Jak w tytule, największy bałagan w komunikacji werbalnej Juniora i największe zamieszanie robią czasowniki.
-Mamusiu nie moziemy robieć coś innego?
-Robić, Synku, robić, nie możemy, bo musimy ugotować obiadek.
-Zrobniemy coś innego, nie będziemy obiedzić.
-Najpierw obiadek , potem zabawa.
-A jak zróbiemy to się POBAWIMY.
Potrzeba jednak matką wynalazków.
hihi... a jak zgrubniemy, to się pobawimy! Dzieciaczki są genialne :) Tymczasem mż wyjeżdża do szpitala. Postara się wrócić zdrowa i podatna na zafasolkowanie :D
OdpowiedzUsuńA co mieliście na obiad? Bo ja gołąbki :)Taaak... Ja się podobno uczyć miałam, a nie po gadułowym blogu się szwędać... ;)
OdpowiedzUsuń