Moja firma w ramach rozwoju pracownika zaproponowała mi napisanie podania o awans finansowy...nie wiem co to jest...-zamyśliła się Małgosia...o kazali umotywować
i jest kłopocik
Wiem!Napiszę :JESTEM TEGO WARTA!
Zawsze to lepiej niz napisać "bo tak"
Moja firma w ramach rozwoju pracownika zaproponowała mi napisanie podania o awans finansowy...nie wiem co to jest...-zamyśliła się Małgosia...o kazali umotywować
i jest kłopocik
Wiem!Napiszę :JESTEM TEGO WARTA!
Zawsze to lepiej niz napisać "bo tak"
-Wow, sobie gorset założyła!-zakpiła cynicznie dopiero co wrócona z urlopu mamkowego,Lady Jo na temat góry od kostiumu galowego, w którym PG zawitać miała do gabinetu SzefaSzefów-zalozyla ,żeby pokazać jakie ma wcięcie!
-Taaa- bąknęła mocno wystraszona PG-po to właśnie
-Jakie ma wcięcie i PIERŚŚŚŚŚŚŚŚ, po to się tak ściska!
-Nie...to nie pierś, to wątroba a po drugiej stronie to....ja nie wiem co...coś się gorsetem wycisnęło.
Trzeba się było anatomii uczyć!Teraz cały instytut wiedziałby co się Gadule wyciska za pomocą "gorsetu".
Na arenie zdarzeń nie byle jakich witamy zatem znajomą Lady!!!!!!!
Pewnie ktoś uśmiechnąłby się,gdyby dowiedział się /a nie powiem/ , z jakiego powodu....ale przed poranną kawą, przed spakowaniem się do pracy, przed wyjścioem na ten paskudny deszcz..przyszła PG do głowy refleksja o ...odczuciach:tych najmniejszych i tych najmocniejszych, tych ,które dzieją się w maleńkich główkach i rozgrywają w dorosłych sumieniach.
Wszystkie takie same, pewnie nie rzadko tak samo ważne, tylko persepektywa oceny inna, a perspektywa od patrzącego nierzadko niezalezna.
Więc...zanim wyjdę do pracy-zapamiętać:
Nie śmiać się z uczuć, nie ignorować miłości, nie pomijać okazywania sympatii,
nie lekceważyć nienawiści.
Brać pod uwagę cudze czyny.
Zanotowano.
Wśród ulubionych jest Miracle, który pachnie wiosną i kojarzy się najlepiej,kwiatowy, lekki, słoneczny...kobiecy,
Jest ciężki Extrawagance, ktorego PG nie kupiła od lat-korzenny, leciutko duszny, zmysłowy,wchodzi w strukturę zimowego płaszcza tak,że kiedy wyciaga się go z szafy następnego roku pachnie ubiegłą zimą,
"Przepraszam, jakich perfum pani używa?" pytanie zadane przez pana mijanego na deptaku PG potraktowala jak komplement.
Absolutnie na pierwszym miejscu Gucci-obłędnie świeży, pudrowy, lekki i o zapachu wspomnień.
Wieczorem najmilsza buzia wtulona w szyję Gaduły zrobiła głęboki wdech maleńkim noskiem.
"Pięknie pachnies"-wyszeptał zaspany Juniorek, a PG uśmiechnęła się i zaczęla zastanawiać czy synkowi chodzi o zapach mydła czy balsamu.
"Pięknie pachnies MAMUSIOM"
P.S.Dzięki Syneczku.
I
Lekki zapach wanilii i chłodna rosa na policzkach,zamknięte powieki i o niczym nie myślenie...wizyta w salonie kosmetycznym odświeża nie tylko cerę.
I
Blond!blond!blond!
i asymetryczna grzywka, która pcha się do oczu
wściekle dzisiaj zielonych!
I
Malinowy błyszczyk o zapachu poziomki.
I niech mi ktoś powie,że to nie poprawia nastroju?!
Ona: Matka dzieciom
On ojciec dziecku:
Dzieci mają nie: wspólne ,prywatnie się nie znają,ale łamią stereotypy, w których świat się kończy gdy zaczyna się dorosłość z wszystkimi konsekwencjami. Świat się dopiero zaczyna, można ..ba trzeba trzymać go w ramionach tyle ile się da,trzeba kochać nieziemsko i bez pamięci!
Kiki-z którą jak z nikim nie byłam tak często skonfliktowana jak bliska i
Mirek-mąż Lady Jo, któremu jak nikomu mogę z zaufaniem Lady Jo powierzyć
Dziś o nich, bo:
PG lubi ludzi, którzy drapią się, gdzie nie swędzi!
PG już krechę kładzie na kwestii zrozumienia logiki swej i cudzej więc w krótkim strzeszczeniu podaje nieetyczny skrót zachowań nieprofesjonalnych jako matki,żony i kucharki.
Kto chce niech rzuci kamieniem!Na wiosnę przyda się jak znalazł na skalniaczek!
1.W odtwarzaczu kręcą się na przemian:Silski,i DE SU, no melanż nieco dziwny i znacznie poniżej młodzieńczych zainteresowań.
2.Uczymy się z Juniorem malować...narazie malujemy ściany i myli się, kto myśli,że Junior samowolnie kredkami znaczy swój ślad..nie...dziś posłużył sie farbą olejną-jak jechać to po bandzie.
3.PG się przejmuje, no wie,że bez sensu, ale brakuje jej tej teorii KoleżAnki,albo podejścia Pana Scorpiona pt "a dlaczego Ty nie masz tego w d..?" Oj...chciałaby,ale bez sensu przejmuje się nadal.
4.Zaczęła przejawiać niesłychane i niespotykane zaufanie do społeczeństwa, w domu pod lasem, gdzie zostaje sama na dlugie noce, bo PM tradycyjnie do pracy,zasunęła wczoraj rolety antywłamaniowe /WSZYSTKIE/, wyjęła z zakamarków broń masowego rażenia, założyła swemu dziecku kamizelkę kuloodporną pod piżamkę,/jakby co/ i..zostawiła na noc otwarte drzwi wejściowe..Taka specyficzna definicja polskiej gościnności-Czym chata bogata tym do gości strzelają.
5.Wsłuchuje się PG w nocne rozmowy, w mądre słowa znajomych /"mądre"tytułem chcę być miła/, w niesamowite przenośnie, kwieciste porównania.Dla przykładu wczorajsze /wrażliwi niech zamkną oczy/
"Czuję,że świat stoi przede mną otworem...ale się martwię,czy to oby nie odbyt"
6.KoleżAnka pisze ze szkoły szkolenia szkolonych,że jej szkolenie doskwiera.chyba szkolenia mają to do siebie,niestety.
7.Rozmowy o kobiecości powalają na kolana ,zwłaszcza w wykonaniu kogoś u kogo boku stoi różówo-białokozaczkowy stwór /sorry Winetou/ ja wiem,że każdy ma swoją definicje sexapillu /i sexu pewnie też/, ale rozmowa o takiej na ten przykład M.Belucci,kiedy PG czuje się jak zawinięta w szlafrok szmaciana lalka brzmi jak profanacja...bo, mój boszszszsz ta Belucci taka piękna,że ech.../w tym momencie PG poprawiła skarpetki w renifery/
8.Specjalne podziękowania dla Anuli! Za dyżur telefoniczny i wogóle,dobrze wiedzieć,że między jedną a drugą randką Anula ma czas na rozmowy o wytrwałości.
9.A wszystkich, dla których ostatnio PG byla niewystarczająco cierpliwa,rozmowna, miła,wyrozumiała,sympatyczna...odsyła na bloga...no...jesli ktoś nie zna adresu to jego problem.
10.AAAAA....A jeśli chodzi o rozterki kardioogiczne, mimo wszystko PG zdania nie zmieni-niejeden Amor zamiast szybować na puchatych skrzydełkach i uśmiechać się pucołowatą buźką-kończy tak jak ten poniżej: z trawą między zębami-ot wysokie loty miewają twarde lądowania.
Buenas noches,Amigos.
Za lata całe znajomości, cierpliwość i oddanie,za to,że jesteś chrzestną mamą Juniorka...
nie nie nie
to wszystko już wiesz
dzisiaj dziękuję Ci za wieczory na słuchawce albo na gg
cięty humor, ostry język, prostolinijność do bólu, za to,że umiesz zakląć jak szewc i znasz prawdziwie ciepłe słowa,że zamiast gadać czasem,zawsze jesteś i że cokolwiek powiesz, wiem,że staniesz przy mnie. I nikt i nic nie byłoby w stanie Cię zastąpić!
I za to "upiłabym się z Tobą bo nie mam z kim i KOCHAM CIĘ NIEMOŻEBNIE"
Wiecej niż "dzięki"
Studia zaoczne,student:prywatnie policjant+kolega studenta,który jak on nocuje w mieście wielkim-niewielkim tylko okazjonalnie na okoliczność zjazdów. Pierwsze zajęcia czyli
"Proszę powiedzieć coś o sobie"
S:Pracuję w mieście K,tutaj śpię z kolegą.
Sala leży na ławkach i kwiczy.
S:Znaczy nie, nieeeee...nie o to chodzilo...nocuję znaczy z kolegą.
Sala nadal kwiczy.
S:Ale na paradzie byłem!
Sala płacze ,kwiczy i zawodzi ze śmiechu
S:Byłem ,naprawdę, ale z drugiej strony byłem!
Głos z sali:
Z pałą był!
Czasem nie trzeba pytać,a Titanic sam idzie na dno.
Z każdą znajomością,tą która zdarza się od stu lat i tą która datuje się na kilka dni budzi się w PG ciekawość.W Was się nie budzi?Ciekawość tego,kim jest ta druga strona-jaka jest PG każdy widzi , niejeden wie, albo przynajmniej tak mu się wydaje.
Dlatego PG pyta do znudzenia i o wszystko, co lubisz, czego nie znosisz, co myślisz,jak czujesz, dlaczego tak???? Oj niejednego udało jej się tymi pytaniami z równowagi wyprowadzić.Ale ona nie z premedytacją... ona z ciekawości-zwyczajnie głodna ludzi jest, jasne,że źle znosi pewne zachowania, nie rozumie nierówności w rozmowie, ani kompromitowania się przy użyciu dumy,ale czasem ..zwykła ciekawość jest silniejsza, tyle różnych odcieni rzeczywistości ilu na świecie ludzi.
Powiedz, co teraz widzisz?Jak patrzysz na świat? PG nad głową ma okno,przez które zagląda dzisiaj słoneczne światło...kto chce, może z PG przez to okno na światło popatrzeć.
Miłego dnia!
PG nad sekretarzykiem, na którym stoi komputer ma okno w dachu,taki peryskop w kosmos,PG ma kiepski dzień, senny i taki z kursem na myśli szare i bardziej szare, PG uderza w klawisze,szybko, pośpiesznie,każdy kto ją zna, wie,że robi wtedy straszne literówki-słowa nie podobne do słów,ale kto ją zna domyśli się treści.
PG zerka czsasem na niebo,z którego na Gadułę patrzy jasny księżyc i widzi w szybie swoje odbicie i myśli ma tak samo zmęczone jak oczy, a obok, między, słowami mieści się cudze życie i jakoś ciężko się uderza w klawisze i słyszy głos zapłakany, gdy okazuje się ,że własne problemy nie są końcem świata.Bo co zrobić,kiedy kocha się kogoś,kto tego nie potrzebuje?Najprościej powiedzieć:zejść mu z drogi, powiedzieć, napisać jest łatwo.Co się dzieje ze źle ulokowanymi uczuciami?Przecież nie idą gdzieś ,w nicość..gdyby tylko tak się dało. Kiedyś starsza pani, mowiła PG,że jeśli coś jest dla Ciebie ważne to musisz o to walczyć.Ale jak to powiedzieć, gdy utrata sił jest ostatnim, czym należy ryzykować.Trzeba siebie kochać, siebie-powtarza PG nad folderem "moje dokumenty",pisząc jakieś arcyważne sprawozdanie, które ją obchodzi jak snieg, który nie spadł w tym roku, ale jak zwykle PG gada za dużo.
Co ma Wam dzisiaj napisać? Że reglamentacja zaufania jest dobrym wyjściem, że trzeba ufać tylko sobie, że nigdy nie wolno pytać"dlaczego mnie od siebie odsuwasz?"Bo zbyt często jest wtedy zbyt późno na takie pytania.Że trzeba być wredną suką,żeby się nie poparzyć????
Nie trzeba.
Nie trzeba też płakać-płakać nie wolno, chodzić na tory, kiedy ma jechać osobowy, rozpamiętywać, myśleć o tym, że ktoś się tym przejmie.
Trzeba dawać szansę nie jedną, trzecią, piątą i dziesiątą-
sobie.
Budować szczęście i nie wierzyć nikomu, kto powie,że ono stanie się samo, że niczego nie wymaga. Nigdy nie wiadomo,ile jeszcze czasu na szczęście.
Posta dedykuję Komuś, kto to wszystko wie.
Junior bywa upierdliwy-je obiad 45 minut, powtarza mantrę "juz bendem grzecny" 48 razy podczas jazdy samochodem,nie chce zasnąć,kiedy "wszystkie dzieci nawet złe".Nie wszystkie-Junior nie.
W swojej upierdliwoścu bywa wysublimowany,przed zaśnięciem wklejając paluszki we włosy PG zaczyna wypowiedź:
Lubiem ciem /brzmi nieźle ,prawda?/
tatusia i dzadka tez lubiem
/chwila ciszy i kiedy już myślimy,że zasypia dodaje/
i ciocie lubiem i Piotlka
/jej kiedy przyjdzie sen?/
i kotka....
i babcie lubiem
/kolejność nieprzypadkowa/
lubiem Anię
/o!/
i zabawki
/sorry Ania/
cisza....cisza wróżąca sen...
przerwana wypowiedzią:
i kocham
/ziewnięcie/
placki ziemniaciane!
godzina 20.36
temperatura zewnętrzna 2 °C
wiatr wschodni 3 km/h
przewaga chmur
JUNIOR NIE ŚPI
Wspomnienia z Gdańska jeszcze:
-Gdyby dzwonił to powiedz,że...że nie mogę odebrać, albo coś powiedz, bo on tu gotów za nami przyjechać!Odbieeeeeeerz, Odbierz!Już dzwoni!-Anula rzucila PG telefon, ktory chyba poparzył jej białe rączęta
PG przechwyciła słuchawkę susem rączej gazeli znajdując się środku
"salonuzaneksemkuchennym"
-Allllo..znaczy ten słucham-
poprawiła się PG, ktora zdązyła między komunikatem Anuli a pochwyceniem telefonu złapać głupawkę.Po drugiej stronie zabrzmiał męski głos:
-Dzień dobry, czy mogę z Anulą?
-Nie.
Cisza , która przedłużała się dała nieco PG do myślenia, więc dodała szybko,patrząc wprost na kneblującą swe usta Anulę:
-Anula wyszła, ten do...hm...do sklepu.
-A...chciałbym zapytać, bo widzi pani, ja własnie przyjechałem do Gdańska, i chciałbym..-męski glos zrobił się lekko zakłopotany-to znaczy Anula mówiła,planowała,że na pewno spotkamy się, kiedy ona będzie wypoczywać i ja bedę...
Męski głos kłamał, więc PG pozbywszy się resztek oporów zapytała:
-Tak Panu mówiła?
-Tak-skłamał męski głos
-Niemożliwe.
Męski głos zawahał się przez krótką chwilę, ale nie wypadł z roli:
-Tak, powiedziała,że jedynie na wyjeździe ma trochę czasu i żebym zadzwonił...
-No, dobrze, skoro,tak mówiła...-odpowiedziała PG-to podaję adres:
Krupówki 34.
-A teraz sobie jedź-wyszeptała zapłakana ze śmiechu Anula
Zachwycona myślą o 12 słownie :DWUNASTU dniach wolnych od zajęć dydaktycznych PG doznała czegoś jak koktail. Koktail polega na tym,że do głowy przybiega milion ściśle nieskoordynowanych i nie związanych ze sobą myśli np takich:
*
PG biega , biega i biega i biega..dziennie 3 km , może wynik nie olimpijski jakiś, ale jak na PG to Olimpiada ,że hoho , nóg ze stali jeszcze nie posiada,ale nieco bezpruderyjnie powie,że tyłek ją boli, zupełnie jak wtedy, gdy pani M, zwana panią od WUEFU rozkazywała reprezentować się koszykowo..."wyplatalim koszyki panie wyplatalim"...kosztem łez,krwi i potu i ...tyłek bolał tak samo
*
"Moja kobieta miarą mojej wartości" ech zna PG takich panów,tacy panowie nawet PG nie złoszczą , śmieszą nawet, bo zwykle ci sami panowie, którzy afiszują się z kobietami młodszymi o połowę boją się spać twarzą do ściany,żeby ich coś w nocy nie napadło.
*
Spośród wielu rzeczy, którymi różni się mieszkanie w mieście od mieszkania na końcu świata jednej PG nie brakuje.
Psa sąsiadki
Pies sąsiadki miał na imię Ludwiczek...nie Azor, Burek, Skarpeta, Onuca...
Ludwiczek
i był dobermanem.
*
PG uwierzyła firmie kosmetycznej,że "jest tego warta",być może PG ma przerośnięte poczucie właśnej wartości /a cóż to dzisiaj takie tematy wartościujące/, ale PG uważa,że jest warta więcej.Bo martwi jąsytuacja, w której po nałozeniu nikłej warstwy podkładu na twarz wygląda się jak oblicze znajomej znajomego, która po zrobieniu makijażu prezentowała się, jak świeżo gipsowana ściana i PG do dziś podejrzewa,że kupowała podkład w Castoramie i na kilogramy.Jednym słowem PG zrobiła się niewierzacą ateistką dla firm kosmetycznych.
*
PG ogląda głupie filmy ale dziś utkwiło jej jedno zdanie z megaglupiej komedyjki
"Pamiętasz jak na drugim roku uczyli na kryminalistyki, czy my Q^%&$ batmanami mielismy być?"
Niby nic...ale PG też kryminalistyki uczono...
i w tym nastroju
podynda sobie troszeczkę Arrrrrrrriva!
"No no...będziesz niedlugo jak Britney"-napisał bestialsko Pan Wredota maila, który bynajmniej nie wzburzył w PG krwi...heheheh nie panowie jak Wredota jeśli krew burzą to bynajmniej nie w znaczeniu ogólnie pozytywnym.
Oświadczenie dla takowych-PG już w ramonce nie chodzi-PG jest poważną kobietą, pracownikiem naukowym, matką traktującą z nabożeństwem misję wychowawczą, dydaktykiem i dorosłym człowiekiem,
i dlatego własnie wolno jej słuchać Britney...
Dorosłość daje PG poczucie,że może sobie zrobić ze swoim życiem co zechce../np ..origami może zrobić/, nie musi się zapisywać do koła gospodyń wiejskich /choć gdyby chciała to mogłaby popłynąć na fali poządania klecąc koronki, dziergając cuda na szydełku,albo co sie tam robi/,może się wciągnąć w tajniki Krav Magi, o której ostatnio słyszała, choć wizja rozbitej szczęki bawi ją średnio,ale w zasadzie czemu nie, może zostać pilotem F16 /wprawdzie nie ma wciąż prawa jazdy, ale czy to przeszkadza?,albo godzinami grać w kuleczki...może
A nie może?
A Pan Wredota niech taki sprytny nie będzie, bo PG do dziś pamięta im...spotkanie towarzyskie, podczas którego PW siedząc z puszką napoju procentowego opartego na brzuchu śpiewał rozrywająco
I'm not a girl
Prawie ja Britney.
Przyszedł czas na milion poważnych decyzji, z którymi PG się zmagać nie musi, a autorka niniejszego bloga i owszem -czyli zaczyna się może coś jak rozdwojenie blogowej jaźni?
PrzyjaciElka zrobiła PG pranie mózgu kilkoma zasadniczymi pytaniami, po których PG /chcąc kontynuować przedwiosenne porządki/ zrobiła pranie, wyfroterowała łazienki, wyczyściła glazury, nabłyszczyła podłogi i siedząc w tak kosmicznie sterylnym domu postanowiła powstrzymać się od zachowań suicydalnych.Czyli ze ścierką w dłoni z dachu skakać nie będzie. W tych celach depcząc młodzieńcze ideały i nastoletnie umiłowanie metalu właczyła Britney taką i w spodniach od fitnessu piekła, gotowala i uwodzicielsko schodziła po schodach...milion razy...w różnych mega-istotnych sprawach,cynicznie,sarkastycznie i perfidnie uśmiechając się tylko do swoich myśli.
Bo tak naprawdę
Czas na porządki dopiero nadejdzie.
PG chcąc nie chcąc słyszy rozmowy, jaki prowadzi Juniorek z zabawkami,
oto klockowa bohaterka krzyczy ze szczytu klockowej kamienicy:
"spideLmanie latuj mnie!"
"nie mam casu, musę iść do psedskola i pozałatwiać splawy...potem ciem ulatuję"
jasne
>co nagle to po diable<