Trudno Gadułę wyprowadzić z równowagi, bo od czasu poważnych spraw w swoim życiu nie podnosi sobie ciśnienia w krwioobiegu ludźmi i wystąpieniami z kategorii "nieważne",no ale dziś... no dziś to PG poczuła się wywołana do tablicy.
Rzecz będzie bez śmiechu i tam takich, będzie poważnie jak w dziewiątym miesiącu będzie.
Rzecz o matkowaniu - gdyż PG usłyszała wypowiedź matki zawodowo nieczynnej, żeby nie przekręcić- wypowiedź brzmiała:
"Jestem matką na pełny etat, dzieci mi nikt nie będzie wychowywał, a ja się spełniam w macierzyństwie.To jest kwestia wyboru między pełnym a niepełnym macierzyństwem"
Pierwszą rzeczą po wysluchaniu tejże światłej wypowiedzi było po stronie Gaduły parskniecie i odpowiedź "urzekła mnie Twoja historia"
Poza tym,że postawiono podstawową hipotezę ,że tylko siedząc w domu przy dzieciach jest się w pełni matką (powodzenia) PG jako ta matka kulejaca moralnie i wychowawczo chciałaby nadmienić:
-szczęśliwe dzieci to dzieci szczęśliwych rodziców-
Wierzę ,ze można spełnić się w opiece nad dzieckiem, lecz mimo wszystko chyba trzeba mieć coś "swojego", czym się żyje, co rozwija, co daje energię, gdzieś około drugiego dnia życia Juniora PG odkryła ze zdumieniem,że macierzyństwo to także zmęczenie, od którego nie wolno brać urlopu, ale które wymaga wiele sił i tyleż energii. Poza tym, dzieci kiedyś wyrastają z potrzeby ciąglej opieki, fajnie i wtedy byłoby być kimś i w czymś się znajdować, zamiast rozdzierać szat nad ich niewdzięcznością (zna historia, zna te przypadki, gdy matka wyrzuca trzydziestoletniemu synowi,że nie potrzebuje jej opieki)
-jestem przeciwniczkę macierzyńskiego patosu
zdecydowaną
Poza typu "moje dziecko jest najwspanialsze, a ja jestem bohaterką narodową, gdyż je urodzilam" jest dla mnie śmieszna, przystoi może poczatkującym mamusiom, którym nie opadł jeszcze pooziom hormonów. Macierzyństwo jest decyzją, której konsekwencje, każda z matek ponosi, nikt nie powinien się spodziewać,że poprzez fakt,że urodzi dziecko stadion ludzi będzie stał i wiwatował "brawo, brawo"
-Jeśli chodzi o pracę-bywa tym, czym wspomniano wyżej-motorem, źródłem energii, ale prozaicznie: jest też źródłem utrzymania, więc jeśli ma się bogatego męża i kocha sie być jego utrzymanką-można sobie nie pracować. Ten świadomy jakże wybór ma jedną poważną usterkę: nie zawsze motywacja, którą przedstawiono powyżej (wytłuszczono nawet) jest prawdziwa, jak dla mnie może być też skutkiem czystego lenistwa. Myślę,że niewiele jest matek, ktore uciekają od macierzyństwa w pracę, niewiele kobiet może sobie na to pozwolić zwyczajnie.
Można zatem mieć "zawód matka", można spelniać się nieprzytomnie w takim obrazie samej siebie, można zrobić z siebie matke polkę bohaterkę ,a można zwyczajnie (cyt)
"wogóle ambicji nie mieć".
-Jeśli bycie "matką na pelny etat" jest takim bohaterstwem radziłabym spróbować na dwa.
Też ciekawe przeżycie, a poza wszystkimi wyżej wmienionymi zaletami ma coś ze sportu ekstremalnego.
No i ma jeszcze jeden plus-gdyby jednak panu sposnsorowi tj, mężowi się znudziło to jest się niezależną-a to duży atut-wie, każdy kto niezależność stracił.
-Apropos samodzielnego i bez niczyjego udziału wychowywania dzieci-no cóż nie wierzę bo w tym konkretnym przypadku, dzieci, jak w każdym innym bywają u dziadków,w czym zresztą nic złego nie ma. Aczkolwiek w tym kontekście jedzie to nieco na heroiźmie.
Każdy ma prawo do swojego zdania, ale skoro juz je wrażamy:
jesli dla kogoś bycie wyłącznie matką to wszystko co chce robić, jeśli całym jej planem na życie są czynności opiekuńcze i wychowawcze i tym całą siebie wypełnia OK
ale proszę uwierzyć są tacy, którzy chcą więcej
ba
sa nawet tacy, którzy będą potrafili wychować równie dobrze lub lepiej robiąc coś jeszcze.
I nie mówię tu o PG bynajmniej , ale o tych, matkach, które umieją pokazać dziecku,że można się w czymś sprawdzić, poznawać ludzi, dawać coś z siebie i być docenianym, mieć wartość, jako ktoś kto coś robi i przez to jest lepszym kimś.
A teraz króciutkie wyjaśnienie:
Dlaczego PG zatrzęsło?
Otóż mama PG również nie pracowała-w życiu PG nie słyszała, że jej mama jest zmęczona, ale to przecież Mamcia sprzedała tą rewelację:
nie wolno rezygnować z siebie nawet dla tych, których się najbardziej na świecie kocha
nie wolno!
A jak się do tego dorzuci trochę głodu życia i szczyptę radości wychodzi całkiem dobry przepis na macierzyństwo, które będzie przygodą.
asta la vista
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz