piątek, 15 września 2006

Teatralnie

Dziś PG wraz z Juniorem rzucili się w objęcia atmosfery teatru. Do pierwszej wizyty szykowali się oboje: ona psychicznie, on bojowo. I wreszcie otwarły się przed nimi drzwi przybytku kultury a w drzwiach zobaczyli gromadę kilkuletniej sarańczy, do ktorej lada dzień i Junior dołączy-PRZEDSZKOLAKI. Są takie chwile w zyciu rodzicielskim PG i Małża, że doceniają bieżący moment, w którym Mały jest Mały i to była właśnie jedna z takich chwil. Dzieciaki rozpoczęły konsumpcję równo z trzecim dzwonkiem. Potem na scenę wyszła sympatyczna Pani, która powitała dzieci, udzieliła instrukcji słownej co do czasu i miejsca dozwolonych dla konsumpcji a potem powiedziala "Dziś przygotowalismy dla was, kochane, dzie...."i tu Junior dostał przypływu entuzjazmu klakierskiego, począł klaskać, podskakiać i wydawać z siebie radosne okrzyki "Blawo!Blawo!"Pani na scenie lekko zmieszana zakończyła wywód, PG zmieszana nieco bardziej starała się zakończyć wywód Juniora.

I co dalej?

Dalej to już raczej dobrze, może z wyjątkiem chwili gdy w drugim akcie pelną napięcia dramatyczną ciszę Synuś przerwał kolejny raz niczego sobie głośnym "A mozie tak siobie już pójdzieeeeeemy?" No i poszliśmy.

Ale ogolnie PG jest zadowolona z wychowania poprzez kontakt ze sztuką, i jak się okazuje teatr jest również dla dwulatków, a co tam,że tylko 1,5 aktu .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz