PG postanowiła przyjechać do domostwa samodzielnie środkiem komunikacji miejskiej.Miejsce zamieszkania PG /nazwijmy je B/ ma niewiele wspólnego z miastem, ale leży pod miastem-zwykle przyjazd z miasta M do B zajmuje 20 minut.Zwykle, ale nie wtedy, gdy jedzie PG...
Środek spóźnił się, bagatela, kwadrans, to nie problem...dla kierowcy to nie problem, dla kogoś kto ma za soba dzień jęcząco-płaczący to duży problem, przy wyjeździe z miasta pojazd zatrzymał się i oczom zdumionych pasażerów ukazał się korek jak w centrum NY City.Po zdementowaniu plotek,że oto znaleźliśmy się w centrum Nowego Yorku, kierowca okazał się wspólpracujący i na oponkach cihcuteńko zakradł się między tirami, samochodami osobowymi , a co tam, drobiażdżek -pod prąd.Gdy dotarł do źródła niepowodzeń malunieńki policjant powiedział,że wypadek i w tył zwrot i tak oto PG mknęła na powrót w stronę miasta.Kierowca zadecydował,że pojada objazdem przez S, nawiasem mówiąc S to jak największe oddalenie od wszystkiego...no ale posłuszni woli wodza pasażerowie postanowili nie grymasić.PG miała być w S pierwszy raz , w życiu więc postanowiła nie marudzić, a potraktować wycieczkę jak zwykły wypad turystyczno-krajoznawczy.Zrozumiała jak bardzo się myli, gdy autobus stracił asfalt pod kołami.To miała być podróż stulecia.Zelone pola migały za oknem, autobus podskaiwał niemiarowo, a Jegomośc Pod Wpływem rzucił uwagę "a miałem, Paniniedobrychobyczajów, jechać busem, tom sE oszczędził na piwo".Atmosfera w pojeździe rozluźniła się nieco, jakby wszyscy chciali zapomnieć,że być może jutrzejszego wieczoru bedą jedli się nawzajem i zdziczeją na skutek odcięcia od cywilizacji.
I wtedy z twarzy kierowcy zniknęlo napięcie , na horyzoncie dostrzegł rolników,podjechał szybciuchno, zatrzymał drezynę i ...zapytał o drogę.
I znów wesoły autobus jechał w kierunku...miasta.JPW skomentował "namęczył się, nakręcił i Paniniedobrychobyczajów i nie dojedziem"
I wtedy kierowca zauważył to, co wcześniej dostrzegli pasażerowie-kierunkowskaz.Dzięki drogowcom za to,że żyję.Wódz zlapał azymut!Pasażerowie odetchnęli z ulgą, ale zobaczywszy coś,jak cień niepeności na twarzy kierowcy autobus skandował "JEDZIESZ!JEDZIESZ!"
I jechali...słońce zachodziło, a oni jechali.
Na końcowy przystanek dojechały dwie osoby :PG i starsza pani o siwych włosach i pooranej zmarszczkami twarzy...
kto by pomyslał,że gdy wsiadała do autobusu była
uczennicą miejscowego gimnazjum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz