PG chodzi po domu w dresie z motylkiem na biodrze, mówiąc w dwóch językach jednocześnie.
Dwujęzycznośc owa lekko ją deprymuje zwłaszcza wobec trupiobladego widma egzaminów.
Wieczorem ucieka na mecz z Juniorkiem.
Mecz ma miejsce na podwórku, gdzie matka rodzicielka dostaje regularny łomot jak reprezentacja Polski na każdym niemal wyjeździe.
W dniu dzisiejszym również
jakieś 30 : 2...
rzecz jasna, dostała fory od syna, ale nie umiała skorzystać.
Po zakończonym meczu Junior wyśmiał przeciwnika:
"Oj mamusia, psecież sie nie nauczysz bo jesteś dziewcynom, a dziewcyny nie grajom..."
"Phi"-odrzekła PG-"gratuluję oszuście, przecież wiadomo,że i tak nie umiesz liczyć do 30"-odgryzała się Gaduła z gracją motylka.
"Umiem"-zaprzeczył Junior-"wymienimy się kosulkami?"
Nie wiem skąd zna ten zwyczaj jak również nie jest mi znane źródlo znajomości przez Juniora powiedzenia
"Każdy głupek strzela słupek"
!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz