-Znów science fiction?-spytała PG PM siedzacego przed telewizorem.
-Nie
-odpowiedział nieufnie ów, zaprzeczając jakoby tezie,że isnieje u niego jednostka uzależnieniowa od SF, a wszystkie te "Gwiezdne wrota" i inne to zwykły zbieg okoliczności.
-Nieeee? -spytała podstępnie PG sadowiąc się na kanapie.
-Nie-odpowiedział PM-przecież nie tylko takie filmy ogladam.
-Acha...-PG popatrzyła jakby coś przeczuwając i siedziała nadal patrząc w srebrny ekran na którym coś się tam działo.
Na czole PM wystąpiło coś jak bruzda a organizm zdradzał pierwsze oznaki zdenerwowania.
PG trwała niewzruszona na kanapie.
Film leciał jak leciał.
PG rozsiadła się wygodniej.
PM otarł pot z czoła.
Walka była nierówna, PG wiedziała,że ma w niej przewagę.
PM był jednak twardy i próbował maskować narastające napięcie.
I wtedy z ekranu popłynęło:
"MAMY BARDZO DOBRE WYNIKI W LECZENIU NIEWIDZIALNOŚCI"
-Ha!
-powiedziała triumfalnie PG i dostojnym krokiem oddaliła się z kanapy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz