piątek, 1 sierpnia 2008

Krucjata

Nic nie zapowiadało kłopotów, gdy PG weszła rankiem do pokoju Juniora.W ręku miała pronto, przy boku odkurzacz, w oczach chęć walki i charakterystyczną dla gladiatorów desperację. Postanowiła znaleźć pokój pod bałaganem, nawet gdyby miała to robić do nocy- odkrywszy w sobie pokłady męstwa i odwagi ruszyła na wyprawę pełna wewnętrznej siły.

Pokój wygladał jak Grunwald "zaraz po" gdzieniegdzie spod klocków, pojazdów, układanek i wszelkiego rodzaju rycerstwa prześwitywala wykładzina. Mniejsza,że w 1410 wykładziny nie mieli-było prawie tak samo.Słońce piekło padając przez okna dachowe ,a PG nie byla świadoma,że występuje niestety w roli Krzyżaka zmeczona ciepłem.Postanowiła zatem rozpocząć od pozbierania ubrań wszelakich porozrzucanych to tu to tam :spodenki, bluzeczki,podkoszulki, uszy batmana.

Kiedy wyciągnęła rękę po zawieruszoną pod łóżkiem skarpetkę usłyszała wyraźne "Precz!"

"Precz!" nie znosilo sprzeciwu, ale nie wiadomo było kto je wypowiada, toteż PG schyliła się nieco. Miedzy łóżkiem a koszem na zabawki stała zwarta grupka rycerzy -jeden z nich celował w PG mieczem.

-A poszli stąd!-wycedziła PG i jednym ruchem zebrala średniowieczne towarzystwo do pudełka, jeszcze nie przebrzmialy krzyki zgarnianych brutalnie wojów, gdy PG została przejechana (w zasadzie przejechała się) samochodem terenowym przez pół pokoju.

-Qrkaaaaaaaa! kwiknęła z trudem łapiąc równowagę-pluszowy krecik spojrzał na nią z cynicznym, paskudnym uśmieszkiem.

-Ty do szafki!-rzuciła mu w pluszową twarz PG i gdy już prawie prawie go miała dostała laserem w łydkę.To był klockowy robot. Robot nie spuszczał PG z oczu nawet wtedy gdy mimo zmasowanego ognia brnęła ku niemu z odkurzaczem, na dole niczym złośliwe gnomy w przemarszu przeszkadzały jej drewanine klockowe ludziki. PG poczuła się jak Guliwer,ale nie poddawała się,bo w głowie brzmiało jej jak zew:

Jesteś matką -Twoim powołaniem jest walczyć z bałaganem w dziecięcym pokoju.

PG szła jak dobrze wyszkolony wojownik, mrużąć oczy cięła ścierką gdzie popadło, gdy i tego bylo mało, uruchamiała odkurzacz, bez pardonu wrzucając funkcje "MAX", dookoła slychać było krzyki zdziczałych zabawek, niektóre wiły się w konwulsjach, gdy wrzucala je do pudełka, w oczach innych było zrezygnowanie, gdy odstawiała na półkę, jeszcze inne walczyły do końca, do momentu, gdy opadały z sił i nie dawały już oznak życia...

Jeszcze raz PG dowiodła,że poczucie misji, wytrwałość i duch walki mogą wiele.

 

 

 

 

P.S.Tak jest-jest gorąco,a ja wieczorami czytuję Sapkowskiego.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz