W beznadziejnym smutku miotała się po pokoju, zaglądala w szafy,szafki, miejsca od dni, tygodni, miesięcy nie otwierane.Powoli ze smutku roiło się co na kształt poirytowania, gdy ciągle slyszała za sobą drobne kroczki i zdania zaczynajace się od "Mamusiuuuuuu..."Za oknem szalał wiatr i zbierało się na burzę, a w jej glowie lekki zwrót i zdenerwowoanie było coraz wyraźniej odczuwane szybciej pulsująca krwią.Oparła ręce na ścianie, przyłożyła gorące czoło do muru.
Wdech...
Wydech...
Wdech...
i jeszcze raz...pamiętać o spokojnym, równomiernym oddychaniu.Liczenie do dziesięciu nie pomagało. Do dziesięciu, do dwudziestu, do trzydziestu...
Szum zza okna powoli wkradał się do jej głowy, w oczach ciemniało, a krew drążyła żyły szybciej i szybciej...
W końcu wybór padł na białą koszulę i dźinsy. Nienajoryginalniej, ale pasuje do francuskiego manucure.
dreszczyk emocji wzrasta, punkt kulminacyjny przyprawia o głośne hahaha:)autorce - ukłony za twórczość niezbadaną :D
OdpowiedzUsuńno nie, violka polka była szybsza! Grr... Violko, jak się w końcu z mż nie spotkasz, to mż Cię... ten, no!
OdpowiedzUsuńa to wyścig pokoju, przedpokoju, dużego pokoju?
OdpowiedzUsuńMiszczu........................ Toć ja myślałam, ze jakieś morderstwo popełnisz. Nie strasz i tak już znerwicowanych Muszek ;)))
OdpowiedzUsuńAlez od razu "straszyć" :) To tylko dylematy kobiece :)
OdpowiedzUsuńten..no..?! co no! no co! :Pspokojna rozczochrana, staram się!
OdpowiedzUsuń...do świadomości PG :D
OdpowiedzUsuń...doszły mię słuchy. że się starasz. a moja rozczochrana... jest rozczochrana :) bo szkoda mi było kasy na fryzjera i się sama zabawiłam. Ale nieźle podzło :D
OdpowiedzUsuńBoszszszsz MŻ zabawia się na moim blogu
OdpowiedzUsuń