Na fali rosnących zasobów soków wszelakich w domu państwa G. i bezustannych próśb El Nino o dolewkę, Junior postanowił otworzyć w kuchni własny biznes świadczący usługi dolewania i nazwał ów "Soczkarnią"...usługi świadczył przy okazji gry na komputerze stojącym na kuchennym stole.
Jedynym ale wiernym klientem był EN ...przybiegał co chwilę z prośbą o dolewkę, prośbą usilną, namolną, powtarzającą się co kilka minut.
-Siam siobie naleję! - zaprotestował w końcu, gdy Junior odmówił zrobienia kolejnej dolewki po kolejnej
-Nie możesz-zaprotestował Junior-nie masz pieniędzy!
(wydawało się, że argument ekonomiczny jest miażdżący)
-Ale mam PISTOLET-odpowiedział EN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz