PG zabrała Juniorka do czytelni...wyjścia nie było, stanęłi wobec sytuacji, w której błyskawicznie mogły wyczerpać się pokłady macierzyńskiej wytrzymałości i synowskiego spokoju.
Tymczasem.....
Spokój, luzik, Juniorek malował samochód sprowadzany z Zachodu przez 45 minut...i nawet nie na encyklopedii, wiekopomne dzieło /pogniecione nieco/ zawisło na ścianie pałacowej galerii Gadułów /na lodówce/, gdzie z kieliszkiem Martini w dłoni /lub kubkiem kakao/ można je podziwiać. Nie wierzycie? Popatrzcie.
To jest niezle na serio! I samochod nawet przypomina :)
OdpowiedzUsuń