piątek, 5 czerwca 2009

Nie jestem aż tak spokojna

Telefon z przedszkola, o tym,że Junior do Juniora nie podobny, że słania się,skarży na ból ucha, że chce spać.Pogoń do szpitala, wprost z pracy, 

cztery godziny na izbie przyjęć.

Wieczorem PG zagląda w okna półprzykryte żaluzjami, za którymi w inkubatorze śpi Ktoś bardzo maleńki podłączony do kilku ekranów, następnego dnia Gaduła słyszy, że ten Ktoś nie waży jeszcze 90 dkg. 

Wcześniej pani doktor , przyjmująca Juniora na oddział mówi "ależ pani spokojna".

"My dziewiąty raz"-odpowiada PG.

W nocy PG przygląda się jak powoli z butelki wprost do Juniorkowej żyłki spadają krople sandoglobulin, trzyma łapkę, która podnosi się nerwowo co jakiś czas i nie może powstrzymać łez, gdy Juniorek przez sen śpiewa "jesce nad mą śpiącą glową lśniom te dwa slonecka".

 

A teraz PG przygląda się kwiatkowi-laurce, którego dostała 26 maja, na którym pisze

"chcę, byś była uśmiechnięta".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz