sobota, 28 kwietnia 2012

Pstryk

Junior gadał, sam już nie wiedząc o czym, PM kosił trawę pierwszy raz w tym roku, a PG prowadzała El Niño za rączki, na boso , po trawie. Towarzyszyło temu kwietniowe słońce i głośny śmiech El Niño gdy mała stopka zastygała w górze i oglądał ją zainteresowany.
Pierwsze koszenie, pierwszy bosy spacer i pierwszy raz w życiu tak brudne stopki.

Gdy byłam mała nieraz zaciskałam mocno powieki, gdy było mi dobrze, tak,żeby zatrzymać, zapamiętać, "zrobić zdjęcie" na wewnętrznej stronie powiek, schować na zawsze.

Pstryk.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Lotniczo

-Tyle się płaci a tak się wlecze ten samolot-wycedziła rAnna-no nie masz wrażenia, że w ogóle ..stoimy w powietrzu?
-Dzień Dobry-odezwał się głos kapitana-nazywam się kapitan BlaBla, lecimy z prędkością 700km/h

PG podtrzymała kontakt wzrokowy z rAnną

sobota, 14 kwietnia 2012

wspomnieniowo

-Uważam, że zachowała się...co najmniej nieładnie..co najmniej-powiedziała poważnym tonem rAnna leżąc późną nocą w łóżku z PG
Zapatrzyły się z refleksją w ledwie widoczny w szarości sufit, gdzieś obok pochrapywał Junior.
-Wiesz..gdyby jej nie było w domu, ale człowiek jedzie kawał drogi jednak, prawda?-ton rAnny nie był ani grama mniej poważny, a w wypowiedzi wyczuwało się wyraźne rozżalenie-najgorsze, że przecież widzi nas jak stoimy przy domofonie, prawda? I tu się NIE DA udawać,że jej nie ma w domu, flaga jest na maszcie-znaczy nigdzie nie wychodziła...do Biedronki czy coś. Przecież nie musiała od razu na obiad, a jakąś herbatę na pewno  w domu ma. Tu wszyscy mają w domu herbatę...Zrobiłaby herbaty, jakieś ciastka, delicje czy coś  by nie było sprawy przecież. A myśmy przyjechali, tak? I staliśmy jak te ciecie pod bramą. Bo jaśnie pani udawała,że jej nie ma...nieładnie oj nieładnie...Przesadziła trochę...uważam.



Tak, byliśmy pod pałacem Buckingham, tak, Królowa nie otworzyła.

piątek, 13 kwietnia 2012

Wzruszająco

W kuchni PM bawił się w kucharza, przygotowując kolację dla siebie i Juniora. PG wyjąwszy młodsze dziecię z fotelika przytuliła i rozcałowała się... zupełnie niechcący.
Mała rączka dyskretnie powędrowała ku dołowi, gdy mijali blat kuchenny. Szybkim, zwinnym ruchem El Niño pochwycił leżącą na blacie bułeczkę i przytuliwszy się do PG raptownie przyłożył ją sobie do buzi. (Bułeczkę, nie Gadułę). PG wtuliła nos w jasne włoski i wyszeptała cichutko "nie powiem, nikomu, nie powiem".
El Niño niejako w odpowiedzi poczęstował matkę pieczywem przykładając bułkę do jej ust.
-Dziękuję-wzruszyła się na krótko, bo po kolejnym kęsie, El Niño znów zatkał jej usta bułeczką...tym samy rozpoczynając regularne karmienie raz po razie siebie i jej.
Karmienie przebiegało uczciwie i pośpiesznie. W błękitnych oczach EN lśniły iskierki, zielone oczy PG zaszły łzami wzruszenia..a może rozbawienia.
-Popatrz jakie dobre dzieciątko- wydusiła wreszcie-karmi mamę! Moje, moje, moje..
-Mhm- odmruczał PM- podkręcił i dzieli się łupem. Odpowiedzialnością też się podzielicie!!!

E tam. Uciekli do sypialni, gdzie podczas podziału zagarniętego pieczywa EN usnął..w pół słowa i z kawałkiem bułeczki w puchatej rączce.


czwartek, 12 kwietnia 2012

Pisać mi się nie chce ostatnio

Przeżyliśmy Święta i czas poświąteczny, spokojnie. Babka świąteczna skończyła swój żywot w sposób nagły i spektakularny, schab cieszył się powodzeniem, a sernik żył krótko i intensywnie.
Kwiecień i maj to czas konferencji zatem trzeba rzucić się w wir pisania

o tym i owym

i nie będą to raczej radosne pisanki.