Wizyta w żywej szopce nie należała do najprzyjemniejszych dla świnki wietnamskiej, która tam przebywała w charakterze eksponatu. Wprawdzie El Nino zagadnął do niej przyjaźnie :"Dzień dobly ŚWINECKO" ale zaraz potem, pominąwszy zakaz karmienia/dotykania wraził malutki paluszek w świński ryjek pytając radośnie "- a co ty tu masz, nosek, czy-cooo?" Przy "czy-coo" oczy wietnamskiej świnki niepokojącą zaszły łzami.
Radosny czas, gdy liczy się nie kcal a kg zaowocował odnowieniem starej znajomości z niejaką Sylwią, co PG ucieszyło niezwykle. Nacieszyć się nie mogła z kilku chwil rozmowy. "Podczytuje czasem Twojego bloga"-rzuciła Sylwia i to skłoniło PG do głębszych rozmyślań o tymże. Ostatnio blogi umierają, pandemia jakaś, najpierw 30-latek, potem Wydra...nie wie PG jak się zachować ..zniczyk zapalić wirtualny..czy coś? Wirtualny krajobraz tego co się czyta zmienił się mocno od czasów MŻ czy Muchy, która była Zającem. Jest w pisaniu coś miłego,pisanie jest dobre, pozwala zachować coś co umyka, pisząc nie tylko do szuflady nadaje się pisaniu jakąś "interaktywność", jakieś życie. Ale owa interaktywność bywa kłopotliwa. Bo pisanie bloga to trochę pozwolenie na zaglądanie autorowi przez ramię i fajnie, gdy ktoś potrafi w tym uszanować jakiś rodzaj prywatności, (bo każdy autor gdzieś tą granicę jednak stawia), ale jak uczy (i PG) doświadczenie niektórzy czytelnicy pozwalali sobie na (nad)interpretowanie, ocenianie a nawet dalsze "przeciąganie struny".
Nie wiem, co u wielu moich znajomych, jeśli nie czują potrzeby dzielenia się tym ze mną - przeżyję, nie utonę w powodzi łez, widocznie nie potrzebuję tego w równym stopniu. Pisząc otwieram leciutko drzwi tego, w czym żyję, pozwalam przez tą szparę zajrzeć ale jeszcze nie wpuszczam do środka. Mogę nawet obraz, który tworzę skrzywić, przemalować, zafałszować. Blog to nie pamiętnik, nie jest aż tak prywatny, ale też miej na względzie Drogi Czytelniku że o ile zapraszam Cię do czytania to już nie do mojego życia. A dlaczego o tym?
Dawno, dawno temu miała PG studenta. Pan był miły i w zasadzie tyle o nim, gdyby dziś PG miała stworzyć obraz pamięciowy byłoby to dla niej zadanie przewyższające znacznie zdolności intelektualne. Pan student co jakiś czas pisze sms z pozdrowieniami (nie jest to praktykowane powszechnie), a zwykle co roku przychodzą informacje o tym, że właśnie zmienił numer i chce powiadomić o tym wydarzeniu. Nadmieńmy zatem, że z żadnego z poprzednich numerów PG nie korzystała. Dlatego owo zachowanie wydaje się jej nieco..ujmijmy to..dziwnym. Opowiedziała o tym rAnnie.
-To na pewno stalker!!!-pocieszyła ona- jak miałaś 600 na roku to jakie jest prawdopodobieństwo świra?! No jakie?! OGROMNE!!!To na pewno stalker!
PG ma jednak nadzieję, że to zwyczajny maniak.
Jestem jestem. Czytam. Piszę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!