"Moja córka widziała w sklepie króliczka...ile razy była-tyle razy widziała, pozostałe króliki znajdowały właścicieli, a ten nie,to jej się serce ścisnęło i postanowiła kupić...Poszła i kobieta ze sklepu ją namówiła na jeszcze jednego,bo on taki biedy, bo tak sam zostanie...
no to wzięła
bo ona kocha zwierzęta
powiem pani po pierwszym miocie przestała byś sentymentalna-10 sztuk to takie dość przekonujące jest
zabrała któlika-ojca do weterynarza no i ten zrobił co trzeba było...
i jaki wniosek?
Miękkie serce nie zawsze jest dobre no
i
ta króliczyca, niech sobie pani wyobrazi, po wykastrowaniu królika zupełnie straciła nim zainteresowanie"
nnnnooo...wyobrażam sobie.
Też bym straciła zainteresowanie ^^No, ale to był KRÓLIK...bonjour-mademoiselle.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuńhaahaha no nie dziwie się jej. www.niepoprawna92.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńBo to zła kobieta była...
OdpowiedzUsuńKRÓLICZYCA, NIE KOBIETA:)
OdpowiedzUsuń