Wtorkowy poranek, kiedy na biegu nr 2 , 45 minut dzieli PG od miejsca zatrudnienia, kiedy dziękuje projektantowi "terenowego" mitsubishi za wielkie światła stopu, które budzą ją co czas jakiś rozświetlając przednią szybę czerwoną łuną. Kiedy poranne mgły mieszają się z zapachem drzewnego dymu z kominów domostw. Październik na uczelni czas średniego zorganizowania, "rozkręcania się" i tradycyjnego już zapalenia krtani.
Junior dostał telefon, mimo protestów Matki Rodzicielki, która jest przeciwną przedwczesnym inicjacjom (zwłaszcza gdy owe dotyczą jej dzieci). Ale PM był pełen zapału oraz zaufania (cyt. "trzeba mu już trochę zaufać"), w ramach zaufania wykupił abonament, przeprowadził rozmowę- instruktaż, w ramach zaufania zablokował synowi wyjścia inne niż konieczne i puścił go na szerokie wody telefonii komórkowej i..internetu.
Junior w ramach zaufania (lub niespodzianki) zrobił rachunek na blisko tysiąc PLNów.
W ramach "a nie mówiłam?" PG poinformowała PM o tym, że Junior w poszukiwaniu gier wszelakich łączył się również Z WRÓŻKĄ.
Widocznie wróżka była średnia w swoim fachu, gdyż najwyraźniej nie przepowiedziała Juniorowi , że następny telefon dostanie po trzydziestce. A i wtedy WYŁĄCZNIE z numerami do rodziców!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz