piątek, 24 kwietnia 2009

Zagadka życia po życiu.

-Umarł kotek.

-zaczął po swojemu, ni z gruchy ni z pietruchy Junior,acz z fotelika samochodowego.

-Ano, zdechło mu się-potwierdził PM.

-No tludno, tak się czasami zdarza

-odparł Junior.

PG zapatrzyła sie z całą mocą w okno, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

Jest w niebie teraz-kontynuował refleksyjnie syn-

z kotem papieza.

 

 

Wniosek logiczny:

No jeśli isnieje piekło z psem Hitlera, czemu nie niebo z kotem Papieża?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz