piątek, 1 września 2006

Ulotne szczęście worka kartofli

...Pani Gaduła spieszy donieść, że jasny blond kasztanowemu blonowi nie dał rady w związku z czym pozostanie czas jakiś inteligentniejsza niż zwykle...nieco ją ten zastrzyk inteligencji przeraża, ale musi mu stawić czoło!

Dziś PG wybiera się z Juniorem na wakacje...zasłużone, wypracowane i kilkudniowe niestety..nad polskie morze, ktore PG kocha bez wzajemności, bo zwykle, kiedy już je odwiedza to zimno, wieje i nastrój okołobiegunowy...Ale nie należy się zrażać podobno, więc PG postanowiła dać morzu szansę :)

W związku z tym niecodziennym przeżyciem PG postanowiła wczoraj wieczorem zabrać Pana Małża na zakupy. PM zakupów nie znosi, zwłaszcza w sklepach ubraniowo-garderobianych. Nie napiszę tu nic nowego,kiedy wspomnę o wyrazie twarzy PM gdy do takowych wstępujemy. Smutny, grobowy wręcz, znudzony, pt" chcę stąd wyjść, wyjść jak najszybciej". Przemierzając sklepy wymienionego typu zawsze widzi sie ten sam obrazek: kobiety poszukujące czegoś /mniej lub bardziej okreslonego/ i ONI szare cienie między wieszakami, ostentacyjnie przygnębione ciągle z tymi samymi pytaniami na ustach:"ile razy można coś przymierzać?", "nie mówiłem Ci,że bardzo Ci w tym ładnie?" PM ma jeszcze jeden ponury zwyczaj :stoi i patrzy bez słowa komentarza /już się Bestia nauczyła,że każdy komentarz jest zły/ i nigdy, przenigdy nie pozwala wrócić do tego samego sklepu,/ jakby pragnienie odświeżenia sobie widoku tej samej sukienki na PG nie było czymś dla PG koniecznym????/ Po zwiedzeniu galerii /podkreślić należy wybiórczo, żeby materiału tj. Pana Małża nie zmeczyć/ przyszedł czas  na zakupy spożywcze. Ku przerażeniu PG zmieniły się w zakupy motoryzacyjne, gdyż na tym dziale bohaterowie utknęłi. PG ma w głębokiej pogardzie płyny do spryskiwaczy i inne supermegagiga potrzebne rzeczy do samochodu. Ale tym razem spędziła dlugich 10 minut przy zapachach do auta....i tu chciała zadać pytanie do społeczności męskiej ILE MOŻNA WYBIERAĆ TAKI ZAPACH? taki zwykły, najzwyklejszy zapach, który po krótkim okresie duszenia pasażerów przestaje być ważny i nikt o nim nie pamięta...To samo pytanie zadała mężowi..

PG"Misiu, ile można wybierać zapach do samochodu?"

PM....

PG "Nuuuuuuudzi mi się. Przyszlismy tu na kobiece zakupy."

PM "Traktuj to jako wizytę w perfumerii"

Wobec braku współpracy przy kasach PG wymyśliła sprytny plan ewakuacji i ulotniła sie rozpływając w tescowej atmosferze. Mąż odnalazł ją po kilkunastu minutach w Big Starze, gdzie dokonała naprawdę ważnego zakupu niezbędnej, kolejnej bluzy, w której można będzie PG podziwiać nad  Bałtykiem.

"Dlaczego, dlaczego mi to robisz?" było wypisane na Małżowej twarzy "Ty mnie wogóle nie kochasz, nie mówisz mi już tego, a przed ślubem to na rękach nosiłeś.." zagaiła sympatycznie PG :)

Pan małż schwycił Małzowinę swą jedyną i przerzuciwszy przez ramię jak worek kartofli poniósł do samochodu.

Wnioski z tego dwa:

Po pierwsze-teraz na czas jakiś PG musi odwiesić na haczyku argument o noszeniu na rękach,

Po drugie- wczoraj była najbardziej rozkwiczanym ze śmiechu workiem kartofli w całym Tesco, najbardziej szczęsliwym i nieustannie zakochanym :)

 

Bo powiem szczerze, ale to tak między nami, Pan Małż fajny jest :)

Miłości życzę! I uparcie życzyć będę,/ nawet jak artktyczny wiatr urwie mi głowę na plaży./

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz