sobota, 18 maja 2013

Operacja o(n)gon

Miś do jeżdżenia samochodem miał przykry wypadek. Doszło do oderwania ogona. Wprawdzie nie doszło do gwałtownego trocinotoku ale trzeba było przyszyć oderwany organ.

I wtedy PG przydał się doktorat.

Nie bardziej wprawdzie niż igła z nitką, ale zawsze Stroskana Rodzina chętniej oddaje zdrowie ogona swojego bliskiego w ręce doktora niż felczera. Zatem trzeba było Stroskaną Rodzinę uspokoić, oderwać od pacjenta , ogarniać, gdy rzucała się na igłę podczas zabiegu wołając rozpaczliwie "kochmmmm misia!"...a potem powiedzieć "zabieg się udał, stracił trochę trocin, ale ogon jest stabilny".

W oczach El Niño na tą wiadomość rozbłysły iskierki radości, porwał rekonwalescenta i nie zważając na konieczność opiekowania się nim wrzucił misia do jeździka i pojechali w stronę kuchni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz