sobota, 30 czerwca 2007

Za przykładem Muchy...

PG usłyszała dzisiaj:

 

"oczy otwórz...bardziej ...baaaaaardziej"

"usta, usta rozchyl"

"tu patrz, TUUUUU!"

"Oczy!"

"pierś do przodu"

"a plecy to kto wyprostuje?!"

"no uchyl te usta...mocniej!"

"nie tu dlonie...o ..o tak...tutaj"

"noooo...zrób Tygryska"

 

Komcia z rzędem temu, kto zgadnie co dziś Gaduła robiła :)

 

 

piątek, 29 czerwca 2007

...

Spotykamy czasem ludzi, którzy mimo zamętu towarzyszacego tym spotkaniom wnoszą coś i to coś pozostaje.

PG też takich spotyka.

Dziś dla jednego z nich postanowiła przychylić ciut nieba :)

  

 

PG ma nadzieję ,że  Patrycja Markowska się śmiertelnie nie pogniewa :)

czwartek, 28 czerwca 2007

O sobie...w trzeciej osobie

W beznadziejnym smutku miotała się po pokoju, zaglądala w szafy,szafki, miejsca od dni, tygodni, miesięcy nie otwierane.Powoli ze smutku roiło  się co na kształt poirytowania, gdy ciągle slyszała za sobą drobne kroczki i zdania zaczynajace się od "Mamusiuuuuuu..."Za oknem szalał wiatr i zbierało się na burzę, a w jej glowie lekki zwrót i zdenerwowoanie było coraz wyraźniej odczuwane szybciej pulsująca krwią.Oparła ręce na ścianie, przyłożyła gorące czoło do muru.

Wdech...

Wydech...

Wdech...

i jeszcze raz...pamiętać o spokojnym, równomiernym oddychaniu.Liczenie do dziesięciu nie pomagało. Do dziesięciu, do dwudziestu, do trzydziestu...

Szum zza okna powoli wkradał się do jej głowy, w oczach ciemniało, a krew drążyła żyły szybciej i szybciej...

 

 

W końcu wybór padł na białą koszulę i dźinsy. Nienajoryginalniej, ale pasuje do francuskiego manucure.

poniedziałek, 25 czerwca 2007

Terapia indywidualna

Dzień I

Miejsce GG

Osoby:PG, PrzyjaciElka

PG:Głowa mnie boli

PE:To kawę sobie zrób

PG:Kawa jest NIEZDROWA, rozstaję się z nałogiem.

PE:Tiaaaaa...chwalebne -sarkazm w jej literkach spowodował,że PG udała się do kuchni gdzie doświadczyla słabości swego charakteru.

 

Dzień II

Miejsce:Praca

Osoby:PG, Sympatyczny Pan Doktor

SPD:A tobie Młoda, kawy zrobić?

PG:Nie...bo ...się...-i tu PG perfidnie owionęła kawowa mgiełka-bo...się...oduczam..wiesz...wydukala tylko i już przed nią stała filiżanka w stokrotki pełna zdradzieckiego płynu

 

Dzień III

Miejsce:GG

Osoby:PG,Pan Scorpion

PG:oduczam się pić kawę / pominęła ,że owa nauka ma dotychczas wymiar teoretyczny/, MLEKO PIJĘ

PS:To dobrze, ja kawy nie lubię

/PG nie dodała również,że owe mleko zaprawione jest caffe frape, o czym PS dowie się, jeśli przeczyta tego posta, no ale przecież to nie przeszkodzi mu w nielubieniu kawy :) /

 

Dzień IV

Miejsce:Urokliwe parasolki w urolkiwym miejscu

Osoby:PG,Małgosia

M:Może kawa?-bez entuzjazmu

PG:Może karmi?

M:Jasne, kawa jest niezdrowa:)

 

 

I tak oto koleżanka Małgosia znalazła odpowiednie argumenty, indywidualną drogę terapii, bez nacisków, bez warunkowania, bez behawioryzmu...tak oto PG przestała pić kawę...

na niedługo...

w zasadzie...

a teraz kończy , bo prawie wylała na klawiaturę kubek wonnego płynu.

 

 

Wszystkich zainteresowanych informuje się, że PG również obawia się innych uzależnień, ale po wnikliwych analizach ustaliła, że od czasu zmieszkania Juniora pod jej serduchem wypiła 4 piwa, w tym jedno z alkoholem...wszystkie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy...a Junior w sierpniu kończy 3 lata...Matko galopująca patologia!

 

sobota, 23 czerwca 2007

Czas się przyznać PG to córeczka tatusia

Dziadek Gaduła jest tatą tradycyjnym.

Kiedy PG miała 3 lata nauczył ją pływać.

Kiedy przynosiła 4 z fizyki,pytał "czemu nie 5?" i tym sposobem około 7 klasy PG byla fizycznym orłem :)

Kiedy PG się rozklejała mawiał "Co nie dasz rady ? DASZ RADĘ."

Kiedy PG trafiała do szpitala kazał nie przesadzać, chociaż wyraźnie miał rozdygotane serducho.

A kiedy PG utyskiwała na ataki męskiej części rodu wysłał ją na naukę kopania.

I tym sposobem wychował uparciucha.

U-P-A-R-C-I-U-C-H-A

 

Uparciucha równego sobie :)

środa, 20 czerwca 2007

Na marginesie marginesu

Po wieczorze dzisiejszym PG wie,że:

-jesli piwo to tylko bezalkoholowe :) karmi czekoladowe ...polecam

-jeśli rozmowy to tylko w wyśmienitym towarzystwie

-jeśli ktoś usłyszałby fragmenty tych rozmów mógłby nadinterpretować ("wszak słyszałam,że nie rozmiar, a technika odgrywa znaczacą rolę w poruszanym przez nas temacie"-to nie byly słowa PG sesesesesesese)

-jeśli chipsy sa niezdrowe, cóż powiedzieć o mieszaniu ich z lodami :)

-jesli spacer to tylko po zachodzie słońca

-jeli pech to spotkać potem panią tre(se)nerkę z wyrozumiałym uśmiechem na ustach.

 

P.S. PG chciała podziękować PM za pozostanie w pieleszach z Juniorem...czasem dobrze poudawać, że ma się mniej lat niż się ma.

 Dobranoc.

 

 

Podziemie

PG niespodziewanie weszła w inny świat, dotknęła drugiego życia, którym jak się okazało tętni osiedlowe powietrze.

Drugi świat to świat psów, w zasadzie właścicieli psów.

Beza-urocza pani lablador

Tayson-niezrównoważony psychicznie bokser

Sziwa- malamut dostojny niczym trącnięte bóstwo

Puzon-mops, bo któż mogłby nosić imię Puzon :)

O włascicielach PG nic nie powie, usłyszała te wszystkie "pani się nie boi", "on nigdy nic nie zrobił", "nigdy nikogo nie pogryzł" etc

Mimo to PG nadal uważa, że PIES WINIEN CHODZIĆ NA SMYCZY I "NIGDY " TRWA CZASEM DO PIERWSZEGO RAZU...

A teraz pożegna się rozeźlonym WRRRRRRRRRRRR.....

wtorek, 19 czerwca 2007

Bo największy problem z tymi czasownikami

Jak w tytule, największy bałagan w komunikacji werbalnej Juniora i największe zamieszanie robią czasowniki.

-Mamusiu nie moziemy robieć coś innego?

-Robić, Synku, robić, nie możemy, bo musimy ugotować obiadek.

-Zrobniemy coś innego, nie będziemy obiedzić.

-Najpierw obiadek , potem zabawa.

-A jak zróbiemy to się POBAWIMY.

 

Potrzeba jednak matką wynalazków.

 

niedziela, 17 czerwca 2007

czarno...czarniej....

PG spędziła weekend w stolycy, miejscowa ludność nie chciała, żeby PG wyjechała.

Wszędzie kobierce kwiatów, confetti , dzieci w strojach ludowych...

Na koniec ktoś tak bardzo nie chciał,zeby PG wyjechała, że się rzucił pod gadułowy pociąg. 

W oczekiwaniu na prokuratora PG spędziła w pociągu dwie dodatkowe godziny

myślała, że dostanie w zamian honorowe obywatelstwo miasta.

 

No ja wiem, że brzmi brutalnie.

No przepraszam.

środa, 13 czerwca 2007

"Dzieci lubią misie????"

-Może chcesz przytulić misia? -spytała PG otulając Juniorka kołderką

-Nie ma takiej pocieby-zabrzmiało bardzo poważnie z łóżeczka

wtorek, 12 czerwca 2007

dawno dawno temu 1.

Gdyby zapytać PG w jakim jest wieku, to odpowiedź jest zawsze ta sama, w wieku MOCNOPREDEMERYTALNYM, czasem jeno doświadcza, że wiek mocno przeddorosły to już był i że on to już z a nią...

No nic...PG doszla dziś do wniosku,ze czas zrobic muzyczny rachunek sumienia, jest o tym przekonana...gdyż dzisiejszej twórczości nie rozumie. Nie to,żeby w czasach jej młodości Mieczyslaw Fogg byl idolem pokolenia, ale inni byli idole niż dziś. Dziś rano po włączeniu teleodbiornika PG ujrzala niejaką Paris, ktora prężyła swe długie ciało do kamery i ponoć śpiewała, ale PG głowy nie da, że ten proceder, ktore uprawiala Paris to napewno śpiewanie.

I przypomnieli się PG idole wieków minionych-umówmy się, że dziś pierwszy odcinek.

November Rain-Guns N'Roses piosnka, przy ktorej mdlała damska część publiczności,

a teledysk...

otóż Axel oto bierze ślub w białym, małym kościółku, gdzieś na romantycznym zadupiu, tzn. pustkowiu. Slash, który wymyka się z ceremoonii, idzie pograć sobie na gitarze...widać w dalekiej Hameryce taki zwyczaj, że drużba zrywa się na chwilę, żeby popitolić po pustyni.No ogólnie megaromantycznie-on taki zakochany, ona w bieli, w sukni, która wyglada jak gigantyczna beza,  ona wyższa od niego jakieś pół glowy, ale nic to...romantyzm przede wszystkim. Boszszsz...ktora nie chciała być na miejscu Pani Bezy...Potem wesele i  deszcz tytułowy i jakowaś tragedia o nieustalonym przebiegu a na koniec Ona w trumnie. /Wtedy już mało kto chciał być na bezowym miejscu/ i Axel miotajacy się po łóżku w niewyjaśnionym celu...

Kiedy PG to czyta dochodzi do wniosku, że być może ktoś kiedyś napisze co podobnego o Paris.Ale to za lat kilka...Tymczasem, gdyby ktoś chciał obejrzec perypetie Pani Bezy odsyłam na http://www.maxior.pl/?p=index&id=20532&13

A niniejszy post specjalnie dla PrzyjaciElki, ktora dzielnie wsłuchiwala się w muzyczne zapędy PG ( i nie tylko) i towarzyszyla jej na koncertach wszelakich.

Dla PrzyjaciElki i dla Tomka, który pozostał w PG miłym wspomnieniem z napisem Guns N'Roses na nastoletniej piersi :)

sobota, 9 czerwca 2007

moto-cyklicznie

 

Państwo G przeciskają się pojazdem mechanicznym przez korek w tutejszym mieście, gdy nagle mija ich motocykl.Z tylnego fotelika wyrywa się pelne zachwytu

-Achhhhhhhh...jai pieeeeeeeeenkny motol, tzeba mi kupić taki, tak, taaaaaaaaaak- narasta zachwyt wobec milczenia rodziców-kupić, a Juniorek bedzie na nim jeżdził, tak, kupimy Juniorkowi taki motol! KUPIMY,PLAWDA?

 

 

P.S.Informujemy,że nikt z rodziców nic nie powiedział, nikt się nie zgodził nikt nie zaprzeczył...ale gdyby ktoś widział trzylatka na FZR to będzie Juniorek pomykający w blasku zachodzącego slońca.

piątek, 8 czerwca 2007

wesoła chirurgia

Pan Chirurg do PG:

-Niech się pani, nie martwi, nic nie będzie pani czuła, tym się znieczula przy amputacji kończyn.

 

Jakoś to PG nie uspokiło.

Na wszelki wypadek opuszczając placówkę policzyła kończyny.

czwartek, 7 czerwca 2007

ubogi wielce zasób słów

Słownictowo Juniorka mimo prawie (czyni różnicę ) trzech lat nadal jest nieco...ubogie.

-Mamusiu-zagadnął PG rankiem-ci mogłabyś mi wypś...wyplśnąć...wyypś-NIE UMIEMMMMM!-zbrzmiało zlowrogo wróżąc zbliżajacą się falę rozpaczy nad ubóstwem językowym.

-Wyplaśnąć, nie, wypśnąć, nie! nie! nie! Pomóź mi nieumiem powiedzieć!!!

-Ale co chciałeś synku?-spytała PG najłagodniejszym z możliwych glosów-co mam Ci....?

-Wyplaś, wypielać...

-wyprać!-wpadła niczym na minę przeciwpiechotną PG

-TAK!Wyprać tą kosiulkę w klatkę, bo mi się wczoraj zabludziła jogurtem jogobella,któlego jadłem łyzieczką sam, z połatkami wieczolem na śniadanko.

 

To kwestę kolejnego czasownika mamy za sobą...pozostaje kwestia zmieniających się pór dnia, ale to innym razem.

 

 

poniedziałek, 4 czerwca 2007

Pytanie mocno retoryczne

Na dzień dzisiejszy Pani Gaduła nie wie, kto ją bardziej męczy:

-ludzie, ktorzy w ciagu roku studiowania nie zdążyli zapoznać się z nazwą przedmiotu,

czy

-ludzie , ktorzy nauczyli się na pamięć wszystkiego i odpowiadają z pasją, z jaką wyglaszają swe pełne namiętności kwestie aktorzy w W11?

sobota, 2 czerwca 2007

...no dobrze, nieco przesadzam...

PG siedziała sobie w fotelu fryzjerskim, Pani Fryzjerka fantastycznie i usypiająco cośtamdziałała, kawa z filiżanki pachniała , a PG popadała w zamyślenie nad niby czymś... być może nad kolorem pianki w kawie...

I wtedy zadzwonił telefon przerywając tą fryzjerską ciszę,

-Proszę-powiedziała PG

-DOŚŚŚŚŚTAŁEM SIEMMMMMMMMMMMMMM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-zagrzmiał Juniorek po drugiej stronie

PG aż podskoczyła, Pani Fryzjerka: równiez odrzucona Gadułowym pędem, przewróciła się na sprzęty salonowe, filizanka z kawą poleciała wysoko , kalecząc smiertelnie biel podwieszanego sufitu, czekające klientki wytraszyły się mocno, jedna zemdlała, drugą odwieziono na "Ojom" (rokowania są złe), Panowie, pracujacy na rusztowaniach przy budynku zarzucili pracę,żeby pomóc, auta w calym mieście zatrzymały się, syreny włączono, zapanował totalny chaos, ludzie popadli w panikę, a nad tym wszystkim latał policyjny helikopter, którego zadaniem było opanować narastającą falę zamieszek.

 

 

Informujemy, że Juniorek po trudnym procesie rekrutacyjnym dostał się do przedszkola.

piątek, 1 czerwca 2007

Dzień Dziecka

  

WSZYSTKIM DZIECKOM NA ŚWIECIE ŻYCZYMY BŁĘKITNEGO NIEBA I JASNEGO SPOJRZENIA W PRZYSZŁOŚĆ                                              1 czerwiec 2007