-Strasznie Ciem kocham -wyszeptał scenicznym szeptem Junior z kolan PG w autobusie.
-Super.
Błogie wyznania przerwał krzyk maleństwa wiezionego w wózku przez umęczonych rodziców.(z umęczenia można było wywnioskować , że to nie pierwszy krzyk tej doby)
-Cemu to dziecko tak ksycy?-spytał głośno Junior
-Jest malutkie, takie dzieciątko, nie umie mówić dlatego krzyczy.
Junior zastanowił się.
-No tak-pokiwał w końcu głową-nie umie powiedzieć "mamusiu, tatusiu, poczytajcie mi ksiązkę z francuskimi słowami" no i sobie ksycy...no tak-popadł w zadumę i kiwając wciąż głową zapatrzył się refleksyjnie w okno.
-Ja to już jestem dorosły...
-Tak synku, Ty już tak-powiedziała PG starając sie nie roześmiać nad faktem jakie to ma stare dziecko.
-Ech westchnął Juniorek i zapatrzył sie znowu...
Szmer autobusowego życia rozdarł kolejny krzyk.
Junior odwrócił błyskawicznie głowę:
-I cemu sie tak drze?-spytał ni to PG ni współpasażerów-niech sie nauczy mówić!
Od tej chwili dziecko podjęło serię ćwiczeń zmierzających do rozwinięcia aparatu mowy-krzyczało do końca podróży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz