środa, 31 stycznia 2007

Sesja

Przypadek 1

"CZUJĘ, ŻE TO POWOŁANIE"

PG robi wpisy z wykładu, zbliża się ku niej Pan Student, PG podniosła zdziwiona brew (toż to pierwszy raz człowieka widzi)

PG:Pan do kogo?

PS:Ja jestem ogromnie zaangażowany w problematykę przedmiotu, czuję, że ten kierunek jest moim powołaniem, z przyjemnością studiuję, na początku nie myślałem, że tak może być, ale teraz czuję...myślę, że tak jak realizuję się na studiach znajdę spełnienie w pracy zawodowej...

PG:Ale na wykładach Pan nie bywał?

PS:Jakoś się nie składało...

 

Przypadek 2

"PRZYSŁOWIA MĄDROŚCIĄ NARODU"

Studia zaoczne, 80% mężczyzn, PG wchodząc do sali słyszy tematykę mocno "poddtekstowo-seksualną".

PG: Proszę Pana ja proszę ciszej, po co poruszać takie wątki? Wszyscy wiedzą, że "Głodny o chlebie".

Głos z sali: Ale "głodny głodnego zrozumie":)

PG (pod nosem) :Ale "Krowa co dużo ryczy, mało mleka daje":)

 

Przypadek 3

Kolokwium zaliczeniowe, Pan Student ściąga z czegoś co ma na kolanach, nagle jego wzrok trafia na spojrzenie PG. I tak raz, drugi, trzeci...

PG:Pan wie,że ja wiem....

PS (pod nosem): Ale nie tracę nadziei ,że się uda :)

wtorek, 30 stycznia 2007

Niekończącasięhistoria-tj. prawo jazdy ciąg dalszy

Pan Instruktor do PG:

-JA Cię proszę, jednak dodaj trochę gazu, proooooszę, bo tamci w sznurze samochodów za nami właśnie złorzeczą moją mamusię.

niedziela, 28 stycznia 2007

Budiń

-A mozie...mozie.... ugotujemy budiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiń?-proponuje Juniorek na spacerku

PG przychylna prośbie syna obiecuje popis kulinarny.

30 min później, miejsce akcji :kuchnia.

PG: A więc bierzemy mleczkooooooooo....PG otwiera karton przed oczkami Juniora- i otwieramyyyyyyyyy...

J: :) Juźźźźźźźźźźźźźźź? PG: I wlewamy do garnuszkaaaaaaaa...

J:Juź ? Jest juź?

PG:Otwieramy budyń....-PG prezentuje fachowe otwarcie torebki budyniu-powąchaj jak pachnie-zachęca rodzicielka- pięknie pachnie...i wsypujemy do kubeczka.

 J:Juź?Moźna już jeść? moźna?

itd itp

Mimo poganiania szefa kuchni przygotowanie budyniu zakończone zostało pomyślnie, niestety po 10 minutach został on pożarty przez nieznanych sprawców, którzy działali z pełną premedytacją i w dużym pośpiechu. Resztki budyniowej masy znaleziono między innymi na: podłodze, komodzie, szafce kuchennej i krzesełku.Kiedy PG stanęła w drzwiach kuchni Sprawca spojrzał na nią a z pomazanej budyniem buzi wyrwało się pełne zadowolenia

JUŹ....

piątek, 26 stycznia 2007

Zagadka

CZĘŚĆ I.

Późną nocą gdy w domu Państwa G wszyscy spali,a za oknem szalała śnieżna zawieja, pogrążone we śnie osiedle oddychało spokojnym oddechem mieszkańców, biały puch pokrył kołdrą ulice i chodniki, a ciągle padajace okruchy kołysały drzemiące drzewa

wtedy zadzwonił telefon.

 Po drugiej stronie koleżAnka powiedziała "Jedziemy w czerwcu do Tunezji?Jedźmy, fajni ludzie jadą, ciepło, słonko, ale będzie fajnie"

"Tak, taaaaaaaaaaaaaaaak,owszem tak" powiedziała PG pozostajac po drugiej stronie rzeczywistości...

CZĘŚĆ II.

Następnego ranka o świcie Pani Gaduła stawiła się na hali lotniska z walizką, w okularach przeciwsłonecznych i słomkowym kapeluszu...wcześniej...tak na wszelki wypadek, gdyby samolot chciał odlecieć przed czasem...

 

Zagadka brzmi tak:

KTÓRA CZĘŚĆ JEST PRAWDZIWA?

czwartek, 25 stycznia 2007

Starość....

PG nie zwykła się przywiązywać do ludzi-to jest wersja oficjalna, podawana do wiadomości publicznej. Wiarygodna i poparta wieloma przykładami zachowań asocjalnych w życiu codziennym , tudzież faktem ,że PG rocznie spotyka około 600 nowych osób i gdyby chciała się z nimi wszystkimi zaprzyjaźniać do końca życia to by jej życia brakło szybciuchno.

Ale..... PG zdarza się do ludzi przywiązywać, do ludzi, do myśli o nich, do ich słów albo do tego, że są....Ta wersja jest mniej oficjalna, ale dziś Drodzy Państwo będzie poważnie.

Poważnie będzie z powodu jednej rozmowy, którą PG odbyła i innej, której stała się mimowolnym świadkiem. Zwykło się słyszeć, że młodzież tu i ówdzie zepsuta i ,że „za moich czasów” etc etc, jasne, za czasów PG tez kamienowano za zbyt kuse spódniczki i wypędzano na pustynię za niecenzuralne słowa, lecz dziś do PG dotarło z opóźnieniem /wybaczalnym –sesja + kolor włosów/, że świat się zmienił, bo usłyszała, że

„Jakiego k... zaje...go gościa poznałam w necie ,ze ja pier....”

po czym nastąpił opis równie kwiecisty w wyrazie głębokich więzi, jakie połączyły młodą kobietę z wymienionym młodym mężczyzną....Shakespeare po tuningu można rzec.

I PG zastanowiła się nad sobą, zrobiła rachunek sumienia, pomyślała, czemuż ona taka mało wylewna w tym przywiązaniu....i doszła do wniosku, że STAROŚĆ NIE RADOŚĆ i że

-Pana Małża poznała liściaście i tez długo przedtem zanim go widziała przywiązała się do niego, ale jakoś, nie umiała mówić, że kocha...

-Kocha ,. Kocha...(w tym miejscu PG ucisza szemrzącą internetową gawiedź), ale miłość jest czymś, co jest jak najbardziej praktyczne, co się sprawdza, a nie „uniesieniem jeno”....choć uniesień w niej nie brakuje

-Juniorka PG kocha nad życie, Juniorek jest treścią życia...

-Rodzina...rzecz jasna...

-Przyjaciele i na pierwszym miejscu PrzyjaciElka, przyjaźń wyprana w niejednej wodzie, ale się nie sprała o dziwo ;)

-Nie sposób nie wymienić tych Lady Jo, Katarzyn, Iwonek, Małgorzat a nawet a może przede wszystkim (heheheh wazeliniarstwo ), Duchowego Mistrza, Przewodnika znaczy się Guru, którego PG każdorazowo obsypuje czule inwektywami i który mówi do niej per „Ty Cholero”, ale jakoś trwa ta znajomość,

-znajomości krótkotrwałe, kto czyta wie, o czym mówię ;) takie, które PG podjęła na chwilę, w sposób mniej lub bardziej zamierzony, na ogół dość czytelne, choć nie zawsze z happy endem,

-znajomości, z których czegoś się uczymy, cenne, nawet jeśli przejściowe, są ludzie, którzy wierzą, że innych nie spotyka się przypadkiem, PG do końca nie precyzuje, czy zgadza się z tą tezą

-znajomości netowe /patrz powyżej/, choć klasyfikować można do każdego punktu poza pierwszymi sześcioma

-znajomości, na które szkoda czasu i prądu, szkoda ścierać klawiszy w klawiaturze, szkoda myślenia.

I teraz powinien nastąpić morał????

Cóż PG ma nadzieję, że młoda niewiasta, która poznała niezwykle fascynującego młodzieńca znajdzie w nim Miłość Życia, tudzież inne rzeczy, których poszukuje...

Jedynym morałem zda się PG gdzieś już napisane stwierdzenie STAROŚĆ NIE RADOŚĆ, stwierdzenie, które odbija się echem od sklepień netowych korytarzy.

 A teraz uda się bidulka na spoczynek... i obiecuje już nie biadolić, od jutra wróci do normy.

Dobranoc

środa, 24 stycznia 2007

MŚ w piłce nożnej-duży pokój

PG siedzi przy komputerze i próbuje (tak: "próbuje" to jest właściewe słowo....) tworzyć dzieła wiekopomne dydaktycznie potrzebne, za jej plecami trwa mecz. W jednym narożniku napastnik-Juniorek w koszulce w paski, rozgrywa z zegarmistrzowską precyzją puszczając piłkę między nogami, w drugim końcu boiska, sterowana słownie przez napastnika Babcia w roli obrońcy (wyimaginowanej bramki i regałów z ksiązkami) wciela się w rolę Dudka i Beckhama jednocześnie. Spódniczka za kolano nieco krempuje jej ruchy, kapućki ograniczają przyczepność, ale widać w kazdym kopniaku wirtuozerię i talent, którego nie powstydziłyby się boiska świata.Słychać radosne okrzyki, tłum wiwatuje, kot zaszył się w drugim pokoju, rybki plumkają "Pooooooooooooolska, Biało-Czerwoni!"

I oto piłka tnie powietrze, leci, Proszę Państwa, leci, leci i gooooooooooooooooooooooooooool!Drukarka dostaje strzał między papier a podajnik.

Publiczność zastyga, zawodnicy stanęłi w pół kroku, powietrze drży...Pani Gaduła odwraca się na fotelu i.....dostrzega za sobą Juniorka. Zanim zdąrzy otworzyć usta słyszy:

 

W CIM PLOBLEM?

poniedziałek, 22 stycznia 2007

Dzień Dziadka

Zadzwonimy i jak dziadziuś odbierze  to powiesz "Dzień Dobry Dziadku, Wszystkiego najlepszego z okazji Twojego Święta"-proszą Państwo G patrząc w mądre, błekitne oczęta Juniorka-dobrzeeeee???Jak powiesz?

Wszystkiego najlepsiego z okazji Twojego świenta-powtarza pogodnie Juniorek

Telefon

 

Dziadek Gaduła dziadkowym basem:

-Słucham.

Juniorek:

-nie ma zia cio.

 

 

Krótko acz treściwie :)

sobota, 20 stycznia 2007

sms z Lady Joanną

sms:

PG:

Gdybyś szukała swoich mdłości to są u mnie.

LJ

Może ty też? ciąża? :)))))))))))))))))))

PG

raczej babka piaskowa :(((((((((((((((((

 

 

A gdyby ktoś szukał PG to leży w którejś z sal Szacownej Uczelni pod stosem indeksów, w jednej ręce ma pióro, w drugiej czyjąś pracę semestralną, w zębach protokół a w oczach obłęd. I przewiduje się, że poprawa przyjdzie po sesji.

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Gimnastyka i całowanie

Lista zamierzeń, które zaprowadziły Panią Gadułę na step / hipotezy naiwne:

-PG otrzyma / utrzyma higienę życia,

-PG spojrzy na siebie milszym wzrokiem,

-PG popracuje nad figurą,

-PG popracuje nad kondycją,

-PG nie będzie się zrażać!

 

Lista osiągniętych celów / okrutna prawda:

-wiele można powiedzieć na temat higieny życia ale tylko termoaktywna koszulka daje higienę, nic innego związanego z fitnesem higieny nie daje,

-KTO WYMYŚIŁ TE LUSTRA NA SALI??????? PG z przerażeniem przygląda się nie tylko swojej "pełnej krasie", ale również temu, jak w sposób niezamierzony zmienia kolory,

-figura PG nie chce ulec gwałtownej metamorfozie in plus, co "nieco" zainteresowaną martwi,

-na liście osiagniętych zmartwień jest

a. brak zmian w zakresie figury,

b. doświadczenie braku kondycji, i jest to doswiadczenie druzgocące...

-PG nie wie, kto nauczył Panią od ćwiczeń liczyć do AŻ TYLU, a Pana od ćwiczeń zachęcał do wyginania ciała w pozycjach cokolwiek nienaturalnych, ale z dwojga złego to już woli liczenie. I brak jej zapału i ma pierwszy kryzys po 15 minutach i gdyby nie Towarzyszka Niedoli tj AnetkaJarkowa, to PG już była by mocno zrażona.

 

 

Ale PG już się nie żali, pochwali się z innej beczki...

Była z Juniorkiem w kinie.

Na Colargolu - wersja 1,5 godzinna.

Ciemno było.

Miło.

Całowali się w ostatnim rzędzie i tulili...

 

Bo się Juniorkowi spać zachciało :)

sobota, 13 stycznia 2007

Wiatr we włosach

Pani Gaduła stoi na przystanku czekajac na Duży Zielony Samochód, wiatr zrobił z jej fryzury nowy ład świata, wieje i zawiewa...zimno

I kiedy już fryzura otwarcie buntowała się przeciw jakiejkolwiek sytematyzacji rzeczywistości  i gdy kurtka dosięgała swojego ekstremum nieprzepuszczalności i gdy wygląd ogólny PG był zaprzeczeniem powagi i wieku,

PG przypomniała sobie blogi, które czytuje...o tym , jak to nie cieszymy się z życia, jak to tracimy ten blask, który mają dzieci, jak to gaśnie w nas Iskra, ktora przecież jest esencją życiowej radości...i pomyślała sobie o...

smaku kompotu truskawkowego,

zapachu skoszonej trawy,

o tym jak kot łasi się o nogi,

jak słońce ogrzewa policzki,

jak szumi morze,

jak pachnie powietrze na wiosnę...

i

powiedziała sobie cichutko pod nosem "qrcze, zimno!"

 

 

PG posta dedykuje Młodej Żonce

piątek, 12 stycznia 2007

O końcu świata.

Pani Gaduła i Pan Małż leżą w łóżku i rozmawiają (jak wynika z nazewnictwa wypowiada się głównie PG a PM próbuje złapać fazę REM)

PG: Ostatnio w sekretariacie babeczki mówiły, że ma być koniec świata,że wiesz kalendarz Majów przewiduje tylko datę 2012, a potem fin, kaniec, the end...Boszszszsz...i wogóle dramat...

PM: A wiesz, że widziałem aparaty Nikona, które maja datownik, który można nastawić tylko na 2070 rok...(z ironią nie na miejscu wobec dramatyzmu sytuacji) to może qrcze Wileki Nikon coś przewidział???

PG: (z troską o  los ludzkości wobec galopujacego nań Armagedonu) Ty się śmiejesz, a jak te kobitki w sekretariacie mają rację?

PM: Taaaaaa...wieszczki...

PG: Małżu! Na co mi te wysiłki w pracy? Na cóż mi diety? Na cóż? Na cóż?!!!!!....Ziemia się przebiegunuje i będzie wielka rozpierducha...

PM: ( na wpół śpiąc, retorycznie)...Na cóż , na cóż???? Skoro w 2012 i tak będziesz co najwyżej paść pingwiny.

 

 

 

P.S.I tak zasnęłi....PG śniły się Panie z sekretariatu w stroju greckich wieszczek, a PM miał sen erotyczny...o miłości znaczy się...do Nikona :)

środa, 10 stycznia 2007

....a po nocy przychodzi dzień....

PG z uśmiechem na twarzy (od wczoraj....szczękościsk aż wywołano w wyniku radości)

rozwija czerwony dywan

obficie sypie confetti

zasypuje dywan kwiatami

robi falę meksykańską

wiwatuje i rozwija transprenty powitalne...

...

chociaż milczeć powinna i nikomu nie powiedzieć , .....ale Wy to co innegoooooooooooooo

Wam powie.............

Wczoraj dowiedziała się, że pod serduchem Lady Joanny drzemie Mała Fasolka

:)

Po wykonaniu tańca powitalnego na schodach prowadzących do gabinetu lekarza, wiwatach i herbacie z konfiturą, PG chce uroczyscie podzielić się tą radością wielką:

 

WITAJ MAŁA FASOLKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

 

wtorek, 9 stycznia 2007

...a tak zwyczajnie...

Juniorek w związku z małopłytkowością ma niesłychaną tendencję do siniaczenia się, byle uraz wywołuje siniaki w kolarach wszelakich...za które każdy szanujący się kurator zabrałby Gadułom dziecko.

Z babcią Juniorek nabił sobie guza na czole, dziś po powrocie z przestrzenipozadomowej Pani Gaduła zastała Juniorka z owocowym akcentem (tj. śliwą) pod okiem.

Dziadek Gaduła na to tonem tłumaczącym:

"Samolotem lataliśmy..."

 

PG nie ma żalu i pragnie podzielić się obserwacją, że dziecko przynosi ze sobą nieoczekiwane doświadczenia, bo...któż z Państwa może pochwalić się tym,że w dużym pokoju pod firanką ma zaparkowanego boeinga????

A Państwo G mają ! :)

 

 

niedziela, 7 stycznia 2007

Alter Ego

Są miejsca, o których wiemy, ale nie lubimy myśleć. Nieszczęścia takie jak choroba, których istnienie rejstrujemy, ale cieszymy się, gdy nie dociera do nas ich istnienie.Oddział Hematologiczno- Onkologiczny, dzieci, które przeżyły bądź przeżywają więcej niż niejeden dorosły i ich rodzice. Matki najczęściej... o oczach tak smutnych jak Madonny z obrazów i tak przejżystych, ze przeglądasz się w nich jak w wodzie. Wyższa Szkoła Macieżyństwa...i nie chcę się w niej uczyć. I jak każdy ...pragnę zapomnieć kiedy stamtąd wychodzimy.I nie chcę wracać.

 

piątek, 5 stycznia 2007

Ocena nauczyciela.

W ocenie swojej pracy dydaktycznej PG przeczytała w kategorii "negatyw":

Nie chodzi Pani w spódnicy.

 

Przynajmniej szczerze...

Wzięła sobie do serca...pamięta...kiecka uprasowana ..grunt to resocjalizacja :)

wtorek, 2 stycznia 2007

Czas spełniania życzeń

Ponieważ Państwo G spędzają ostatnie dni między gdziebądźtochatynką a oddziałem hematologicznym tutejszej służby zdrowia, PG postanowiła nie poruszać tematu chociaż na blogu.Nie opowie zatem o problemach, ha! nie pochwali się nawet że dziś Juniorek wystąpi w lokalnej telewizji ku zachwytowi radosnej gawiedzi,( radosnej dodajmy, wykluczając z niej "mądre" glowy, które czegoś tam w ministerstwie nie  podpisały (może nie umiały???) i szpitalom brakuje podstawowego leku wrrrrrrrrrr)...

 Dziś PG postawnowila spełnić jedno noworoczne życzenie!

Ba taka Wróżka-Gaduszka :)

Życzeniem owym bylo pojawienie się na blogu koleżAnki...PG trochę życzenia nie rozumie, ale czy ktokolwiek, gdziekolwiek napisał,że wróżki mają rozumieć, one ot są od strzelania magicznie palcami. Więc...

Taa-daam! Trzepot różowych skrzydeł, szelest tiulowej sukienki i Wróżka Gaduszka przedstawia koleżAnkę

 

Pisać o koleżAnce możnaby tony, ale ja przytoczę tylko jedno zdarzenie.

KoleżAnkę PG poznała w chwili przestąpienia progu Szacownej Uczelni, gdy oto rozpoczęły studia na pierwszym roku Sympatycznego Wydziału. Gmach przepotężny onieśmielał nieco przybyłą z SinejDali koleżAnkę i wprawiał w drżenie kolan niejaką Gadułę, którą, tam pierwszy raz nazywano Panią.  Poznały się na zajęciach z Przedmiotu, gdzie wyrażając szeptem opinię o wyjątkowo zapamiętałej w kowalstwie grupie doszły do wniosku,że populacja jednorożców ogromnie wzrosłaby, gdyby podjąć działania pedagogiczne o charakterze wbijania ołówka w czoło każdemu kto wyraża wypowiedź rozpoczynającą się od słów "To poważny problem"...No cóż, wredne były i niegrzeczne...

i tak im zostało ;)

Nie znaczy to jednak, że nie trudniły się nauką ...a dosadnie o kontakcie z edukacją świadczy PRZYPADEK W CZYTELNI

A było to tak...

PG, koleżAnka i jeszcze jedna koleżanka, ktorą nazwać można otwarcie Wojna :) spędzały czas w czytelni. Pochylały się ku nim regały brzemienne opasłymi tomami, a zapach kurzu pokrywał zarówno zgromadzoną literaturę jak i Panią Bibliotekarkę.

Ponieważ kontakt z literaturą fachową przeciągał się w czasie, a za oknem zapadł zmierzch Wojna rozpoczęła scenicznym szeptem sprawozdanie z ostatniego odcinka "Simsonów" (trudno PG określić jaka część Audytowrium Szanownego pamięta jeszcze ten wiekopomny serial?).

Wojna streściła fabułe w krótkiej opowieści, w której bohaterom zszedł był pies, a ponieważ w czytelni gadać nie wolno to powieść stała się tym zabawniejsza.

JA PANIOM NIE BĘDĘ POWTARZAŁA, JAK NALEŻY SIĘ ZACHOWYWAĆ W CZYTELNI - zaskrzeczało zza swojego postumentu przerażające ukurzone Monstrum (tj. Pani Bibliotekarka)

Tym razem wojna rozpoczęła teatralnym szeptem-no i ...Homer tłumaczy dzieciom, że po śmierci pies pójdzie do psiego nieba- PG i KA zabrechtaly radośnie, gdyż sama wizja psiego nieba wydala im się niebywale zabawna

PANIE SŁYSZĄ MNIE TAM??????? - tym razem Monstrum było jakby bardziej zdenerwowane

Chwila ciszy i...okazało się, że starszy syn bohatera zapytał dla równowagi jak wygląda psie piekło?

Tutaj Wojna zapłakała ze śmiechu, położyła się na ławce i doznała napływu i odpływu krwi z części twarzy, poślinila się , popłakała i ....nad ławką stanęło monstrum w całej okazałości- wiatr rwał jego poszarpane łachmany, we włosach zaszeleściły nietoperze, a cała czytelnia wypełniła się zapachem siarki...ale Monstrum nie zdąrzyło otworzyć ust, gdyż Wojna przez lzy wyszeptała...

...W PSIM PIEKLE JEST PIES HITLERA....

 

 

Nie trzeba zapewnie wspominać o tym, jak jedyny raz w swym życiu PG z koleżankami lotem ślizgowym wylecialy z czytelnianego przybytku :) ale dzięki koleżAnce i Wojnie miło wspomina czas studiowania...mimo, że był przed pierwszym miotem dinozaurów na ziemi.