PG z uśmiechem na twarzy (od wczoraj....szczękościsk aż wywołano w wyniku radości)
rozwija czerwony dywan
obficie sypie confetti
zasypuje dywan kwiatami
robi falę meksykańską
wiwatuje i rozwija transprenty powitalne...
...
chociaż milczeć powinna i nikomu nie powiedzieć , .....ale Wy to co innegoooooooooooooo
Wam powie.............
Wczoraj dowiedziała się, że pod serduchem Lady Joanny drzemie Mała Fasolka
:)
Po wykonaniu tańca powitalnego na schodach prowadzących do gabinetu lekarza, wiwatach i herbacie z konfiturą, PG chce uroczyscie podzielić się tą radością wielką:
WITAJ MAŁA FASOLKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Monia, Ty szalona moja ulubiona kobieto,(choć to dziwinie brzmi), dziękuję Ci za wszystko co dla mnie robisz. Za każde dobre słowo, myśl i za wspólnewędrówki...(wiesz gdzie...), I LOVE YOU !!!!!!!! i Fasolka myslę, że też!!!!!
OdpowiedzUsuńCiocia Gaduła się popłakała ze wzruszenia :)
OdpowiedzUsuńmłoda żonka zdaje sobie sprawę z tego, że to nieładnie, niegrzecznie, nieodpowiednio, i ze nie wypada... Ale cóż z tego, skoro i tak cholernie zazdrości?? Bo u młodej żonki ósmy miesiąc zapalenie pęcherza, którego wyleczyć nie potrafi. I jak tu o fasolkę się starać? Jak?
OdpowiedzUsuńPG mówi i powtarza i nad glową Mlodej Zonki wygrażając palcem "Fasolki przychodzą kiedy mają na to ochotę!" Więc nie marudzić tylko leczyć i czekać :)
OdpowiedzUsuń...no to trzeba czekać. I leczyć. Póki co... za tydzień i dni parę wizyta u urologa...
OdpowiedzUsuń...a tak apropos cytatu z juniora; przypomniałam sobie scenę, którą znam tylko z opowiadań... Pewnego razu, dawno, dawno temu, Mama Karzełek wzięła na ręce małego Haniołka (czyli mła) i spoglądała przez okno na ogród. Nagle Haniołek wyciągnął pulchną rączkę w kierunku jabłoni i rzekł: "Popac mamusiu, na dzefkach tes ockiewecki ulosły! (że niby rzodkiewki...) rodzinka ma ubaw do dziś, mimo, że od tego dnia minęło prawie 20 lat :Dmłoda żonka
OdpowiedzUsuń