wtorek, 3 listopada 2009

Szybciej!

-Jeszcze papiery wezmę!I płaszcz!-zakrzyknęła PG, w stronę otwartego samochodu.
-Masz ten adres?
-Nie mam - odpowiedział głosem pełnym spokoju i wewnętrznej harmonii PM siedzący nieruchomo niczym żona Lota za sterami granatowego bolidu
-No to jak nie masz? Przecież to muszę szukać!To gdzie ja teraz to ogarnę?!Na pewno nie zdążymy, nawet nie wiem czy w pracy nie zostawiłam!- wyrzuciła z siebie z pasją acz lekko chaotycznie- Do Torunia kawał drogi!
-Zadzwoń do Irka i zapytaj gdzie ta konferencja?- podpowiedział niefrasobliwie PM
-To ja teraz zadzwonię-wpadła na genialny plan PG
-Zadzwonisz potem, masz ponad 300km na zadzwonienie!-PM wpadł w niezrozumiałą doprawdy nerwówkę.
-Teraz!-zadecydowała PG, a PM nerwowo domknął bagażnik, który niemal nie pomieścił drobiazgów na dwa dni.

-Irek?- zapytała PG telefonu-możesz mi podać adres miejsca?
Irek-organizator podał lekko ziewając.
-My się spóźnimy- uprzedziła PG
-To jeszcze obgadamy- odpowiedział Irek
-Jak obgadamy? My jeszcze pod domem stoimy!
-Ale czasu jest dużo!
-Jakie: dużo? Mamy trochę km!
- I miesiąc czasu-odpowiedział Irek.



Zapanowała cisza.



Rzymskie cyfry to nic śmiesznego-jedna kreska a trzydzieści dni różnicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz