PG zaggadała się z Aspi, gdyby był jakiś zegar, który wybijałby coś..to właśnie wybiłby pierwszą w nocy.
-Idę, bo za chwilę PM wróci z nocnych zdjęć i mnie zastanie przy komputerze.
-No, trzeba...mój Monsz też marudzi, że tyle ggadamy.
-Dobra, to kończymy, ja będę szybko spać, a Ty się wymownie potknij przy wchodzeniu do supialni i syknij cichutko "ojej 22.15 ależ się zasiedziałam!"
Po 32 sekundach od wyłączenia komputera do domu wszedł PM, PG nawet nie udawała zaspania, PM nie rozumiał jednak ciągłego śmiechu żony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz