PG sieka migdały, tłucze orzechy a wokół biega Juniorek z kolędą na ustach.
Sęk w tym,że Juniorek zna tylko dwa wersy:
"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"
"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"
"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"
PG sięga po ktorejś z kolei powtórce do obrazka stajenki, którą wysmarował Junior i pyta:
"A kto to taki na obrazku?"
"Jezusek"
"Acha"-chwyta się PG wątku bożonarodzeniowego jak ostatniej deski ratunku, która uchroni ją przed utonięciem w otchłani cichej i świętej.-"i...."-chwila panicznego wachania-"co z tym Jezuskiem?"
"No narazie jest malutki, leży sobie i płacze i lobi kłopot Matce Boskiej bo jego mamusia ma na imię Matka Boska, ale jak urośnie to sobie będzie najpierw troszkę chodził mleczka popije, potem będzie starsy i pójdzie do psedskola"
PG postanowiła nie wplatać sprostowania na temat betlejemskich przedszkoli.
"będzie sobie chodził z innymi dzieciami, troszke porozrabia, a potem jak już będzie duży i będzie miał cztery lata..ekhm...jak ja no to juz będzie prawie dorosły taki i pójdzie do trzeciej grupy"
No to by było na tyle, czyżby ewangelizacja pt "Przygody Jezuska"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz