piątek, 12 stycznia 2007

O końcu świata.

Pani Gaduła i Pan Małż leżą w łóżku i rozmawiają (jak wynika z nazewnictwa wypowiada się głównie PG a PM próbuje złapać fazę REM)

PG: Ostatnio w sekretariacie babeczki mówiły, że ma być koniec świata,że wiesz kalendarz Majów przewiduje tylko datę 2012, a potem fin, kaniec, the end...Boszszszsz...i wogóle dramat...

PM: A wiesz, że widziałem aparaty Nikona, które maja datownik, który można nastawić tylko na 2070 rok...(z ironią nie na miejscu wobec dramatyzmu sytuacji) to może qrcze Wileki Nikon coś przewidział???

PG: (z troską o  los ludzkości wobec galopujacego nań Armagedonu) Ty się śmiejesz, a jak te kobitki w sekretariacie mają rację?

PM: Taaaaaa...wieszczki...

PG: Małżu! Na co mi te wysiłki w pracy? Na cóż mi diety? Na cóż? Na cóż?!!!!!....Ziemia się przebiegunuje i będzie wielka rozpierducha...

PM: ( na wpół śpiąc, retorycznie)...Na cóż , na cóż???? Skoro w 2012 i tak będziesz co najwyżej paść pingwiny.

 

 

 

P.S.I tak zasnęłi....PG śniły się Panie z sekretariatu w stroju greckich wieszczek, a PM miał sen erotyczny...o miłości znaczy się...do Nikona :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz