sobota, 4 lutego 2012

Wyciągamy karteczki

Nie wiedzieć dlaczego studenci mają przekonanie, że prowadzący kochają kolokwia, być może są i tacy, którzy mają wizję wykładowcy z lubością tarzającego się w kolokwiach i śmiejących się upiornym śmiechem, który rozchodzi się po gotyckich sklepieniach korytarzy uczelni (wybudowanej Anno Domini np 2000).
Historia zna i nauczycieli, którzy kolokwiów nie znoszą. Bo i w czym się tu lubować? Dziesiątki kartek zapisanych nierzadko pismem klinowym, o nierzadko wątpliwej treści. Strategie wodolejstwa, nabudowywania wątków pobocznych, pisania o tym, jak ważny jest problem ujęty w pytaniu, jak istotny i jak kluczowy i w zasadzie "żyć bez niego nie potrafię ale opowiedzieć o nim również".
PG nie należy ani do jednej ani do drugiej kategorii.
Kolokwia są jej zupełnie obojętne.
Zajęcia jak zajęcia, choć ciekawe zjawisko jeśli chodzi o wielość form komunikacji pozawerbalnej.
Kontrola kolan, kartka pod dłonią, kartka pod udem, kartka w dłoni, kartka w zeszycie na stole, kartka w torebce obok stolika. Czasem PG robi zdjęcia a na wpis przynosi prezentację z muzyką relaksacyjną, obrazującą ludzką kreatywność na kolokwium.
Studenci nie tracą rezonu.

-Na piątym roku wypada to robić dyskretniej-PG uśmiechnęła się do Pani Studentki.
-Ja?-spytała Owa-co ja robię?
-Nie wiem. Manipuluje Pani pod stołem, a potem jest taka...zadowolona.
-Bo ja.....


-Bo Agata body pod stołem zapina-
dorzucił Pan Student z pierwszej ławki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz