środa, 19 listopada 2008

W autobusie linii 4

-Strasznie Ciem kocham -wyszeptał scenicznym szeptem Junior z kolan PG w autobusie.

-Super.

Błogie wyznania przerwał krzyk maleństwa wiezionego w wózku przez umęczonych rodziców.(z umęczenia można było wywnioskować , że to nie pierwszy krzyk tej doby)

-Cemu to dziecko tak ksycy?-spytał głośno Junior

-Jest malutkie, takie dzieciątko, nie umie mówić dlatego krzyczy.

Junior zastanowił się.

-No tak-pokiwał w końcu głową-nie umie powiedzieć "mamusiu, tatusiu, poczytajcie mi ksiązkę z francuskimi słowami" no i sobie ksycy...no tak-popadł w zadumę i kiwając wciąż głową zapatrzył się refleksyjnie w okno.

-Ja to już jestem dorosły...

-Tak synku, Ty już tak-powiedziała PG starając sie nie roześmiać nad faktem jakie to ma stare dziecko.

-Ech westchnął Juniorek i zapatrzył sie znowu...

Szmer autobusowego życia rozdarł kolejny krzyk.

Junior odwrócił błyskawicznie głowę:

-I cemu sie tak drze?-spytał ni to PG ni współpasażerów-niech sie nauczy mówić!

 

Od tej chwili dziecko podjęło serię ćwiczeń zmierzających do rozwinięcia aparatu mowy-krzyczało do końca podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz