wtorek, 7 grudnia 2010

Tabcin był przepyszny...

Tak jak w tytule...PG uważa, że tabcin był przepyszny i bynajmniej nie jest wynalazkiem szatana a niesamowitym błogosławionym czymś, co pozwalało przetrwać nie takie grypy.
Syrop z cebuli jest dla odmiany obrzydliwy i nie pomaga, gdy dźwięk wydobywający się z gadułowych oskrzeli przypomina coś między wyciem wilkołaka a startem samochodu osobowego fiat126p zimą...stulecia...ubiegłego.
Boszszszsz...
-Chora jesteś?-spytał Junior ubierany rankiem do placówki.
Odpowiedziała seria kaszlnięć, przytaknięcie i wzrok pt "zlituj się nie każ mi gadać".
-Niedopsz...-podsumował syn-nie zakładaj mi tej czapki, bo się chłopaki będą śmiali.
PG spojrzała załzawionymi oczyma na czapkę z uszami zająca-to już ten czas?- i pokornie sięgnęła po inną.
-Kiedy wyzdrowiejes?-zapytał rzeczowo Junior
-Nie wiem-odkaszlała PG-ale jutro jadę do pracy.
-Szkoda, nie będę siedział z przodu.


Grunt to współczucie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz