piątek, 15 stycznia 2010

Listę daj mi!

-Napisz mi smsem-zakrzyknął PM żegnąjąc się pośpiesznie z PG , która (o matko jedyno) nie zdążyła listy napisać zakupów.
PG zasiadła z telefonem i czym prędzej wypisała zaopatrzenie na bitwę dla legionu rzymskiego, czyli na dwa dni dla rodziny.

PM  wrócił markotny i z MALEŃKĄ reklamówką zakupów.
PG zrobiła wielkie oczy:
-Nic nie dostałem odrzekłbył PM.
-O jakże to?-spytała PM-wysłałam 3 smsami!


Jak na zawołanie przyszedł sms od Agnieszki:
"Marchewka, kukurydza, jogurty, ser biały...
ja mogę przywieźć, ale powiedz ile liczyć za 400 km dostawy?"


Ludzie to jednak wstydu nie mają..niby koleżanka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz