"No no...będziesz niedlugo jak Britney"-napisał bestialsko Pan Wredota maila, który bynajmniej nie wzburzył w PG krwi...heheheh nie panowie jak Wredota jeśli krew burzą to bynajmniej nie w znaczeniu ogólnie pozytywnym.
Oświadczenie dla takowych-PG już w ramonce nie chodzi-PG jest poważną kobietą, pracownikiem naukowym, matką traktującą z nabożeństwem misję wychowawczą, dydaktykiem i dorosłym człowiekiem,
i dlatego własnie wolno jej słuchać Britney...
Dorosłość daje PG poczucie,że może sobie zrobić ze swoim życiem co zechce../np ..origami może zrobić/, nie musi się zapisywać do koła gospodyń wiejskich /choć gdyby chciała to mogłaby popłynąć na fali poządania klecąc koronki, dziergając cuda na szydełku,albo co sie tam robi/,może się wciągnąć w tajniki Krav Magi, o której ostatnio słyszała, choć wizja rozbitej szczęki bawi ją średnio,ale w zasadzie czemu nie, może zostać pilotem F16 /wprawdzie nie ma wciąż prawa jazdy, ale czy to przeszkadza?,albo godzinami grać w kuleczki...może
A nie może?
A Pan Wredota niech taki sprytny nie będzie, bo PG do dziś pamięta im...spotkanie towarzyskie, podczas którego PW siedząc z puszką napoju procentowego opartego na brzuchu śpiewał rozrywająco
I'm not a girl
Prawie ja Britney.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz