niedziela, 3 lutego 2008

Jak Britney...

"No no...będziesz niedlugo jak Britney"-napisał bestialsko Pan Wredota maila, który bynajmniej  nie wzburzył w PG krwi...heheheh nie panowie jak Wredota jeśli krew burzą to bynajmniej nie w znaczeniu ogólnie pozytywnym. 

j 

Oświadczenie dla takowych-PG już w ramonce nie chodzi-PG jest poważną kobietą, pracownikiem naukowym, matką traktującą z nabożeństwem misję wychowawczą, dydaktykiem i dorosłym człowiekiem,

i dlatego własnie wolno jej słuchać Britney...

Dorosłość daje PG poczucie,że może sobie zrobić ze swoim życiem co zechce../np ..origami może zrobić/, nie musi się zapisywać do koła gospodyń wiejskich /choć gdyby chciała to mogłaby popłynąć na fali poządania klecąc koronki, dziergając cuda na szydełku,albo co sie tam robi/,może się wciągnąć w tajniki Krav Magi, o której ostatnio słyszała, choć wizja rozbitej szczęki bawi ją średnio,ale w zasadzie czemu nie, może zostać pilotem F16 /wprawdzie nie ma wciąż prawa jazdy, ale czy to przeszkadza?,albo godzinami grać w kuleczki...może

A nie może?

A Pan Wredota niech taki sprytny nie będzie, bo PG do dziś pamięta im...spotkanie towarzyskie, podczas którego PW siedząc z puszką napoju procentowego opartego na brzuchu śpiewał rozrywająco

I'm not a girl

 hehe 

Prawie ja Britney.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz