niedziela, 28 czerwca 2009

Nie mam pomysłu na tytuł.

Przyjaźnie z Ludźmi Określonych Zawodów wychodzą PG średnio.

Niedzienego poranka:

jedno śpi po służbie

drugie przed służbą

a trzecie jest w ciąży to i troszkę jakby

ciągle czujne jakieś.

 

KA żegnała PG stojąc na progu swojego domostwa i trzymając się za kuleczkę, która jej wyrosła w miejscu brzucha.  Widok był zacny wiece.

-I dlaczego tak się trzmasz za ten brzuch?-rzuciła na pożegnanie PG

-Trzymam się bo mi ciąży-odrzekła KA

-No...ciąży ...jak to w ciąży.

 

Ach! Bylabym zapomniała , Mały Glina, pomieszkujący tymczasowo w brzuchu KA okazał się być panienką , w związku z tym, że imię wybrane przez rodzonego ojca PG nieco przytłoczyło,

PG postanowiła je bojkotować, Mały Glina, który jest jednak babeczką będzie występował na łamach niniejszego bloga pod pseudonimem (artystycznym) Mała Agentka.

Ha!

 

Bo jeśi ma TO po mamie, to będzie z niej i Agentka i Artystka.

 

 

poniedziałek, 22 czerwca 2009

pffffffff

-Jakoś tak ciągle myślę o Jarku-powiedziała PG stroskana losami znajomego, do PM

....

....

z pokoju odpowiedziała cisza

...

-Ekhm-wspomniała PG

-Ale co?-spytał PM-ten-teges, motylki w brzuszku?

niedziela, 21 czerwca 2009

Skutki kowalstwa

PG  siedzi po nocach nad papierami, proces nazywany nauką, dotyka w trakcie sesji nie tylko studentów.

PG zatem uczy się do drugiej w nocy, dnia następnego staje niczym widmo przed PM.

-Wczoraj Elka mówiła, co to ja miałam?-zamyśla się w połowie zdania-jej, nie pamiętam całkiem...

-No mówiłaś,że wczoraj Elka mówiła...? -niesie pomoc PM- i?

-Ja tak mówiłam?

-podnosi zdziwione brwi PG-

naprawdę?

wtorek, 16 czerwca 2009

Jeszcze w temacie miłości

-Kocham Cię jak chmurecki na niebie-

wyszeptał Junior,wczesnym rankiem w łóżku PG, w którym to znalazł się nielegalnie-

a wies dlaczego?

BO TAKIE JEST ZYCIE.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Lingwistycznie

-Nie pojmuję Twojej miłości do tego języka-

-napisała PG KarolinieKorepetytorce w mailu.

Po kilku minutach dostała wiadomość zwrotną:

Bo trudnej miłości to się trzeba uczyć.

sobota, 13 czerwca 2009

Zorro

PG nie specjalnie przywiązuje wagę do intuicji , nie szczególnie wierzy w nadprzyrodzone zdolności występujące w przyrodzie jak nie przymierzając mrówki w łazience, ale mocno jest przekonana o istnieniu czegoś takiego jak instynkt samozachowawczy.

Ba , ma nawet wrażenie,że chęć przetrwania to coś tak bardzo niezbadanego i zarazem silnego, że

mało co można z tym wielkim czymś porównać.

Z własnym instynktem PG miała przyjemnośc spotkać się kilkakrotnie, ostatnio

 razu pewnego, pewnej soboty.

Koń nie miał ochoty na jazdę, ani ten ani zaden inny.

Kiedy PG weszła do stajni w powietrzu wisiała jakś ciężka atmosfera nielubienia ogólnego, na zewnątrz zbierało się na deszcz.

-Chleb przyniosłam!-zakrzyknęła radośnie PG, ale zamiast ogólnego poruszenia , końskich zalotów i jednoznacznego stukania kopytami w boksy reakcją byl totalny brak reakcji.

-Chleb!Pieczywo!-powtórzyła PG ale konie nie zmąciły ogólnej atmosfery ignorancji.

Koń nie miał ochoty na jazdę, kilkakrotnie pominął PG próbującą podlizać mu się nieco obsypując komplementami na temat puszystości grzywy tudzież  przekonania o przyjaźni ludzko-końskiej. W końcu PG zajęła miejsce nań, choć przez chwilę wyglądało , jakby on chciał zająć miejsce na Pani Instruktor.

Kiedy ogólnie chodzili już sobie stempa, kiedy koń wydawał się z wolna przekonywać do sytuacji , w której go postawiono, kiedy wszyscy już byli pełni nadziei, wtedy koń odmówił współpracy w zakresie kłusowania.

Tu, podkreślic należy, że kłus to jeszcze dla konia żaden wysiłek, coś jak szybszy spacer do kiosku po gazetę, wróć, do żłobu na owies.

A tu nic.

PG zebrała konia z pięty, koń przyspieszył na 3 kroki i dał sobie siana, tu: w rozumieniu, wrócił do stempa, PG zakrzyknęla końskie imię , koń popatrzyl nań z politowaniem, PG użyła bacika,(nie to,zeby lubiła-nie lubi-Kaśka, bez skojarzeń!) koń powtorzył numer z trzema krokami.

itd, itp.

Po drodze koń został nazwany osłem, potraktowany ..chłodno przez PI i wciąż miał gdzieś, życie konia tego popołudnia zwolniło, i koniowi ten stan rzeczy bardzo się podobał.

I wtedy spadł deszcz.

Spadł nagle, a koń wpadł na pomysł,że skoro deszcz spadł to PG też może.

W momencie, kiedy pierwsza błyskawica przecięła niebo, koń stanął dęba.

Ale się przeliczył.

Bo PG nieświadomie wczuła się w postać ZORRO i utrzymała rónowagę.

Koń jednak nie odpuścił i w strugach lejacego z nieba deszczu szarpał głową i robił wszystko, aby zapewnić PG lecznicze kąpiele w błocie.

-Chcę zsiąść-zwrócila się PG do PI, która przywoływala w trybie pilnym w kierunku stajni.

-Za chwilę-powiedziala PI-bez paniki.

-Ja nie panikuję-powiedziała PG, bo faktycznie nie panikowala, ale poczuła ,że w siodle wraz z nią siedzi Instynkt Samozachowawczy (jakoś się ciasno na końskim grzbiecie zrobiło)

PI niechętnie wyciągnęla rękę i przytrzymala konia,gdy PG zsiadała zeń z prędkością światła.

30 sekund później PI panikowała walcząc z koniem, który starał się za wszelką cenę chodzić na dwóch nogach.

PG wraz z Instynktem Samozachowawczym zostali stojąc w strugach deszczu po kostki w błcie i dysząc ciężko.

Niebo błyszczało niemiłosiernie.

 

Na marginesie:

IS to fajny facet, zaopiekuje się, jest, kiedy trzeba, opiekuńczy taki.

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 12 czerwca 2009

Mikromakro

Ponieważ mikrofalówka w domu G przeżyla już swoje (liczne kąpiele  podgrzewanych produktów, tudzież pewien krem borowikowy, który ostał się na ściankach)nadeszla wiekopomna chwila, w której przyszło ją zastąpić po 8 latach życia nowym generatorem mikrofal.

W tym celu udano się do sklepu (pierwszego, drugiego, trzeciego) w celu wiadomym. PG szczególnych wymagań nie miala li to odnośnie koloru.

Zakupiono.

Potwór jest srebrny, wielofunkcyjny i zapewne nie będzie miał wykorzystywanych połowy z istniejących weń przycisków.

Ma jednak jedną zaletę.To wersja Dzziadka Gaduły-

-Tu masz takie ...lustro weneckie-powiedzial wskazując na zaiste lustrzane drzwiczki-tak,żebyś nie straciła w kuchni poczucia bycia kobietą.

 

No tak, jakby co będę ratować kobiecość wizytami w kuchni.

A gdyby inne coś, mogę udostępnić mikrofalę policji, zamknie tam sobie w środku sprawcę-albo podejrzy albo...

podgrzeje.

 

środa, 10 czerwca 2009

Leczenie

Junior w postaci przydużej biedronki zwiał ze szpitala, wieczorem trwają negocjacje, czym najpierw potraktować Juniorowe kropki?

Maść?Krem?Lecznicza kąpiel?

PG stoi zatroskana nad kropkowanym jestestwem syna i pyta :

-To co Kochanie najpierw?

-Nadnamanianangan potasu-pada odpowiedź

 

 

a po chwili matka.

niedziela, 7 czerwca 2009

prezentowo

Z okazji Dnia Matki, Dnia Dziecka i zupelnie bez okazji

PG dostala od Juniora

laurkę, kwiecie własnej roboty oraz

ospę.

 

Już raz miala, ale niezręcznie było nie przyjąć.

piątek, 5 czerwca 2009

Nie jestem aż tak spokojna

Telefon z przedszkola, o tym,że Junior do Juniora nie podobny, że słania się,skarży na ból ucha, że chce spać.Pogoń do szpitala, wprost z pracy, 

cztery godziny na izbie przyjęć.

Wieczorem PG zagląda w okna półprzykryte żaluzjami, za którymi w inkubatorze śpi Ktoś bardzo maleńki podłączony do kilku ekranów, następnego dnia Gaduła słyszy, że ten Ktoś nie waży jeszcze 90 dkg. 

Wcześniej pani doktor , przyjmująca Juniora na oddział mówi "ależ pani spokojna".

"My dziewiąty raz"-odpowiada PG.

W nocy PG przygląda się jak powoli z butelki wprost do Juniorkowej żyłki spadają krople sandoglobulin, trzyma łapkę, która podnosi się nerwowo co jakiś czas i nie może powstrzymać łez, gdy Juniorek przez sen śpiewa "jesce nad mą śpiącą glową lśniom te dwa slonecka".

 

A teraz PG przygląda się kwiatkowi-laurce, którego dostała 26 maja, na którym pisze

"chcę, byś była uśmiechnięta".

wtorek, 2 czerwca 2009

Taka jest kibiców wola

PG chodzi po domu w dresie z motylkiem na biodrze, mówiąc w dwóch językach jednocześnie.

Dwujęzycznośc owa lekko ją deprymuje zwłaszcza wobec trupiobladego widma egzaminów.

Wieczorem ucieka na mecz z Juniorkiem.

Mecz ma miejsce na podwórku, gdzie matka rodzicielka dostaje regularny łomot jak reprezentacja Polski na każdym niemal wyjeździe.

W dniu dzisiejszym również

jakieś 30 : 2...

rzecz jasna, dostała fory od syna, ale nie umiała skorzystać.

Po zakończonym meczu Junior wyśmiał przeciwnika:

"Oj mamusia, psecież sie nie nauczysz bo jesteś dziewcynom, a dziewcyny nie grajom..."

"Phi"-odrzekła PG-"gratuluję oszuście, przecież wiadomo,że i tak nie umiesz liczyć do 30"-odgryzała się Gaduła z gracją motylka.

"Umiem"-zaprzeczył Junior-"wymienimy się kosulkami?"

 

Nie wiem skąd zna ten zwyczaj jak również nie jest mi znane źródlo znajomości przez Juniora powiedzenia

"Każdy głupek strzela słupek"

!!!

 

poniedziałek, 1 czerwca 2009

1 czerwca

PG ogladając zdjęcia z pierwszego roku życia Juniora przypomina sobie zapach niemowlęcia, ten najpiękniejszy na świecie, tremę zwiazaną z kruchością maleńkich paluszków i bliskość nieziemską, gdy zasypiał policzkiem wtulony w gadułowy dekolt.

Dzis Juniorek mówi na widok 4 miesięcznego Bartka:

Popts, mamusiu, jaki mały, taki...dzidziuś

ja to jestem STARY.

 

Kocham staruszka.

 hehe