sobota, 14 kwietnia 2012

wspomnieniowo

-Uważam, że zachowała się...co najmniej nieładnie..co najmniej-powiedziała poważnym tonem rAnna leżąc późną nocą w łóżku z PG
Zapatrzyły się z refleksją w ledwie widoczny w szarości sufit, gdzieś obok pochrapywał Junior.
-Wiesz..gdyby jej nie było w domu, ale człowiek jedzie kawał drogi jednak, prawda?-ton rAnny nie był ani grama mniej poważny, a w wypowiedzi wyczuwało się wyraźne rozżalenie-najgorsze, że przecież widzi nas jak stoimy przy domofonie, prawda? I tu się NIE DA udawać,że jej nie ma w domu, flaga jest na maszcie-znaczy nigdzie nie wychodziła...do Biedronki czy coś. Przecież nie musiała od razu na obiad, a jakąś herbatę na pewno  w domu ma. Tu wszyscy mają w domu herbatę...Zrobiłaby herbaty, jakieś ciastka, delicje czy coś  by nie było sprawy przecież. A myśmy przyjechali, tak? I staliśmy jak te ciecie pod bramą. Bo jaśnie pani udawała,że jej nie ma...nieładnie oj nieładnie...Przesadziła trochę...uważam.



Tak, byliśmy pod pałacem Buckingham, tak, Królowa nie otworzyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz