poniedziałek, 28 lipca 2008

Stsałka

-Ałłłłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!Ma-mo! Ratunku! -

dobiegło z podwórka, na którym wraz z PM urzędował Junior.

PG lotem błyskawicy pokonała 14 stopni schodów i znalazła się na progu gdziebądźtochatynki, ogarnęła wzrokiem sokoła plac przed domem, na którym wrzeszcząc niemiłosiernie stał Junior , pozbawiony ojcowskiej opieki. Poza zapłakanyum Juniorem Gaduła nie dostrzegła jednak żadnych zmian świadczących o dotkliwym pokąsaniu go przez jadowite węże, rój szerszeni, żadnego tornada na horyzoncie, ani nawet jakiegoś tsunami za ogrodzeniem.

-Co sie stało? -spytała jednakowoż przestraszona

-Włącyłem, włącyłem-łkał Junior-niechcąco włącyłem ..

PG przyszła do głowy betoniarka, tudzież kosiarki zgromadzone w składziku...

-Ale co włączyłeś, Synku?-spytała w miarę spokojnie, aby nie powodować nowej fali bólu, rozpaczy  i cierpienia.

-Włącyłem STSAŁKI

-wygarnął na jednym wydechu Junior i rzucił się w gadułowe ramiona w poszukiwaniu pocieszenia

 

I wtedy PG dostrzegła:

na podjeździe stał jak zwykle  samochód...

..tylko..

na włączonych światłach awaryjnych. 

 

 

Kupiliśmy lotkę do badmintona..doprawdy przecudnej urody.

 

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz