piątek, 24 kwietnia 2009

Zagadka życia po życiu.

-Umarł kotek.

-zaczął po swojemu, ni z gruchy ni z pietruchy Junior,acz z fotelika samochodowego.

-Ano, zdechło mu się-potwierdził PM.

-No tludno, tak się czasami zdarza

-odparł Junior.

PG zapatrzyła sie z całą mocą w okno, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

Jest w niebie teraz-kontynuował refleksyjnie syn-

z kotem papieza.

 

 

Wniosek logiczny:

No jeśli isnieje piekło z psem Hitlera, czemu nie niebo z kotem Papieża?

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pojedziemy patataj

Ostatnimi czasy państwo G znaleźli nowe hobby, w które wsiąkła niczym w ruchome piaski PG pociągając za soba dziecko swe jedyne (tj Juniora, gdyby ktoś nie doczytał).

Najpierw odkryto coś, co nazwać można zapachem stajni, potem świat sztylpów, czapsów i bryczesów, w miedzyczasie nowe sposoby leczenia posiniaczeń.

Junior nie widzi problemu w tym, że konik jest duży, dla niego to pies jak kazdy inny, tyle, że można na nim jeździć, siadać na nim, ćwiczyć, przytulać i karmić marchewką. Instynkt samozachowawczy rozumiany jako lęk przed zrzuceniem u Juniora zwyczajnie nie wystepuje.

Co gorsza...u PG również.

Wsiąkło się PG w nowe hobby, kocha zapach końskiego boku nagrzanego słońcem, uwielbia to poczucie, gdy podczas jazdy pracuje ciało żywej istoty  i gada do koni niemożebnie dużo. No i kocha zestaw tekstów , którymi jest popędzana:

-Łopatki ściągnijjjjjjjjjjjjjjjjj!

(Moje czy konia?)

 

-Ręce wyżej!

(Heeej-hoooo wszyscy razem, rączki w górę!)

 

-Pięty nisko!

(Wypadną mi z pedałów.)

-Z czego?!

 

-Przejdź do kłusa! Teraz!

(Ja już dawno przeszłam,  tylko koń nie chce.)

 

Ma PG zatem nowe hobby, wiatr we włosach co czas jakiś, siniaka w kształcie Australii i

wie

że niewiele jest rzeczy które smakują tak

jak pierwszy w życiu

galop.

 

czwartek, 16 kwietnia 2009

Historycznie

Po przedszkolu PG z Juniorem urządzili sobie spacerek, korzystając z faktu, że trawa zielona, drzewa też wykazują inicjatywę, a słońce wyjątkowo nie buntuje sie przed naturalną koleją rzeczy, pomykali radośnie trzymając się za ręce alejkami parku, i chodnikami oświetlonymi kwietniową żarówką.

I gdy tak szli i rozmawiali o wpływie Bena 10 na losy ludzkości i całkiem nowych bucikach , Juniorek zainteresował się rzędem krzyży widocznym przez bramę cmentarza.

-Co to?

-Cmentarz wojskowy.

-Wojskowy?-zainteresował się syn.

-Tak-odrzekła matka.

-To chodź sobie tam pójdziemy-zaproponował Junior.

PG zdziwiła się głupio (głupio, gdyz jak wiadomo, Junior jest mocno zainteresowany wszystkim, co  nosi przydomek "wojskowy"), ale słońce świeciło, ptaki śpiewały, więc nie widziała przeciwskazań.Szli zatem po chwili między równymi rzędami krzyży a PG co rusz czytała imiona, lub sam zwrot tylko "nieznany żołnierz". Junior o dziwo sluchał zainteresowany.

-Ale to nie som nasi? To som Niemcy?-zapytał dla pewności.

-No nie, Kotku, wojna to coś złego, to są Polacy, nasi też ginęli.

-Tak dużo???

PG przytkało nieco, ale doszła do wniosku,że wyjaśnianie 4,5 latkowi mechanizmu wojny trąci nieco brakiem perspektyw, więc na potrzeby chwili przyjęła,że wszystkie ofiary Drugiej Wojny leżą na tutejszym cmentarzu.

Dziwny to był spacer, slońce świeciło, Junior był cicho, a PG zdało sie przez moment, że uczestniczy w czymś ważnym...jakby wychowaniu? I wydawało się jej przez ten moment, że uczepiony jej ręki Junior wszystko rozumie. Zapytała nawet nieśmiało:

-Wiesz już, kto leży na tym cmentarzu, Synku?

-Tak - odpowiedzial rezolutnie Junior-tu leżą rycerze, tam łucznicy a tam ci na koniach.

 

No.

 

 

wtorek, 14 kwietnia 2009

Nocą...

-Strasnie moje łózko jest niewygodne, mówię ci, strasnie-

powiedział Junior jawiąc się o godzinie 1.12 u poduszki PG.

-Nie szkodzi, pokonaj niemoc-powiedziała matka rodzicielka i z cała czułością odwróciła się plecami.

Junior westchnął, opuścił główkę i z ociąganiem opuścił sypialnię

aby

...pojawić się w niej po 30 minutach...

-Mamo, nie zartuję, nie moge spać, bo łózko nie jest wygodne-

-Junior, ewakuuj się do siebie-

odrzekła najczulsza z matek i przykryła się kołdrą po czubek głowy.

Junior tym razem z pociąganiem (nosem) udał się w kierunku ekstraniewygodnej alkowy.

W tym czasie wrócił strary koszmar o dwóch uczelniach, powraca jak dobry znajomy. A wyglada to tak:  PG mknie z jednej uczelni na drugą, gdzie odbyć mają się zajęcia z jej udziałem, na korytarzu spotyka grupę lekko oszołomioną, i okazuję się ,że nie ma kluczy od sali. Po serii przeszkód nie-do-po-ko-na-nia, które PG w koncu pokonuje,  grupa wraz z PG lokuje się w sali i wtedy...PG dowiaduje się,że rzeczona grupa nie ma z nią dziś zajęć, że pomyliła tygodnie i ogólnie to powinna być na tej drugiej uczelni. Wtedy nie dolatuje samolot, PG rzecz jasna spóźnia sie o równe 90 minut na uczelnię nr 1, gdzie jedna z grup rozczarowana i boleśnie dotknięta faktem nieodbytych zajęć jest już u kogoś innego w jakiejś nieznanej sali i wracamy do punktu wyjścia.

Podczas gdy, PG kursowala między jedną a drugą uczelnią w fazie REM, Junior, po raz trzeci tej nocy obrał kurs na sypialnię rodziców.

-Mamooooo-powiedzial tonem "popatrz-jak-mi-drży-broda"- to łózko jest bardzo...

-Chodź, sprawdzimy-powiedziała PG wynurzając się z pościeli i męczącego snu.

Po chwili okryli się oboje pościelą w pociągi.

W ciągu 4 minut i 3 sekund łóżko juniora odzyskało stary komfort i właścieciel zasnął snem sprawiedliwych.

 

Bo nie ma to jak własna przytulanka.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Z okazji Świąt...

Z okazji Świąt Wielkanocnych Guru przysłał życzenia

zawsze, to co mówi w tym, szczególnym czasie chwyta PG za serce.

(Jak dobrze,że nie ma adresu niniejszego bloga...ponieważ wszystko, co mówi w innym czasie jest stekiem inwektyw.)

Życzył między innymi "zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze.
Pracy, która pomaga żyć." 

Zatem przysłał życzenia, i zupełnie przypadkiem się nimi podzieliła Aspi, PG i Guru.

W opisach gg wyczytać można:

Guru:

"Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego:
miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr"

Aspi:

"uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać"

PG

"i szczęścia, które niejednokrotnie ocala nam życie."

 

Czego i Wam życzymy...

wraz z życzeniami lojalnej przyjaźni.

 

 

 

P.S.Dzięki Guru i dzięki Aspi.

sobota, 11 kwietnia 2009

Wielkanocnie

Święta...

malowanie jajek.

Zgodnie z wielowiekową tradycją PG ma jeden z palców pomarańczowy, drugi zielony, trzeci błękitny.Teraz jeszcze oganianie koszyczka od Juniora, który będzie w nim szperał, jeszcze wielokrotne "cicho, cichooooooo, ciszej!" wygłoszone w kościele, jeszcze tłumaczenie,że sernika nie je się całego za jednym zamachem

i....

Święta.

piątek, 10 kwietnia 2009

Tulipany i mleczyki

PM podarował PG tulipany, miły ten zwyczaj zapoczątkowany w czasach pradawnych zmobilizował Juniora do działania, rzucił okiem na kwiaty, rzucił zabawki i pobiegł w stronę trawnika.

Po 12 nanosekundach podarował PG

mleczyk.

 

Najpiekniejszy na świecie..rzecz jasna.

środa, 8 kwietnia 2009

Panowie pieką ciasta!

1.  Z lodówki weź 10 jajek - połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!

2. Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia.

3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardzie uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.

4. Weź mikser i wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.

5. Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.

6. Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, a dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.

7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.

8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.

9. Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.

10. Weź szybciutko prysznic!

11. Weź 4 jabłka i ostry nóż.

12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!

13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.

14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą.

15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę bo jak zaschnie to nie domyjesz!

16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.

17. Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik.

18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Po prostu otwórz okno i piekarnik.

19. Po tych traumatycznych przeżyciach pozostaje tylko schłodzona żubrowka i sok jabłkowy.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Sen mara..ale szlaban jest.

-Ale miałem sen-wyszeptał pełnym przejęcia głosem Juniorek wtulając sie w szyję PG- 

nolmalnie nie wiem, czy ci wogóle opowiadać?

-Powiedz-poprosił zdziwiona PG

Juniorek westchnął ciężko i widać bylo,ze nie do końca jest przekonany, czy rujnować psyche swojej matce.

-Śniło mi się,że Spiderman miał takie światełko i ono świeciło...

-Mhm-przytaknęła OPG niejako przyzwyczajona do wątku Spidermana.

-I jak to światelko zaświciło to się Spidermanowi oderwala głowa.Strasnie.

 

Nie, PG, nie była przyzwyczajona jednak.

Szlaban na Pana Pająka.

środa, 1 kwietnia 2009

Nocne opowieści

Wieczorem PG przytuliła Juniorka do snu.

Niebieskie ślepka zamknęły się powoli, o dziwo, buźka również.

-Pogłaskać Cię po główce?-zapytała jeszcze matka rodzicielka, odpowiedziało półsenne kiwnięcie głową na tak.

Zegarek w pokoju obok cykal głośno, a przez okno zaglądał księżyc.

PG z pierwszego snu wyrwal komunikat: "Głaskać, głaskać!"

Dłoń automatycznie przesunęła się po juniorkowej czuprynce, PG uśmiechnęła się lekko i wyszeptala sennie:

-Przepraszam, Synku, zasnęłam.

 

Po chwili ciszy zabrzmialo kojące:

 

-Nie szkodzi, tak się czasem zdarza.