poniedziałek, 11 lutego 2013

Wirtualne dobro

Uczelnia postępując na miarę wieku XXI postanowiła zażądać wirtualnego szacunku, w tym celu na korytarzu wywieszono odpowiedni ogłoszenie i "nieodwołalny termin"* wpisu dorobku/zaliczeń/ocen dla podległych wyrob..pracowników.

Pierwsze próby zalogowania się nie przyniosły oczekiwanego efektu, PG natomiast miała okazję często i gęsto przeczytać komunikat o nieoczekiwanych problemach technicznych. "Nieoczekiwanych" pfffffffffff za 8 razem to się już niczego innego od życia  nie oczekuje a logowanie się jest czynnością li tylko kompulsywną.

W weekend okazało się, ze w wirtualnym dziekanacie wirtualne panie piją wirtualną kawę i jest zamknięte. Znaczy tłuc się wolno, dostać się nijak nie można.

A potem nastąpił poniedziałek, w którym to dniu PG próbowała wprowadzić swój dorobek w wymaganą zakładkę i najpierw zwątpiła w siebie, potem w zakładkę, a na końcu zmęczony umysł zaczął PG podpowiadać różnego rodzaju formy rekompensaty informatykom, którzy zgotowali taki a nie inny los ludziom. Była w owych wizjach gorąca smoła i konie, które rozciągają  zwłoki po stepie, był miód i pszczoły...Może PG nie nadąża za systemem, ale potrafi myśleć bardzo kreatywnie. Bardzo.**

 

*Każdy termin zrobienia czegokolwiek (nawet ustalony z wczoraj na dziś) jest nieodwołalny lub/i nieprzekraczalny.

**..co jednakowoż nie przekłada się na dorobek naukowy, o którym autorka nie potrafi barwnie opowiadać i którego nijak w tabelki zmieścić nie umiała.

 

Sijulejter pażałsta...sesja...straszny to czas...

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz