Słownictowo Juniorka mimo prawie (czyni różnicę ) trzech lat nadal jest nieco...ubogie.
-Mamusiu-zagadnął PG rankiem-ci mogłabyś mi wypś...wyplśnąć...wyypś-NIE UMIEMMMMM!-zbrzmiało zlowrogo wróżąc zbliżajacą się falę rozpaczy nad ubóstwem językowym.
-Wyplaśnąć, nie, wypśnąć, nie! nie! nie! Pomóź mi nieumiem powiedzieć!!!
-Ale co chciałeś synku?-spytała PG najłagodniejszym z możliwych glosów-co mam Ci....?
-Wyplaś, wypielać...
-wyprać!-wpadła niczym na minę przeciwpiechotną PG
-TAK!Wyprać tą kosiulkę w klatkę, bo mi się wczoraj zabludziła jogurtem jogobella,któlego jadłem łyzieczką sam, z połatkami wieczolem na śniadanko.
To kwestę kolejnego czasownika mamy za sobą...pozostaje kwestia zmieniających się pór dnia, ale to innym razem.
Ale słodki ten Juniorek :) słodki jak jogobella! na plamę babcie zastosowałyby sodę, a dziś mamy Vanish :) Pozdrówka
OdpowiedzUsuńW kwestii wysławiania się, miłościwie nam rządzący nie dorastają do pięt Gadułowemu Juniorkowi.
OdpowiedzUsuńRozstajka gratuluje zaszczytu przyjecia Juniorka w wielkie progi Przedszkola. I dziekuje bardzo za gratulacje...ale jak to sie rozstajka bała, ze za wcześnie wyklepane to pech...i niestety w bólach z mężem po szpitalnym tygodniu dochodzą do siebie...Ale wiedzą, że bedzie dobrze...przynajmniej zawsze jest nadzieja...a czas bedzie sobie umilać czytając o pogłębianiu słownictwa i ogólnych postępach Juniorka i całego domowego inwentarza :)
OdpowiedzUsuń