czwartek, 27 września 2012

Jesiennie

Pierwsze wizyty w miejscu pracy natchnęły PG dusznym nastrojem, ludzie pozmieniali się jakoby w wilki trochę, wizje braku pracy wyzwalają co niższe instynkty, ogólnie wieje grozą nielekko. Pierwsze wizyty uczelniane wiążę się z bieganiną i ustalaniem, gdzie, kto, o której, jak, co trzeba. Z rAnną PG kontaktuje się smsowo, mimo, że dzielą ich ściany lub co najwyżej piętro. W końcu wieczorem PG pisze do niej:
"Wczoraj grabiłam liście..i tak o niczym absolutnie nie myślałam
..i taka byłam szczęśliwa...
Musisz kiedyś przyjechać do mnie, pograbić sobie liście."
rAnna oddzwania natychmiast, szczęśliwa, bo "to ulubiona jej pora roku, bo pograbi sobie, bo kocha jesień, a ten zapach wręcz ją uszczęsliwia, że ona się z chętnie w te iście tak rzuci i wytarza..."


PG nie ma serca powiedzieć rAnnie, że kot sikał do liści..i nie powie...żeby nie zabierać odrobiny rAnnowego szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz