piątek, 19 grudnia 2008

SF

-Znów science fiction?-spytała PG PM siedzacego przed telewizorem.

-Nie

-odpowiedział nieufnie ów, zaprzeczając jakoby tezie,że isnieje u niego jednostka uzależnieniowa od SF, a wszystkie te "Gwiezdne wrota" i inne to zwykły zbieg okoliczności.

-Nieeee? -spytała podstępnie PG sadowiąc się na kanapie.

-Nie-odpowiedział PM-przecież nie tylko takie filmy ogladam.

-Acha...-PG popatrzyła jakby coś przeczuwając i siedziała nadal patrząc w srebrny ekran na którym coś się tam działo.

Na czole PM wystąpiło coś jak bruzda a organizm zdradzał pierwsze oznaki  zdenerwowania.

PG trwała niewzruszona na kanapie.

Film leciał jak leciał.

PG rozsiadła się wygodniej.

PM otarł pot z czoła.

Walka była nierówna, PG wiedziała,że ma w niej przewagę.

PM był jednak twardy i próbował maskować narastające napięcie.

I wtedy z ekranu popłynęło:

 

"MAMY BARDZO DOBRE WYNIKI W LECZENIU NIEWIDZIALNOŚCI"

 

-Ha!

-powiedziała triumfalnie PG i dostojnym krokiem oddaliła się z kanapy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz