poniedziałek, 21 stycznia 2008

"wiem,że teraz to już nie wiem nic"

Najpierw PG spotkała nieszczęśliwą żonę,która rzuciła miedzy zdaniami,o planach wyjazdów wakacyjnych jej jeszcze szczęśliwego męża motocyklicznych i podobno w towarzystwie PG.

Potem PG uświadomiła żonie poziom jej nieszczęścia, które nie pachniało najlepiej i w które zdarzyło się jej z impetem wdepnąć w niezapomnianym dniu ślubu i uzmysłowiła jej Biduli,że PG-niejako wyraz cnót wszelakich i ucielesnienie szczerości ;)na wakacje z mężem jej nie wybierała się i pierwszy raz o nich słyszy.

Następnie niniejsza nieszczęśliwa żona uświadmiła jeszcze szczęśliwemu /kto wie, czy ten uśmiech to szczęście czy trwałe kalectwo intelektualne?/ mężowi,że dni jego szczęścia policzone i że wie,że PG została wrobiona jak królik Roger dawno temu.

Nastąpiła szybka i bolesna transformacja męża szczęśliwego w nieszczęśliwego.

I najlepsze...

Mąż nieszczęśliw wielce zadzwonił do PG w tonie krzycząco nakazujacym i zalecił jej rychłe spotkanie w celu wyjasnień.Lekko zaskoczona /tu w znaczeniu: ręce opadli, nogi się ugli/

PG odpaliła,że niestety,bo

"Twój nagły zgon mógłby nieco zakłócić atmosferę naszego spotkania"

i odłożyła telefon na najdenniejsze dno torebki.

Ale zaskoczona jest nadal.

/aż się musiała wypisać/

 

 

 

2 komentarze: