Gdy w domu z zasuniętymi roletami,z drzwiami zamkniętymi na antywłamaniowe zamki zapanowała zupełna cisza.Kiedy PG lekko dotykała tylko przycisków klawiatury i tym subtelnym dźwiękiem niczym trzepotem skrzydeł ćmy mąciła ciszę,wtedy usłyszała coś jak swoje imię wypowiadane szeptem.
Oderwała się na chwilę od swojego zajęcia i podniosła głowę-nic...cisza...
A jednak za chwilę jeszcze raz szeptem ale pewnie wypowiedziano jej imię,teraz słyszała wyraźnie.
Wstała z łóżka,głos wołał wyraźnie z dołu.Dotyk zimnej podłogi o bose stopy ocucił ją nieco,ale gdy powoli schodami zeszła w dół,ciche skrzypienie drewna pod nogami nie zagłuszyło już wyraźnego głosu,który wołał z dołu.
W korytarzu wołanie było już wyraźne, głos przyzywał ją a ona szła jak w transie w ciemność lunatycznie wprost we wnętrze mieszkania,zatrzymała się gdy była już zupełnie blisko,gdy głos powoli i wyraźnie wypowiadał jej imię tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Pewnym ruchem otwarła lodówkę
z półki wołał ją twarożek z rzodkiewką.
Dlatego nie warto siedzieć przed komputerem do północy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz