-Umarł kotek.
-zaczął po swojemu, ni z gruchy ni z pietruchy Junior,acz z fotelika samochodowego.
-Ano, zdechło mu się-potwierdził PM.
-No tludno, tak się czasami zdarza
-odparł Junior.
PG zapatrzyła sie z całą mocą w okno, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
Jest w niebie teraz-kontynuował refleksyjnie syn-
z kotem papieza.
Wniosek logiczny:
No jeśli isnieje piekło z psem Hitlera, czemu nie niebo z kotem Papieża?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz