czwartek, 28 czerwca 2007

O sobie...w trzeciej osobie

W beznadziejnym smutku miotała się po pokoju, zaglądala w szafy,szafki, miejsca od dni, tygodni, miesięcy nie otwierane.Powoli ze smutku roiło  się co na kształt poirytowania, gdy ciągle slyszała za sobą drobne kroczki i zdania zaczynajace się od "Mamusiuuuuuu..."Za oknem szalał wiatr i zbierało się na burzę, a w jej glowie lekki zwrót i zdenerwowoanie było coraz wyraźniej odczuwane szybciej pulsująca krwią.Oparła ręce na ścianie, przyłożyła gorące czoło do muru.

Wdech...

Wydech...

Wdech...

i jeszcze raz...pamiętać o spokojnym, równomiernym oddychaniu.Liczenie do dziesięciu nie pomagało. Do dziesięciu, do dwudziestu, do trzydziestu...

Szum zza okna powoli wkradał się do jej głowy, w oczach ciemniało, a krew drążyła żyły szybciej i szybciej...

 

 

W końcu wybór padł na białą koszulę i dźinsy. Nienajoryginalniej, ale pasuje do francuskiego manucure.

9 komentarzy:

  1. dreszczyk emocji wzrasta, punkt kulminacyjny przyprawia o głośne hahaha:)autorce - ukłony za twórczość niezbadaną :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hanna_k@buziaczek.pl28 czerwca 2007 12:25

    no nie, violka polka była szybsza! Grr... Violko, jak się w końcu z mż nie spotkasz, to mż Cię... ten, no!

    OdpowiedzUsuń
  3. a to wyścig pokoju, przedpokoju, dużego pokoju?

    OdpowiedzUsuń
  4. Miszczu........................ Toć ja myślałam, ze jakieś morderstwo popełnisz. Nie strasz i tak już znerwicowanych Muszek ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Alez od razu "straszyć" :) To tylko dylematy kobiece :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ten..no..?! co no! no co! :Pspokojna rozczochrana, staram się!

    OdpowiedzUsuń
  7. ~młoda-żonka29 czerwca 2007 11:13

    ...do świadomości PG :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ~młoda-żonka29 czerwca 2007 11:15

    ...doszły mię słuchy. że się starasz. a moja rozczochrana... jest rozczochrana :) bo szkoda mi było kasy na fryzjera i się sama zabawiłam. Ale nieźle podzło :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boszszszsz MŻ zabawia się na moim blogu

    OdpowiedzUsuń