wtorek, 24 stycznia 2012

Sesja czyli opowieści z krypty

Do szanownej uczelni ma przyjechać wielce szanowna delegacja z bardzo ważnego organu i tam takie.
Z okazji otwarcia nowego skrzydła tejże (uczelni, nie delegacji) będą przemówienia, fanfary i fajerwerki (te ostatnie w rozumieniu mentalnym).
I nie bez kozery, bo, utarło się wśród wesołej gawiedzi przekonanie, że jest owa uczelnia wyjątkową do kwadratu, gdyż jako jedyna w kraju (i za granicą) umożliwia podróże w czasie.
Do części wiekowej jak Bogurodzica dobudowano bowiem ultranowoczesną aulę, co powoduje, że przechodząc wąskim korytarzykiem, obok biblioteki pochodzącej z wieku no umówmy się , przy największych chęciach XIX nagle teleportujemy się do XXI.
Bezboleśnie.
Bezstresowo.
Ot po prostu.

Sesja..czas, gdy z ludzi wychodzą najniższe instynkta, po obu stronach katedry. PG obserwuje świat wokół siebie z niemałym zdziwieniem: studentki przychodzące z dzieckiem na ręku (nigdy nie słyszała,żeby miały dzieci, nigdy ich w ciąży nie widziała...czyżby istniał czarny rynek wypożyczania niemowląt?- to pytanie pojawia się cyklicznie przed każdą sesją), studentów, którzy kserują ściągi na akord w myśl zasady "więcej masz - bezpieczniej się czujesz", tłumy na korytarzach, niecodzienne to zjawisko, nawet..legenda głosi...ponoć niektórzy studenci odwiedzają w tym magicznym czasie czytelnię (ale to legenda..nic pewnego).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz