-A dlaczego Junior pojechał do Dziadka, a Ty nie?-zagadnęła do EN RAnna, gdy ów zajrzał do sekretariatu
-Bo nie spuścił kupy w ubikacji-odpowiedział ów
Kręte są meandry dziecięcych uzasadnień.
poniedziałek, 25 lipca 2016
czwartek, 14 lipca 2016
Poważnie
Na obronie pracy doktorskiej przewodnicząca komisji powiedziała poważnie:
-Czy są jeszcze jakieś pytania odnośnie dysertacji z sali?
"Na którą nastawić ziemniaki?"-przyszedł sms na telefon PG
-Czy są jeszcze jakieś pytania odnośnie dysertacji z sali?
"Na którą nastawić ziemniaki?"-przyszedł sms na telefon PG
poniedziałek, 11 lipca 2016
Irytacja, upał, podenerowanie, strach, bezsenność...czyli rykoszetem
Negocjator podobno dużo ściemnia, na ogół nie mówi prawdy i należy brać opisywane przez niego historie, na dwa, trzy lub sto. Po przeczytaniu któregoś tam rozdziału podzielam opinie tych, którzy go znają, zamykam jednak oczy i kładę sobie na twarzy otwartą książkę,żeby zasłonić powieki przed szturnującym je światłem. Choć//z jakąś ogromną siłą wraca wyobrażenie że to ja stoję na krawędzi jakiegoś dachu i palce moich butów są już poza krawędzią gzymsu. Blok jest stary, pe-er-elowski, szary i dość wysoki. Alegoryczna, dość patetyczna próba interpretacji sytuacji własnej. Zbyt gruntownie poczucie odpowiedzialności i obowiązkowości w pracy wróciło jak wredny kotek po marcowych wojażach, wróciło, odbiło się i...porzygało się kociątko na progu domostwa. Poczucie odpowiedzialności połączone z poczuciem lojalności wobec niby przyjaciół ale bardziej niby niż wogóle znajomych choć to koszmarny miks który został do cna wykorzystany. Dlatego dotarłam tam gdzie jestem.. Stoję na brzegu dachu, z rękami w kieszeniach uporczywie odczuwając dotkliwy brak równowagi i zadaję sobie pytanie , które tysiace, miliony, itd itp ..zadawały sobie przede mną: jak to jest że tak gładko przechodzi tyle zła i zakłamania? jak to się dzieje, że to się nie wyda, nie rozleci w niebyt jakiś tylko idzie do przodu po trupach do celu, który przyniesie więcej trupów? Budze się po drugiej w nocy, wracają strzępy rozmów, albo własnie przemilczeń, chyba nigdy nie czułam się tak sama. Rozgrzebane pisanie, wszechobecnośc dzieci, która jest błogosławieństwem, ale także źródłem wszechograniającego dźwięku, upał. Upał lepki, taki, że gdy wychodzisz z klimatyzowanego pomieszczenia uderza w Ciebie ścianą twardą jak beton gorącego powietrza. Budzę się w nocy, duszę się od powstrzymywanych łez, na codzień noszę kulkę w gardle, nie moge skupić myśli. Książki, które przyniosłam żeby pisać na kmputerze lądują na ścianie w tyle głowy coś mówi poważnym głosem "nie wolno się tak zachowywać".Świat nie jest pełen ludzi złych, nie jest pełen złych-powtarzam jak mantrę-tylko-szepcze coś spod łóżka-cwanych, skoncentrowanych tylko na sobie, którzy są zainteresowani wyłącznie sobą. Uciec, uciec stąd, nie być wśród nich..tylko boję się, że kiedy zacznę biec zrobię pierwszy krok poza krawędź.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)