyszy jak zboczeniec w telefon, oczy jej łzami zachodzą jest jej to zimno to gorąco.
Junior patrzy niebieskimi swemi oczętami, przekrzywia głowę jak szpak i z politowaniem kwituje:
-Aleś się zaprawiła.

wtorek, 23 lutego 2010

Niska piłka

Junior jest dzieckiem samodzielnym, np w zakresie ubierania się samodzielność swoją dozuje w czasie niczym Hictchcock napięcie w swoich filmach.
Czasem również odmawia współpracy.
PG: Juniorek, ubieraj się.
J:----
/10 minut później/
PG:Juniorek, prosiłam.
J:Mhm.
/kolejne 10 minut/
PG:Junior, my zaraz do pracy wychodzimy, zostaniesz w domu.
J:Nieeee, juz się ubieram.
/kolejne minut kilka/
PG do PM:Ręce opadają , powiedz mu,żeby się ubrał, bo wysiadam.
PM:
-Juuuunior, my z mamusią wychodzimy, bądź pod telefonem!




W przeciągu 3 następnych minut Junior ubrał się kompletnie.

sobota, 20 lutego 2010

hmmm

-Mogę wiedzieć co robisz?
zapytał PM wiercącego się Juniora
-Nie możesz, bo sam nie wiem, co tam robię teraz.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Takie o aniołach.

-Nie lubię zostawać sam- zagaił Juniorek do PG, która przyszła ucałować pucołowaty policzek na dobranoc.

-Ale Ty nie zostajesz sam. Zawsze ktoś przy Tobie jest.

-Sam jestem- zachmurzył się na powrót.

-Nieprawda,zawsze jest przy Tobie Twój aniołek.

-A jaki on jest?

PG zamyśliła się, lub przynajmniej zainscenizowała proces myślowy stojąc wobec swojej znikomej wiedzy na temat istoty bytu anielskiego.

-Piękny-uśmiechnęła się w końcu.

-Ale kim on jest...ten aniołek?

PG pogłaskała dłońkę Juniorka.

-To jest taki..rycerz Pana Boga.

-Ma miecz?

-Ma,cały ze światła, dobre oczy i wielkie jasne skrzydła i jest cały..cały niewidzialny- dokończyła portret anioła. Juniorkowi taki opis wyraźnie odpowiadał, uśmiechał się lekko i kiwał potakująco główką.

-Duży jest?-spytał

-Mhm-przytaknęła PG i zmierzając lekko (lub tyko obierając azymut) na tematykę snu dodała-

kiedy śpisz, Twój anioł siada tu, gdzie ja teraz siedzę, patrzy na Ciebie i okrywa Cię skrzydłami przed całym światem. Chowa Cię tak i pilnuje, żeby nic złego się nie stało. Przytula, kiedy mnie nie ma, on zawsze jest blisko i zawsze Cię chroni.

-Sksydłami?- uśmiechnął się Juniorek- całego mnie schowa?

-Tak, Kochanie, całego, okryje..a skrzydła ma z dobra i światła,wieeelkie, całego Cię w nich schowa.

PG pocałowała synka w czółko, Junior przygarnął jeszcze matczyny policzek i tym sposobem powiedzieli sobie „Dobranoc”.


I kiedy PG już we własnym łóżku brała do ręki książkę, z gatunku tych do poduszki, usłyszała ściszony głos Juniorka w pokoju obok:

-Wiem,ze tu jesteś, psykryj mnie potem sksydłami, dobra?


sobota, 30 stycznia 2010

Pobudka

Żeby dojechać do pracy na 8 trzeba wstać o 6 (czasokres niniejszy obejmuje również czynnosci pakujące, ubierajace, karmiące itp ), żeby dowieźć PG trzeba zebrać rodzinę w komplecie.
PM do Juniora:
-Juniorek, wstawaj?
-Po co?-dramatycznie rzuca Junior
-Rano jest.
-Żadne rano, noc!-siada na łóżku Junior i pokazując łapką na ciemność za oknem pyta:
-To jest rano? To jest noc!

piątek, 22 stycznia 2010

Witaminowo

Przy stole, ma którym rozłożono warzywa na sałatkę siedzi Junior i macha nóżkami.
-A jaka witamina jest w cytrynie?-pyta Junior
-C-odpowiada PG
-A jaka jest w papryce?
-A
-A? A w kukurydzy?
PG wspina się na wyżyny swej wiedzy z omawianego zakresu
-Witamina E.
-A wiesz jaka witamina jest w kapuście, bo ja wiem-zagaduje Junior.
PG unosi brew.
-W kapuście jest witamina FUJ!
-odpowiada Junior ukontentowany żartem.

niedziela, 17 stycznia 2010

ostatecznie dostatecznie

Zatem kolokwium i odwieczna śpiewka "nie było, oj tego nie było".
Zatem otóż BYŁO.
Drżyjcie narody, PG notuje co na której grupie było powiedziane, dokładnie i to z precyzją  stenotypistki z czterdziestoletnim stażem.

Zatem sprawdzanie kolokwium.
Zatem Pan Student przemawia
"ja to się czuję zawiedziony tymi pytaniami"

...
PG podnosi nań oczęta zielone i odpowiada:

"z tego powodu zamknę się w sobie i pójdę płakać w kątku"




piątek, 15 stycznia 2010

Listę daj mi!

-Napisz mi smsem-zakrzyknął PM żegnąjąc się pośpiesznie z PG , która (o matko jedyno) nie zdążyła listy napisać zakupów.
PG zasiadła z telefonem i czym prędzej wypisała zaopatrzenie na bitwę dla legionu rzymskiego, czyli na dwa dni dla rodziny.

PM  wrócił markotny i z MALEŃKĄ reklamówką zakupów.
PG zrobiła wielkie oczy:
-Nic nie dostałem odrzekłbył PM.
-O jakże to?-spytała PM-wysłałam 3 smsami!


Jak na zawołanie przyszedł sms od Agnieszki:
"Marchewka, kukurydza, jogurty, ser biały...
ja mogę przywieźć, ale powiedz ile liczyć za 400 km dostawy?"


Ludzie to jednak wstydu nie mają..niby koleżanka!

środa, 6 stycznia 2010

Na uroczystość Trzech Króli

Junior lubi słuchać opowiadań PG, choć nie zawsze do końca się rozumieją...
choć zwykle prosi o jeszcze.

-Opowiedz mi jeszcze o trzech królikach
-prosi pięknie.