Od dwóch tygodni płytki we krwi Juniorka urządzają Państwu G. rollercoster, który przeplata spadki, krótkimi chwilami nadziei pt "jutro wyjdziemy". Spadki są przy tym spektakularne (do zera włącznie) a chwile nadziei miłe zwykle do dnia następnego. Aspi i rAnna podtrzymują PG na duchu ciepłą kołderką smsów i telefonów podtrzymujących na duchu. A bywają chwile, gdy duch ledwo dyszy.Śmiga PG wyścigówką między placówkami edukacyjnymi a szpitalem i domem, a żeby się do owego dostać musi przejeżdżać przez plac budowy. Koparki pracują pięknie, ogromne spychacze i walce równają teren pod nową drogę, i skutecznie rozjeżdżając siatką przeróżnych kolein starą. Wieczorem zatem, kiedy rozwinie się zawrotną prędkość 40 km/h można niespodziewanie wyjść z progu jak Małysz i znaleźć się kilka metrów dalej, lub (opcjonalnie) na tyle poprzedzającego pojazdu. Zapewnia zatem jazda , zwłaszcza wieczorem emocje, adrenalinę oraz konieczność koncentracji. A wieczorem PG jeździ "na jastrzębia", wczepiona palcami w kierownicę, z oczyma zmrużonymi dopatrując się gdzie jej pas był, gdzie jest i jak znaleźć jakieś optimum.
Powoli w rzeczywistość gadułową wdarł się jesienny chłód, niby nic dziwnego, listopad nieco w połowie, ale nie zmienia faktu, że PG ani listopada ani zimna nie lubi. Zanabyła zatem kurteczkę przypominającą kołdrę i odkryła że cukierki imbirowe rozgrzewają. Zatem pewnie przebuja zimę na imbirze.
Ze zjawisk paranormalnych: w grupie mundurowej po jakimś kwadransie dwóch spośród trzydziestu zwraca się konspiracyjnym szeptem: "coś się stało, taka pani przygnębiona". PG podniosła zdziwione oczęta.
Szybciej by się po nich spodziewała przygotowania do zajęć niż empatii.
Choć to miłe..owszem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz