wtorek, 2 czerwca 2009

Taka jest kibiców wola

PG chodzi po domu w dresie z motylkiem na biodrze, mówiąc w dwóch językach jednocześnie.

Dwujęzycznośc owa lekko ją deprymuje zwłaszcza wobec trupiobladego widma egzaminów.

Wieczorem ucieka na mecz z Juniorkiem.

Mecz ma miejsce na podwórku, gdzie matka rodzicielka dostaje regularny łomot jak reprezentacja Polski na każdym niemal wyjeździe.

W dniu dzisiejszym również

jakieś 30 : 2...

rzecz jasna, dostała fory od syna, ale nie umiała skorzystać.

Po zakończonym meczu Junior wyśmiał przeciwnika:

"Oj mamusia, psecież sie nie nauczysz bo jesteś dziewcynom, a dziewcyny nie grajom..."

"Phi"-odrzekła PG-"gratuluję oszuście, przecież wiadomo,że i tak nie umiesz liczyć do 30"-odgryzała się Gaduła z gracją motylka.

"Umiem"-zaprzeczył Junior-"wymienimy się kosulkami?"

 

Nie wiem skąd zna ten zwyczaj jak również nie jest mi znane źródlo znajomości przez Juniora powiedzenia

"Każdy głupek strzela słupek"

!!!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz